HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA | KARIERA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | GALERIA
TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | LINKI | KONTAKT




Wtorek, 20 lutego 2007
Najpierw mecz, potem impreza

Celtic ma już 19 punktów przewagi w lidze i pewne mistrzostwo. Teraz Boruc i jego koledzy są głodni sukcesów w Lidze Mistrzów. Dziś starcie z Milanem w 1/8 finału.

Przegląd Sportowy: Po losowaniu par 1/8 finału mówiłeś‚ że z Milanem kojarzy Ci się tylko Andrij Szewczenko. Teraz masz już inne skojarzenia?

Artur Boruc: Teraz kojarzy mi się coraz więcej. Po meczu z Aberdeen dostałem płytę z zapisem trzech meczów Milanu...

Nie chce mi się wierzyć‚ żebyś obejrzał trzy mecze Milanu z rzędu.

- Na szczęście nie są to całe mecze‚ tylko skróty i to z gry wybranych formacji. Ja dostałem atak. Napastnicy otrzymali z pewnością inne fragmenty. Ale nie chcę obiecywać‚ że to prześledzę. Nie jestem pewien, czy powinienem to w ogóle oglądać‚ przecież każdy mecz jest inny.

Nie natknąłeś się przypadkiem na mecz Milanu w tv i nie stwierdziłeś: zobaczę sobie jak grają?

- Nie... We wtorek będę miał świetną okazję. Zobaczę ich sobie z perspektywy boiska. To mi wystarczy.

Czyli jak słyszysz Milan, to myślisz raczej Gullit‚ Van Basten‚
Rijkaard...


- Raczej tak. No i Dida mi się jeszcze kojarzy.

Dlatego‚ że w finale Ligi Mistrzów w 2004 roku obronił karnego?

- Szczerze mówiąc, nie kojarzyłem tego. Nie pamiętałem‚ że to specjalista od jedenastek. Jeśli chodzi o karne‚ to mi się bardziej finał 2005 przypomina. Ale z niego pamiętam raczej Dudka‚ niż Didę.

Jedenastkę Sahy obroniłeś dlatego‚ że rano w hotelu oglądałeś skróty z poprzednich kolejek i widziałeś, jak strzelił Ci na Old Trafford. Powinieneś może poprosić o płytę z karnymi strzelanymi przez Kakę?

- Nigdy nie przywiązywałem uwagi do tego‚ jak kto strzela. Nigdy tego nie śledziłem. To był przypadek‚ że akurat oglądałem wtedy telewizję. To jest kwestia chwili. Jeśli ktoś się pewnie czuje na boisku‚ strzeli inaczej niż ktoś mniej skoncentrowany czy bardziej zdenerwowany. I trochę szczęścia potrzebujesz. Czasami sobie ustalam‚ gdzie się rzucę i czasem wychodzi. Ale też to nie jest reguła. Nie mogę powiedzieć‚ że mam Metodę Boruca‚ zabrzmiałoby to głupio. Bywa i tak‚ że lubię się podroczyć sam ze sobą i przed strzałem obieram sobie róg‚ a potem mówię: albo nie! I rzucam się w drugą stronę. Czasem się uda, czasem nie. Jak to w karnych.

Zdajesz sobie sprawę‚ że ten mecz z Milanem wyniósł Dudka na piedestał‚ że w Stambule stworzył sobie legendę. Przez cały sezon w Liverpoolu nie bronił jakoś superdobrze‚ w Stambule też miał słabsze momenty‚ a jednak przeszedł do historii.

- I to wystarczy. Bo przecież tak naprawdę‚ o to chodzi w piłce‚ żeby odnosić sukcesy. Wygrał Ligę Mistrzów‚ obronił dwa rzuty karne. Czego możesz chcieć więcej? Możesz być całe życie i całą karierę przeciętny‚ a wygrasz Ligę Mistrzów. Ja taki mogę być. Z miłą chęcią.

Oddałbyś za to dwa wspaniałe sezony w Celtiku?

- Nie chcę tego stawiać w ten sposób. Na pewno przyjemniej jest coś wygrać i widzieć‚ że się coś osiągnęło. Że praca‚ którą na co dzień wykonujesz przynosi jakiś sens. To lepiej‚ niż przez całe życie kopać się w czoło.

Już obroniłeś jednego historycznego karnego. Tego, który dał Celticowi pierwszy awans do fazy pucharowej Ligi Mistrzów i zwycięstwo nad Manchesterem Utd. Wydaje mi się‚ że w tym meczu narodził się nowy Boruc. Bardziej pewny siebie‚ lepiej skoncentrowany i nie popełniający już głupich błędów.

- Ja zawsze taki byłem‚ tylko po prostu inaczej na mnie patrzyłeś (śmiech). Bardziej pewny siebie już nie mogę być. A na serio‚ to niewiele się zmieniło. Bo dla mnie każdy mecz jest taki sam‚ bez względu na to‚ czy gram z Manchesterem czy z kimś innym. A ten rzut karny? Wiesz... Fajnie‚ że coś takiego się przytrafiło i ktoś to wspomina‚ ale poza tym? Nie. Nic się nie zmieniło.

Nie wierzę‚ że tak samo podchodzisz do meczu z Aberdeen jak do spotkania z Milanem. Myślisz‚ że to samo Ci grozi ze strony napastników Inverness i Milanu?

- Tak! Z tymi słabszymi jest nawet gorzej. Bo jakiemuś anonimowemu zawodnikowi czasem wychodzi strzał życia i poradź z tym sobie. Po mocnych zespołach mniej więcej wiadomo‚ czego się spodziewać. Ci wielcy piłkarze robią na boisku to, co chcą‚ mniej jest przypadkowości. Nie mówię‚ że z mocnymi jest łatwiej‚ ale na pewno bardziej przewidywalnie.

Mecz z Milanem jest następnym etapem czy też tylko kolejną przygodą Twojej kariery?

- Mecz jak mecz. Naprawdę. Podchodzę do niego jak do każdego innego‚ chcę wygrać i chcę być w nim dobry. Aż tak bardzo o tym meczu nie myślę. Mam tego dnia urodziny‚ więc bardziej to mnie zaprząta. O imprezie po meczu myślę (śmiech).

Wiesz‚ że odkąd jesteś w Celticu, w europejskich pucharach nie przegraliście jeszcze u siebie meczu i nie straciliście gola?

- Szczerze mówiąc nie. Fajne to‚ sympatyczne. Mobilizuje.

Żałujesz‚ że nie zagra Steven Pressley? Daje waszej obronie niesamowity spokój.

- To świetny zawodnik. Ale nie ma ludzi niezastąpionych. Jest młody o O’Dea. Może jemu się uda. Pressley też przecież stawiał kiedyś pierwsze kroki.

Nie wolisz mieć przed sobą obrońców bardziej doświadczonych?

- Po części tak. Pamiętam‚ że jeszcze w Legii lepiej grało mi się z Jackiem Zielińskim niż potem w zmienionym składzie. Tu jest podobnie. Jak z kimś grasz dłużej, to i zaufanie jest większe. A z drugiej strony ktoś inny może wykonać tę samą pracę równie dobrze.

Byłem zaskoczony‚ że w sobotę Nakamura zagrał cały mecz. Musi mieć niesamowite zdrowie. Podobno po meczu z MU jeździł jeszcze 90 minut na rowerze...

- Zgadza się‚ czasem wydaje się‚ że biega po boisku... dla żartów. Zaczyna grać dużo bardziej fizycznie‚ nie odstawia nogi‚ pomaga w defensywie. Ale zmęczenie kiedyś przyjść musi.

Gravesen wysłany w sobotę na rozgrzewkę kompletnie ją zlekceważył. Tylko rozdawał autografy. Strachan karze go za gwiazdorstwo?

- To nie jest ten sam Gravesen co kiedyś. Nie lubię‚ jak w środku Lennon gra właśnie z Duńczykiem. Bo cały czas się kłócą‚ przez 90 minut głównie gadają ze sobą i nic pożytecznego to nie przynosi. Z drugiej strony to fajny kumpel‚ umiejętności ma‚ parę meczów zagrał świetnych. Strachan jest jednak pamiętliwy i Thomas ostatnio wyraźnie nie pasuje mu do koncepcji.

Masz świadomość‚ że jeśli znów zagrasz dobrze, pojawią się spekulacje o transferze na przykład do Arsenalu?

- Niech piszą. Najważniejsze‚ że piszą i nazwiska nie przekręcają. A skoro jestem łączony z klubem formatu Arsenalu‚ a nie Arki Gdynia, to nie mam nic przeciw. Na razie mam kontrakt do 2009 roku w Celticu i jeśli zmienię klub, to na pewno nie na taki jak Shaun Maloney (poszedł do Aston Villi‚ gdzie dostał dużo wyższą pensję). Najważniejsze jest to‚ żeby być szczęśliwym w tym, co się robi. A ja się spełniam‚ także przez Ligę Mistrzów.

Ale jedenastki Milanu mi nie wymienisz?

- Dida....

Nie zagra. Maldiniego chyba kojarzysz?

- Słyszałem...

A Gilardino coś Ci mówi?

- Trochę mniej. Ale przecież jutro to nie nazwiska wybiegną na boisko.

¬ródło: Przegląd Sportowy

Źródło: Przegląd S.


.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (14)

Wasy(L) (2007-02-20 12:12:33):
100 (L)at zycze :)


sosnowiczanin (2007-02-20 13:43:19):
Jedziesz Artur z frajerkami z Milanu:D Jestes najlepszy!! 100 Lat!!

kate:D (2007-02-20 14:58:26):
Wszystkiego naj naj naj naj z okazji urodzin Ci zyczę:))))Dużo zdrowia, szczęscia, pomyslności....Noi of course żebyście wygrali dzisiaj mecz z Milanem:D:D:D Fajny byś se preznt "zrobił":)))Będę trzymała za Was kciuki:)))) :D:D:D: papulinki=**** POWODZENIA:))))

Bożenka (2007-02-20 16:51:29):
Hm... mi sie podoba jego podejscie do gry :)
Nie robi z siebie gwiazdy, a to jest najwazniejsze.

Oby tak dalej! ;)

Pozdrawiam :)

iryska (2007-02-20 17:46:52):
hehehe uwielbiam Twoje wypowiedzi Arturku!!! :D:D trzymaj tak dalej! no i oczywiście życzę Ci wszystkiego naj naj naj... spełnienia i szczęścia w dalszym życiu - tak jak dotychczas! 100 lat! Pogoń ten Milan!! Jesteś najlepszy!!!

Milena (2007-02-20 18:18:25):
1000 lat 10000 lat niech zyje zyje nam...a kto Arczi....eszystkiego naj..dla arturka od milena- kibica

tylko arka gdynia (2007-02-20 18:35:14):
" Niech piszą. Najważniejsze‚ że piszą i nazwiska nie przekręcają. A skoro jestem łączony z klubem formatu Arsenalu‚ a nie Arki Gdynia, to nie mam nic przeciw "

Artur - zastanów się , co ty za głupoty wypowiadasz.

Konrad (2007-02-20 19:51:51):
Pewnie że tak kolego - co on wygaduje? Jak on mógł wyżej ocenić Arsenal od Arki? Nie może być... Wątpię, by kiedykolwiek Arsenal zaliczył bądź miał zaliczyć takie zatopienie jak spotka miejmy nadzieję Arkę za jej wszystkie szwindle. Już niedługo - Kościerzyna, Kartuzy i inne Tczewy - czekajcie chłopaki, a Arsenal zostawcie w spokoju i zerkajcie sobie czasem w C+ albo grajcie nimi w PES.

Emilia (2007-02-20 21:23:43):
Ty Artur jestes dobry hehe
O imprezie po meczu mysle...:)
No to udanej imprezki zycze:)

gornik_leczna_ona (2007-02-20 22:05:52):
b.dobrze ze sa tacy pilkarze ktorzy nie podchodza do meczow pod wzgledem ze graja z lepszym i juz od razu maja przegrac a celtic z milanem wygra powodzenia i dzieki za to ze taki jestes artek!

Gocha (2007-02-21 14:21:57):
Arczi wszystkiego najlepszego ci zycze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Wiki (2007-02-21 19:05:03):
Hehe Arcziemu Milan z Szewą się kojarzy? Hehe w sumie nie dziwota.Koleś też nieźle zawojował w CL,zapodając Barce świetnego hatricka,po którym m.in. Milan zaczął wyciągać po niego łapska, no była niezła wojna o jego ciałko.Mam nadzieję,że w przyszłości,być może niedalekiej działacze szkoccy w tym sam Gordzio nie pójdą śladem Dynama i za zatrzymanie Boruca na Celtic Park nie podsuną mu pod nos Merola,jakąś odjazdową willę i posypią mamoną(Arczi nie łap się na to,jakby co hehe)no ale w końcu udało mu się uciec.No fakt ten ukrainiec to była taka mała kultowa postać dla Milanu,ale np.nasz Dudzio nie ugiął się przed nim;)No ale jego gęba może się kojarzyć z Milanem jak najbardziej,wszak we Włoszech to miano go za takiego "boskiego Apollo" piłki nożnej,zerkał niemal z każdego billboardu,huczało i dudniało na jego temat.Więc Artkowi pewnie też się obiło o uszy a stycznośc z nim chyba już też zaliczył,w spotkaniu towarzyskim z Chelsea m.in:)Cały wywiad jest spoko .Świetne inteligentne wypowiedzi pełne elokwencji,okraszone dozą humorku swój chłopak hehe. Nie bawi się w jakieś głupie puste frazesy, nie bije z niego pycha, mój szacunek za skromność:)teraz chyba Gilardino jednak na trwałe, no może przesadziłam... na jakiś czas zapisze się w jego pamięci,ale głównie za sprawą świetnie wybronionych jego strzałów. Co do końcowych słów wywiadu,z ciekawości zerknęłam sobie na portalu Onet na kilka wypowiedzi pod ów wywiadem i jak zwykle natknęłam się tam na głupie komentarze,z których bije tępota i prymitywizm myślenia albo inaczej rzecz ujmując co gorsza analfabetyzm i schematyzm poglądów.Widzę,że wygodnie co poniektórym jest doszukiwać się w wypowiedzi Artka jakiegoś podwójnego dna,którego tak naprawdę nie ma (chodzi o Arkę). Poczułam się przez moment jakbym uczestniczyła w jakiejś totalitarnej propagandzie do jasnej cholewki,cóż za burzliwe dyskusje,no ale tak najlepiej pojechać po kimś na maksa,do***ać ile wlezie(przepraszam za wyrażenie) bo tak najprościej,a wystarczyło by uważnie przeczytać cały wywiad,no ale widocznie własna wersja jest zawsze wygodniejsza.Hehe a nawiązując do nagłówka to mam nadzieję,że po meczyku mimo remisu imprezka odbyła się jak należy:) Hehe oglądając mecz to odniosłam wrażenie,że jedynie zastępca Millera-Jarosik wyglądał jakby miał przez ostatni tydzień własne urodziny, żony,siostry,imieniny babki,rocznice ślubu i pogrzeb pradziadka,a po Artku nic nie było znać hehe, przynajmniej zachował odpowiednią kolejność:) w tym momencie żartuję ale tymczasem z nieoficjalnego źródła wiem,że kilku kibiców Celticu w jednej z knajpek na Byres Road piło strumieniami na zdrówko solenizanta i za remis na Celtic Park hehe:)tam to przynajmniej potrafią docenić jego zasługi,a dziś też zapijają niestety już źródlaną kaca hehe:)




kacper machnik (2007-10-01 14:05:30):
boruc lubię cię przyjeć do kozłowa pod numer domu 165

jack (2007-11-07 00:10:59):
"-Niech piszą. Najważniejsze‚ że piszą i nazwiska nie przekręcają. A skoro jestem łączony z klubem formatu Arsenalu‚ a nie Arki Gdynia, to nie mam nic przeciw."

Na szczęście są Bledza i Witek, więc póki co Arka nie potrzebuje rezerwowych.

Artur nie skreślamy Cię, masz szansę w przyszłości. Powodzenia w Champions League. Pozdro, TAG :)


 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005-2007 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Legia LIVE!
Profesjonalne statystyki odwiedzin