Piątek, 23 lutego 2007
Gilardino śmiesznie upadł
Artur Boruc kontynuuje serię europejskich meczów na Celtic Park bez puszczonej bramki. To już 450 minut bez straconego gola w pucharach u siebie. - W rewanżu mogę nawet coś wpuścić - mówi najlepszy piłkarz wtorkowej rywalizacji z Milanem. - Bylebyśmy tylko zagrali w ćwierćfinale.
Przegląd Sportowy: Gratulacje z okazji kolejnego dobrego występu w Lidze Mistrzów‚ zachowania znów czystego konta na Celtic Park‚ najlepsze urodzinowe życzenia (tego dnia Artur kończył 27 lat) i... gdzie impreza?
Artur Boruc: Dziękuję bardzo. Impreza będzie spokojna‚ jadę do domu...
Teraz‚ po meczu masz już świadomość przeciwko komu zagrałeś? Wiesz jak strzela Gilardino i jakie piłki potrafią zagrać Pirlo i Kaka.
- No rzeczywiście. Kaka niesamowicie mi dziś zaimponował‚ to świetny zawodnik, prezentuje się fenomenalnie na boisku‚ widać to w każdym jego ruchu. A poza tym? Jest 0:0. Wszystko jest otwarte‚ zobaczymy co się wydarzy na San Siro.
Jak z twojej strony wyglądała sytuacja sam na sam z Gilardino.
W swoim zwyczaju nie zagotowałeś się‚ czekałeś do końca‚ na to co zrobi. I obroniłeś.
- Piłka poszła po moim delikatnie spuchniętym kolanie (śmiech). Mam trochę problemów z kolanami, ostatnio więc ich powierzchnia robi się większa (śmiech). Nie wypadało się rzucić zbyt wcześnie‚ bo to strasznie ułatwiłoby sprawę Gilardino. To kwestia chwili. Jest parę sytuacji‚ kiedy się rzucam troszeczkę wcześniej. A ta wymagała‚ żebym poczekał dłużej.
Gdy Gilardino wpadał w pole karne i próbował wymusić jedenastkę‚
starałeś się nie wchodzić mu w drogę i nie mieć z nim kontaktu. Przeszła przez myśl sytuacja z meczu z Old Trafford‚ kiedy Giggs wykorzystał twoją obecność i wywalczył rzut karny?
- Nawet nie‚ przyznam‚ że nie. Po prostu czasu nie było‚ żeby sobie to zdarzenie przypomnieć. Bardziej skupiłem się raczej na tym‚ żeby na Gilardino nakrzyczeć. Śmiesznie to wyglądało prawdę mówiąc‚ bo rzucił się na murawę parę metrów za mną‚ kiedy się zorientował‚ że już piłki nie jest w stanie dogonić. I to było najbardziej zabawne.
Nakrzyczałeś też dziś kilka razy na Darrena O’Dea. W tej najgroźniejszej sytuacji‚ kiedy po podaniu Kaki Gilardino był z tobą sam na sam, chyba najgłośniej. Ale po chwili po przyjacielsku go poklepałeś. Zachowałeś się jak nauczyciel? Najpierw nagana‚ ale żeby go nie dołować‚ po niej nastąpiło pocieszenie?
- Wiesz‚ to młody chłopak‚ dopiero zbiera doświadczenie i fajnie‚
że akurat w takim meczu zachowaliśmy czyste konto i w sumie aż tak wielu rażących błędów O’Dea nie popełnił. A w tej konkretnej sytuacji to trochę się zdenerwowałem‚ bo nawet krótko przed meczem trener zwracał nam uwagę‚ żebyśmy na boisku nie byli sędziami i nie próbowali wymusić czegoś na arbitrach. A on po zagraniu Kaki podniósł rękę, sugerując‚ że jest spalony i tym mnie lekko zirytował. Ale moment później wszystko było już w porządku‚ nie mieliśmy już żadnych problemów‚ a dzięki tej mojej reakcji być może bardziej się zmobilizował‚ mam nadzieję.
Tremy większej nie było w takim meczu?
- Serce bije mocniej‚ oczywiście‚ przy tej publiczności‚ atmosferze‚ huku kibiców, robi się przyjemnie. Dreszcze są. To bardzo sympatyczne‚ kiedy sześćdziesiąt tysięcy „ryczy” i dodaje Ci otuchy. Nie chcę się tutaj powtarzać‚ ale to mecz jak każdy inny.
Spodziewałeś się‚ że Milan sprawi ci więcej kłopotu? Obroniłeś cztery groźne strzały‚ ale w sumie wieczór miałeś dość spokojny...
- Do tej pory (śmiech)....
To który mecz był dla ciebie trudniejszy? Ten sobotni na Pittodrie z Aberdeen czy dzisiejszy? W weekend musiałeś obronić podobną liczbę strzałów co dziś.
- Być może. Dzisiaj o tyle trudność była inna‚ bo to jednak Liga
Mistrzów. Tutaj każdy błąd może kosztować cię utratę bramki‚ a tym samym oddalenie się od wyznaczonego celu. W szkockiej ekstraklasie jest jednak inaczej. Nie każdy błąd niesie za sobą tak duże ryzyko. Fajnie‚ że dziś tych błędów zbyt wiele nie było.
Czyli 0:0 na San Siro‚ dogrywka i karne?
- Wolałbym już zremisować raczej 1:1‚ już nawet mogę wpuścić bramkę. Chodzi przede wszystkim o to‚ żeby awansować. Fajnie byłoby jednak najpierw strzelić‚ a potem się martwić, żeby zagrać na czysto z tyłu.
Ale masz świadomość‚ że na ostatnie 12 meczów w europejskich
pucharach Celtic tylko raz remisował. Resztę przegrywał. Poza Glasgow jesteście zupełnie inną drużyną?
- Ciągle się łudzę‚ że to się w końcu zmieni. Już mnie plecy zaczęły trochę boleć, kiedy na każdym wyjeździe w pucharach musiałem trzy razy wyciągać piłkę z siatki. Mam już tego lekko dosyć. Jedziemy po to‚ żeby awansować. Czy po remisie, czy po wygranej. Mam nadzieję‚ że będzie dobrze.
Źródło: Przegląd Sportowy
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (9)
agapit (2007-02-23 14:43:15):
dobrze gada
Milena (2007-02-23 19:08:26):
Ja (mielna) i moja rodzinka z tego miejsca zyczymy ci wszystkiego naj...duzo sukcesow...zebys cały czs pracował nad forma...i wracał do polski bo tesknimy...czekam na odp listownie:)
gadzet (2007-02-23 23:11:16):
tak trzymać:D
iweta (2007-02-24 17:04:41):
Na pewno na San Siro pojdzie wam dobrze (lepiej) ale niech The Bhoys pamietaja ze nie po to tak daleko zaszli żeby teraz przegrać z kiepsko grającym w tym sezonie Milanem. Przecież sie ich nie przestraszyliście ?!!!! Z kolei dobrze ze Arczi jest w dobrym humorze =D i moze spoznione (ale mi internet nie dzialal) wszystkiego najlepszego w życiu i karierze =P
sciema (2007-02-27 08:11:42):
Dobrze ze ronaldo niegra bo mogło by być krucho...ArTuR bOrUc.
kibic (2007-02-27 17:07:44):
artur tak trzymaj to juz za 3 lata jestes mistzem świata taka forma to skarb zycze ci powodzenia w klubie i reprezentacj i wiecej takich meczów jak z portugalią 3m się zdrowo
Magda z Mediolanu (2007-03-08 17:29:23):
A jakby tak Boruc w Milanie?
Ja czekam!!
B. daleka kuzynka (2007-03-11 00:29:36):
Mam nadzieje, że spełnisz swoje wszystkie marzenia... I życze Ci powodzenia. Dziś się dowiedziałam, że jestem spokrewniona z Borucem...Zadzwonił jakis koleś(krewny ojca)i gadał z nim i jeszcze powiedział, że Artur powinienn do mojego ojca i tego kogoś mówić "wujku". Jak to usłyszałm to zaniemówiłam...Ale czy to prawda, to nie wiem, choć napewno bym chciała.
damian (2007-03-17 20:50:03):
Artur Jesteś wielki