|

Piątek, 23 lutego 2007
Celtic - AC Milan 0:0
Za nami najbardziej oczekiwany mecz Celtiku w sezonie. Mistrzowie Szkocji mocno zdeterminowani, podejmowali na własnym boisku piłkarzy słynnego AC Milan. Sprawdziły się niestety nasze przepowiednie. Samą ambicją nie da się nadrobić braków w wyszkoleniu technicznym i taktycznym. Włosi przyjechali do Glasgow aby nie przegrać, to był plan minimum i bez większego wysiłku spełnili swoje zadanie. Mogą jednak być niepocieszeni, bo gdyby nie fatalnie nastawiony celownik Gilardino i świetna forma Boruca, to cieszyliby się z co najmniej dwubramkowego zwycięstwa.
Trzeba z żalem przyznać, że The Bhoys wyraźnie odstawali poziomem od rywala i faktycznie, nie jest to na dzień dzisiejszy zespół gotowy do wygrywania z szeroką czołówką europejską. Zwycięstwo z Manchesterem United jest wyjątkiem, potwierdzającym regułę. Jednakże należy pochwalić podopiecznych Gordona Strachana za wtorkowy występ. Naszym zdaniem, był to jeden z lepszych meczów The Hoops w sezonie. No, ale Milan to jeszcze za wysokie progi... Zatem po kolei.
Oba zespoły przystąpiły do spotkania w składach niewiele różniących się od tych, które były awizowane przed meczem. Gravesena, który ostatnio nie cieszy się zaufaniem Strachana z powodu „syndromu lenia” (co wynika z wywiadu udzielonego Przeglądowi Sportowemu przez Artura Boruca), zastąpił Sno, a w zespole rosso-nerich wystąpił jednak (na szczęście dla The Bhoys!) Gilardino.
Mecz rozpoczęli goście. Bardzo szybko wykrystalizowała się taktyka obu drużyn na mecz. Celtowie starali się wysoko atakować pressingiem, jeszcze na połowie rywala rozpoczynali obronę. Dość składnie prowadzili atak pozycyjny, jednak wszystko kończyło się na 18-20 metrze przed bramką Kalaca. Tam, świetnie współpracujące formacje pomocy i obrony mediolańczyków bez większych problemów rozbijały natarcia gospodarzy. Warto pochwalić również „Włochów” za umiejętne konstruowanie kontrataków, mimo presji piłkarzy z Glasgow. Świetne zawody od początku rozgrywał Kaka, który co rusz posyłał prostopadłe podania do Gilardino, rozsądnie przytrzymywał piłkę, bajecznie dryblował. W 9 minucie pierwszą szansę na zmianę wyniku mieli piłkarze w biało- zielonych strojach. Z lewej strony dośrodkowywał z wolnego Nakamura i zabrakło centymetrów, aby Vennegoor of Hesselink sięgnął piłki głową. W odpowiedzi solowym rajdem, zakończonym uderzeniem na bramkę w 12 min. popisał się Kaka, ale jego strzał został przyblokowany przez obrońców i Boruc bez wysiłku chwycił piłkę. Na rewanż ze strony Celtiku nie trzeba było długo czekać. W 14 min. najlepszą okazję w pierwszej połowie dla The Bhoys zmarnował Miller. Świetne zagranie ze środka boiska na wolne pole do napastnika reprezentacji Szkocji posłał Nakamura. Miller uciekł lewą stroną obrońcom, ale zdecydował się na uderzenie słabszą, lewą nogą i kopnął za słabo, a Kalac pewnie obronił. W tym okresie meczu gra była bardzo wyrównana, jednak brakowało płynności, akcje były szarpane. Milan schowany, przyczajony na swojej połowie, gotowy był wykorzystać każdą okazję do przeprowadzenia szybkiej kontry. Celtic częściej przebywał na połowie rywala, ale wciąż bez efektów. Wreszcie w 30 minucie fanom Celtiku zrobiło się naprawdę gorąco. Szybką akcję z własnej połowy wyprowadzili gracze AC. Futbolówkę otrzymał Kaka, który dostrzegł wychodzącego na pozycję Gilardino i genialnym, prostopadłym podaniem zagrał do niego piłkę. Mistrz świata z 2006 roku stanął oko w oko z Borucem! Uderzył sprytnie, ale uczynił to trochę za lekko i Artur popisał się fantastyczną interwencją! Lewą nogą sparował piłkę na rzut rożny. Brawo! W odpowiedzi Celtic wyprowadził kontratak. Dośrodkowywał z prawej strony aktywny w ofensywie Wilson, piłki nie sięgnął głową Lange Jan, a ta trafiła pod nogi Millera. Zaskoczony Szkot nie opanował futbolówki i ta opuściła boisko. Wielka szkoda... Jeżeli jesteśmy już przy bocznych obrońcach, to należy pochwalić zarówno Wilsona, jak i Naylora, którzy harowali zarówno w defensywie, jak i przy wspomaganiu ataków. Po stronie Milanu równie widoczny był Oddo, natomiast Jankulovski skupiony był bardziej na pilnowaniu tyłów i wspomaganiu pary stoperów. W drużynie z Glasgow znów dał o sobie znać brak klasowego rozgrywającego. Wprawdzie Lennon, a zwłaszcza Sno rozgrywali bardzo dobre zawody (wreszcie młody Holender spisał się na miarę oczekiwań), to są to jednak defensywni pomocnicy. O ile radzili sobie poprawnie w destrukcji, to organizowanie poczynań ofensywnych zespołu przychodziło im z trudem, a właściwie wcale nie przychodziło. Dlatego też Celtic prowadził grę głównie skrzydłami, gdzie ambitnie walczyli McGeady (jego dryblingi były bardzo nieefektywne i nie robiły większego wrażenia na piłkarzach gości) i Nakamura (schodzący również do środka pola), często wykorzystując również wspomnianych bocznych defensorów. Natomiast zupełnie niewidoczni byli obaj napastnicy. Lange Jan przez cały mecz był dobrze kryty na zmianę przez Maldiniego i Kaładze. A Miller tradycyjnie dużo biegał, „robił wiatr”, ale równie tradycyjnie nic z tego nie wynikało. Tymczasem na boiskowym zegarze widniała 40 minuta, gdy z miejsc podnieśli się miejscowi kibice. Rzut wolny z odległości ok. 20-23 metrów wykonywał z prawej strony japoński internacjonał w barwach The Bhoys. Wymarzona pozycja dla Naki. Tym razem jednak okazało się, że kąt był chyba zbyt ostry, bo wprawdzie Japończyk uderzył ładnie, ale Kalac był na posterunku. W pierwszej części nie wydarzyło się już nic godnego odnotowania i sędzia zaprosił obie drużyny na przerwę. Na początku II połowy obraz gry nie uległ zmianie. Trwała wymiana ciosów, chociaż groźniejsze uderzenia zadawał bokser w czarnych spodenkach. Po upływie 5 minut gry w drugiej części mogliśmy zaobserwować coś z maestrii mediolańskich gwiazd. Piłka jak po sznurku chodziła między Gourcuffem, Kaką, Gilardino, Ambrosinim i Gattuso. Ten ostatni doszedł do pozycji strzałowej i rozsądnie uderzył, mierząc tuż przy słupku. Na szczęście futbolówka o centymetry minęła bramkę. The Bhoys nie zamierzali odpuścić i po minucie stworzyli sobie świetną sytuację. Zza pola karnego pięknie, zewnętrzną częścią stopy uderzał Naylor, a piłka o kilkanaście centymetrów minęła spojenie słupka z poprzeczką. Z czasem coraz groźniejsze stawały się wypady ze swojej połowy graczy Carlo Ancelottiego. Milan atakował wprawdzie małą liczbą zawodników, ale geniusz Kaki i Pirlo wystarczył by wprowadzić zamęt w szeregi obronne Celtiku. Trzeba przyznać, że mediolańczycy stosowali, wydawać by się mogło, proste metody. Głównie posyłali prostopadłe piłki do Gilardino. Jednakże takie zagrania wymagały zegarmistrzowskiej precyzji i wyczucia tempa. Defensorzy Celtiku, chociaż nawet para stoperów O`Dea i McMannus zagrała naprawdę poprawnie, zupełnie sobie nie radzili z „piłkami za plecy”. Na ich szczęście jedyny nominalny napastnik rywali postanowił nie zrobić krzywdy rywalowi. Zmarnował kilka świetnych okazji (dwukrotnie obronił Boruc- 30 i 74 min., dwukrotnie uderzał obok bramki- 26 i 72 min.). Podsumowaniem marnego występu włoskiego napastnika była sytuacja z 70 min. spotkania, kiedy to w komiczny sposób próbował wymusić rzut karny. Gilardino otrzymał świetne podanie od Kaki, minął dwóch obrońców i próbującego ratować sytuację Boruca, po czym, już nie atakowany, postanowił się przewrócić. Ta „akcja” wywołała salwy śmiechu. Do śmiechu nie było jednak Gilardino, który otrzymał żółtą kartkę za symulowanie.
Celtic miał jeszcze dwie szanse na zmianę rezultatu. Najlepsza miała miejsce po rzucie rożnym bitym przez Nakamurę do piłki dopadł Gravesen. Niestety, z 10 metrów huknął ponad bramką. Musimy się zgodzić z oceną Carlo Ancelottiego, który na konferencji prasowej stwierdził, że praktycznie jedyne momenty, w których Milan gubił się w obronie miały miejsce przy stałych fragmentach gry. Potem w 86 min. znów popisał się, najlepszy w barwach The Hoops, Nakamura, genialnie posyłając piłkę ze skrzydła do Hesselinka, ale ten wyraźnie nie miał we wtorek szczęścia, bo ponownie zabrakło mu centymetrów by uderzyć piłkę głową.
Po ostatnim gwizdku sędziego zadowoleni byli piłkarze z Włoch. Dobrze wiedzą, że u siebie są o wiele groźniejsi. Przekonali się również, że Celtic nie jest drużyną, której należy się szczególnie obawiać. Czy w związku z tym The Bhoys za dwa tygodnie wybiorą się na San Siro na pożarcie? Wydaje się, że niekoniecznie. Owszem, do tej pory przegrywali wszystko na wyjazdach w Lidze Mistrzów, ale w końcu przecież musi nastąpić przełamanie (słowo znienawidzone przez Piotra Włodarczyka ;) ). Po drugie, osiągnęli najlepszy z możliwych „domowych” remisów, bowiem nie stracili gola, więc w Mediolanie do awansu może wystarczyć jeden gol. Do tego, jak już była mowa wyżej, ich silną bronią są stałe fragmenty gry i jest szansa, że któryś z nich wykorzystają. Na korzyść The Hoops przemawia również presja jakiej poddani zostaną piłkarze AC Milan. Oni muszą awansować dalej, a Celtowie mogą, bowiem już swój plan minimum na ten sezon wykonali. Takie argumenty to oczywiście mało, zważywszy na remis w pierwszym meczu i potencjał rywala. Trzeba jednak być optymistą, bo przecież niespodzianki w futbolu się zdarzają i to jeden z powodów dla których kochamy tę dyscyplinę.
Artur w dniu swoich 27 urodzin spisał się bardzo dobrze. Przede wszystkim zachował czyste konto popisując się kilkoma świetnymi interwencjami (a obrona strzału Gilardino z 30 min. to już klasa światowa), ale też czujnie grał na przedpolu i bardzo dobrze wznawiał grę od bramki. Generalnie Borsuk nie miał zbyt dużo pracy, a wynikało to tak z poprawnej postawy defensywy, jak i z fatalnie nastawionych celowników piłkarzy AC Milan. Nie puszczając bramki sprawił sobie urodzinowy prezent, chociaż na pewno wynik bezbramkowy nie był szczytem marzeń.
Celtic Glasgow - AC Milan 0:0
Sędzia: Terje Hauge (Norwegia)
Żółte kartki:
Celtic - Nakamura 36'
Milan - Maldini 10', Gilardino 71'
Celtic: Boruc - Wilson, O'Dea, McManus, Naylor, McGeady, Lennon (81' Gravesen), Nakamura, Sno, Miller (63' Jarosik), Vennegoor of Hesselink
Milan: Kalac - Maldini, Kaladze (63' Bonera), Oddo, Jankulovski, Ambrosini, Pirlo, Kaka, Gourcuff, Gattuso, Gilardino (77' Oliveira)
Autor: Qba
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (14)
Martycha (2007-02-23 14:24:53):
Niestety nie mogłam obejrzeć tego meczu, ale czekałam do północy żeby obejrzeć skrót :) Przez co zawaliłam pierwszą lekcje w srode :) Ale to nic... Dobrze, że był remis, bo mogło być ciut gorzej dla Celticu. Pomysł Gilardino był chyba najciekawszym motywem tej rozgrywki :) Pozdrawiam
megi (2007-02-23 15:59:58):
Co by Celtic zrobił bez naszego Artka? pewnie wtopa byłaby jak nic no ale cóż przeciwnicy Celticu mieli doczynienia z zawodowcem pierwszej rangi więc co tu sie dziwić:) Brawo Artek !!!
Gocha (2007-02-23 18:13:28):
Boruc naprawdę świetnie bronił!Wielkie brawa dla niego!!!!!!!!:D
do Qby: Jak ci się tak to wszystko chciało pisać to ja nie wiem...Pozdrawiam wszystkich
Milena (2007-02-23 18:57:04):
Artur po raz kolejny pokazal wielka forme...co celtik by bez niego zrobił?:)Artur gratulacje...:)
Wiki (2007-02-23 20:31:09):
Na wstępie to pogratuluję The Bhoysom tego remisu mimo wszystko!!!:) Mecz na pewno był warty obejrzenia.Trudno stwierdzić,by którakolwiek z drużyn wiodła w tym meczu zdecydowany prym,ale jednak gołym okiem widać było,że rywalizują ze sobą drużyny całkiem innej rangi,innego stylu gry,przy czym styl gry Milanu no jednak ładniejszy mimo wszystko.Zgodzę się w stu procentach ze zdaniem Qby(przy okazji pozdrawiam). Widać,że mocną stroną włoskiego teamu jest szybki zdecydowany atak a zadaniem defensywy pasiastych powinno być szybkie jego zneutralizowanie co w tym meczu niestety bywało rzadkością a mam nadzieję,żę będzie miało miejsce w czasie marcowej konfronatacji, bo niestety przynajmniej ja zauważyłam,że no może nie przez całe spotkanie ale w kluczowych decydujących o losach spotkania momentach "nasi" defensorzy zachowywali lekki respekt przed rywalem (choć wielkich błędów nie popełniali to fakt),takie osobiście odniosłam wrażenie.Całe szczęście Milaniści nie grzeszyli skutecznością lub napotykali na swej drodze niebyle jaką "Przeszkodę" hehe:)Okazuję się jednak,że nie tylko formacja defensywna szwankuje czasem w szkockim zespole, bo w kwestii napastników,która tak naprawdę do ostatnich minut była wielką zagadką personalną,to cóż mogę stwierdzić,na pewno mogli spisać się lepiej,zwłaszcza Miller,przynajmniej jedna sytuacja w której odwaił lipę.Mimo to cieszę się,że Celtowie jednak mieli kilka fajnych akcji ale strzelali zbyt pieszczotliwie,tak że Kalac bez najmniejszego trudu zdołał je wyłapać.I właśnie jak Qba napomknąłeś The Bhoysi głównie decydowali się na grę skrzydełkiem, mi tutaj zabrakło tej takiej gry kombinacyjnej,pomysłu na rozgrywanie.A co piękną rzeczą było w grze Milanistów, że każda niemal ich kontra kończyła się stuprocentową szansą na wpakowanie piłki do siatki i gdyby nie pewna osobistość w bramie...Co do postawy samego Artka,no cóż golden boy hehe:)Kapitalna (nie pierwsza zresztą i nie ostatnia myślę)jego postawa.Poraz kolejny udowodnił,że w momentach trudnych dla zespołu można na nim polegać, ale on sam nie "pociągnie" całego meczu,przynajmniej na tyle by zdobyć pierwsze punkty na tym etapie rozgrywek hehe,od tego są inni.Ale on jedyny spośród całej drużyny,hehe pod osłoną nocy mógł a nawet hehe powinien był opuścić Celtic Park z podniesioną głową.Jego wyczyn przy strzale egzekutora Gilardino (skubaniec hehe i jeszcze się dziwił, że dostał żółć za niesportowe zachowanie,pieprzony symulant, dobrze, że się wtem przekonał, że nie tędy droga do sukcesu) po prostu klasa.Arczi to ma nie tylko złote ręce ale i złote ńóżęta hehe.Ogromniaste brawa.Wielka szkoda,że nie padły bramki, myślę że ten odniesiony wynik odpowiednio wpłynie na morale The Bhoysów,tak że bynajmniej nie udadzą się na San Siro by gubić punkty ale je łapać.Jest jedna tylko niepokojąca rzecz jak już wspomniał Qba: niezbyt optymistyczny bilans bramkowy The Bhoysów w meczach wyjazdowych,na pewno też nie łatwo będzie zagrać Celtom w nowym otoczeniu,oczywiście brak fantastycznej publiczności,tak świetnej atmosfery jaką kibice Celticu potrafią ukochanej drużycie zgotować ale myślę,że co najwierniejsi udadzą się i na San Siro by ich wspierać (jak ich wpuszczą hehe).A wynik zbliżającego się tam spotkania nie jest przesądzony (oczywiście zdaniem wielu na korzyść Milanu).Bo właśnie nafajniejszą rzeczą w futbolu jest to,że tak naprawdę każdy może wygrać z każdym i wierzę,że The Bhoysi zaprezentują swe umiejętności(bo je mają)tak,by wystarczyły one na pokonanie Milanu,a wtorkowy mecz,e tam to była tylko taka lekcja,którą już niedługo wykorzystają ku swojej chwale:) Być może dokonają dzieła niszczenia,kto wie:) Z całego serducha im tego życzę!!!
Emilia (2007-02-23 20:47:29):
No Artek nie wpuszczajac bramki na pewno sprawil sobie urodzinowy prezent,ale i tak pozostal niedosyt po bezbramkowym remisie.Ale glowa do gory chlopaki,w spotkaniu rewanzowym na pewno bedzie dobrze.Fajnie byloby zobaczyc Zurawia na San Siro ,ale niewiadome jak bedzie z jego forma i zdrowiem.Ale na Artka to na pewno mozna liczyc,i miejmy nadzieje,ze bedzie bronil z takim samym skutkiem jak w pierwszym spotkaniu.I naprawde Artur serdeczne gratulacje za swietne parady.Swietna obrona.Super.W ogole cieszy mnie fakt,ze wystepujacie razem z Mackiem w tak prestizowym Turnieju.Szkoda tylko,ze Zuraw nie mial szansy teraz zagrac,ale wierze i trzymam kciuki,ze 7 marca wystapi.I kurde,mam nadzieje,ze awansujecie:)!!!!Musicie:)A wiec chlopaki na treningach do roboty i siodmego "jedziecie z Milanem":)hehe Pozdrowienia dla wszystkich:)
Dora (2007-02-23 22:20:07):
Arturku, mam jutro ważny dzień, myśl o mnie....
Gosia (2007-02-24 09:35:12):
Megi,święta racja.Arczi to obecnie najsolidniejszy zawodnik Celticu,w każdym meczu prezentuje wysoką formę i nie rozczarowuje tak jak pozostali.
Qba i jak oglądało się transmisję z kibicem Milanu przy boku,były spięcia,hehehe?
Wczoraj właśnie odkryłam, powstały niedawno, w mojej miejsowości "Celtic Pub" i już wywęszyłam,że będą tam transmitować rewanżowy mecz z Milanem.Wreszcie obejrzę mecz jak człowiek:)
Turi,powróciłaś nam szczęśliwie na ojczystą ziemię:)?Wrażenia pewnie niesamowite,co?
A jak nasi Legioniści,gotowi do walki?
Pozdrawiam wszystkich gorąco.
KoLiBeR (2007-02-24 15:07:26):
Teraz było 0-0 szkoda Artur ale taka jest prawda;] Napewno jests swietnym bramkarzem i ja to wiem lubie Celtic ale KOCHAM MILAN;] wiedz pozostane z Milanem;] FORZA GRANDE MILAN Artur moze na rok ;] SORCIA;] CELTIC;] rewanz bedzie Milan-Celtic 3-1
Qbunio (2007-02-24 16:52:43):
Wiki, uwielbiam czytać Twoje komentarze:) Często uświadamiasz mi rzeczy, o których pomyślałem, ale nie potrafiłem przełożyć na "papier";) Tak w ogóle przypomniałem sobie jeszcze jedną rzecz. Milan od 3 meczów w LM nie strzelił gola. Może jednak coś jest na rzeczy?;) Ale mówiąc poważnie: jestem prawie pewny, że coś ustrzelą na Stadio Giuseppe Meazza. Marzy mi się remisik 1:1...
Gosiu, a dziękuję. Moje "maleństwo" było mocno zdenerwowane przed meczem, nawet swojej koszulki z nr 3 nie założyła, bo stwierdziła, że to przynosi pecha. Mecz oglądała w napięciu, ale reagowała spokojnie. Zresztą gra nie była ostra, brakowało spornych sytuacji, więc na kanapie istna sielanka;) A`propos: jak tam odbiór u Ciebie, bo ja bardzo zadowolony byłem z sopcasta. Wprawdzie sam obraz nie był najwyższej jakości, ale za to płynny, bez zacinania.
hehehehe, no wypytajcie Turi o powrót z Hiszpanii:D ma dużo do opowiedzenia;)
Kłaniam się Wam moje Panie, miłej soboty.
Turi, wtorek?:]
Dora (2007-02-24 18:28:56):
Wiem że byłeś myślami ze mną. Dzięki :*
Gosia (2007-02-24 21:35:57):
Qba,odbiór u mnie na sopcascie ok,ale tylko pierwsza połowa,w drugiej już nie mogłam się połączyć.Tak poza tym to kupiłam znowu bilet na onet,o ja naiwna:)Tym razem jednak onet przeszedł sam siebie,przez 45 min.próbowałam (bezskutecznie)się zalogować na stronę z LM.Udało się to dopiero w drugiej połowie meczu.Potem wyczytałam na jakimś forum,że problemy takie mieli wszyscy użytkownicy.
No proszę,koszulka z nr 3,chyba mamy tego samego ulubieńca,jeśli chodzi o drużynę Milanu.Maldini to mój faworyt od wielu,wielu lat,a mecz z Celticiem był chyba pierwszym,w którym mu nie kibicowałam:)
Czyżby Turi miała powrót z przygodami?
Może nam opowie:)Ale dopilnowała Legionistów,dziś już pierwsze zwycięstwo na ich koncie.
Wiki,biedulko,a co Tobie się stało,gdzieś się tak załatwiła?
Trzymaj się jakoś,pozdrawiam Cię serdecznie.
Qba (2007-02-25 14:44:44):
Gosiaczku, to suma sumarum udało Ci się obejrzeć cały meczor:) Akurat sopcast u mnie jest niezawodny, gorzej z tymi innymi pp stream`ami. Wczoraj naogądałem się meczorów:D Najpierw Lech- Piotrcovia Szczecin;), potem Legia- ŁKS (na polsacie), a na deser kawałek meczu Atalanta- Palermo, no i Atletico- Real, to już na sopcaście. Sportowa sobota;) Celtic teraz przegrywa z Góralami, ale niestety coś nie mogę się połączyć.
Pozdrawiam!
cz (2007-02-25 15:47:06):
http://legiaw-wa.go.pl
4 nowe sondy !!
|
|