|

Wtorek, 30 stycznia 2007
Inverness CT- Celtic Glasgow 1:2 (0:1)
W niedzielne popołudnie, zgodnie z zapowiedziami, byliśmy świadkami kolejnej wygranej Celtiku Glasgow. Nie pomyliliśmy się również z przewidywaniami dotyczącymi przebiegu spotkania. Był to trudny mecz, w którym gracze gospodarzy okazali się wymagającym rywalem i podjęli z faworytami wyrównaną walkę.
Oba zespoły rozpoczęły grę w innym składzie personalnym niźli w poprzednich, efektownie wygranych pojedynkach. The Caleys musieli radzić sobie bez Dargo, z 7 golami ich najlepszego strzelca, który z powodu kontuzji barku będzie pauzował jeszcze ok. 3 tygodni. W ekipie The Bhoys natomiast nastąpiły aż trzy roszady. Do pierwszej jedenastki wrócili Mc Mannus, Lennon oraz Riordan. Niestety zabrakło w niej Macieja Żurawskiego, który nie znalazł się również na ławce rezerwowych z powodu drobnego urazu mięśnia.
Gra rozpoczęła się zgodnie z dobrze znanym scenariuszem. Celtic rzucił się do ataków, ale nie miały one przełożenia na sytuacje podbramkowe. Inverness skupili się na obronie i konstruowaniu kontrataków. Trzeba przyznać, że radzili sobie bardzo dobrze i to oni częściej stwarzali sobie okazje do zdobycia gola. Artur Boruc miał zdecydowani więcej pracy i jak zwykle stawał na wysokości zadania. Inna sprawa, że często uderzenia graczy gospodarzy mijały światło bramki. Obu zespołom brakowało spokoju w grze. Akcje były rwane, brakowało spokoju w rozprowadzaniu gry. Wydaje się, że założeniach przedmeczowych The Hoops ustalili, że należy szybko uzyskać bramkę, bo z każdą minutą widać było większą nerwowość w poczynaniach podopiecznych Gordona Strachana. Wreszcie w końcówce pierwszych 45 minut przycisnął Celtic. Najpierw byliśmy świadkami zamieszania w polu karnym Inverness po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Nakamury. Chwilę później mistrzowie wyszli na prowadzenie. Prawą stroną popędził Pressley, dośrodkował na środek pola karnego. Tam beznadziejnie zachowali się obrońcy CT, powstał kolejny kocioł w „szestnastce”, a jeden z defensorów The Caleys trafił w poprzeczkę własnej bramki, wybijając futbolówkę spod nóg Nakamury. Piłka szczęśliwie spadła prosto pod nogi Riordana, a były gwiazdor Hibernians nie miał problemów ze skierowaniem piłki do pustej bramki z ok. 3 metrów. Kuriozalna sytuacja! Niestety chwilę wcześniej Celtic stracił z powodu kontuzji kolejnego piłkarza. Boisko opuścić musiał Pressley. Po straconym golu gracze Inverness szybko się otrząsnęli i wypracowali sobie dwie doskonałe sytuacje. Dwukrotnie jednak wspaniale spisał się Artur Boruc. Najpierw odbił, a potem wyłapał uderzenia Rankina. Potem tempo troszkę spadło, znów brakowało przemyślanych akcji. Wkrótce sędzia odgwizdał koniec pierwszej części meczu. Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie, The Bhoys prowadzili grę, ale gospodarze odgryzali się jak mogli. W 54 min. Celtowie otrzymali pierwsze poważne ostrzeżenie. Po strzale Wilsona znów w poważnych tarapatach był były bramkarz warszawskiej Legii, ale ponownie spisał się na medal broniąc uderzenie, a dobitka była już bardzo niecelna. Wreszcie w 57 min. doszło do wyrównania. Pięknym uderzeniem głową popisał się Bayne i Artur musiał skapitulować. 1:1 i mecz rozpoczął się jakby od nowa. Niestety parę minut później kolejny kontuzjowany zawodnik The Hoops musiał opuścić plac gry. Millera, który po przerwie zmienił bezproduktywnego tym razem Beattiego, zastąpił Jarosik. Trzeba przyznać, że to nie było udane posunięcie Strachana, bo Czech zaprezentował się bardzo przeciętnie. W ostatnich 30 minutach gry Celtic ponownie przeważał, dłużej utrzymywał się przy piłce. Ale nie potrafili sobie poradzić z bardzo pewnie grającą defensywą gospodarzy. Brak koncepcji i nerwowość powodowały, że mistrzowie bili głową w mur. The Caleys zaś ponownie groźnie kontratakowali. Nic nie zapowiadało, aby w meczu miało się coś zmienić. Możemy stwierdzić, wbrew temu co stwierdzili redaktorzy na niektórych serwisach, że końcówka była wręcz nudna. Na szczęście, także dla dramaturgii widowiska, jakaś siła wyższa czuwała w niedzielę nad piłkarzami z Glasgow. W 92 minucie atak rozpaczy przyniósł powodzenie. Po raz kolejny okazało się, że Celtic posiada w swojej ekipie prawdziwego króla pola karnego. Z lewej strony dośrodkował Nakamura, jednak Japończyk uczynił to nieprecyzyjnie. Podobnie jak przy pierwszej bramce, skompromitowali się obrońcy Inverness. Zamiast wybić piłkę daleko jeden z nich skiksował i futbolówka spadła prosto pod nogi Lange Jana. Holender uderzył z woleja bez namysłu i … gracze gospodarzy załamani upadli na kolana. 1:2 w ostatnim momencie! Szał radości na sektorach zajmowanych przez fanów The Bhoys i na ławce rezerwowych.
Celtic wygrał kolejny mecz na niezwykle nieprzyjemnym dla faworytów terenie Caledonian Thistle Stadium. Niestety, znów oglądaliśmy taką grę, jakiej oglądać byśmy nie chcieli w wykonaniu kolegów Artura. Jednostajne tempo, brak pomysłu na rozegranie piłki, statyczna postawa napastników i chyba jednak zlekceważenie troszkę rywala. Ostatnio ciężko oceniać Celtów. Mimo, że przeważnie nie grają porywająco wygrywają, często wymęczając korzystne wyniki w końcówkach. W związku z tym nie można ich krytykować, ale występy w ostatnich tygodniach muszą powodować niepokój w perspektywie meczu z Milanem, zwłaszcza jeśli weźmiemy pod uwagę sportowy poziom zespołów, z którymi trudzą się biało- zieloni. Ale niestety, plaga kontuzji w zespole, swoiste rozprężenie wynikające z ogromnej przewagi nad resztą stawki w Scottish Premier League i wahania formy czołowych zawodników odznaczają swe piętno na jakości gry drużyny. Dla pocieszenia powtórzymy kolejny raz: wierzymy w trenerski talent i nosa Strachana, a do meczów z AC Milan jeszcze sporo czasu.
Za to wreszcie możemy jednoznacznie ocenić występ Boruca. Artur miał sporo pracy i nie popełnił żadnego błędu parokrotnie ratując zespół przed utratą gola. Możemy tu przede wszystkim wymienić interwencje z 41 i 54 minuty. Również celnie wznawiał grę oraz czujnie sprawował się w obrębie swego pola karnego wyłapując dośrodkowania. Artur, duże brawa za występ!
Inverness CT- Celtic Glasgow 1:2 (0:1)
39`- Riordan (0:1)
57`- Bayne (1:1)
92`- Vennegoor of Hesselink (1:2)
Skład Celtiku:
Boruc, Telfer, Pressley (39' O'Dea), McManus, Naylor, Nakamura, Gravesen, Lennon, Riordan, Vennegoor of Hesselink, Beattie (45' Miller) (60' Jarosik)
Autor: Qba
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (17)
Karolina17 (2007-01-30 10:03:26):
He he:)Fajny meczyk:D Artur świetnie bronił:)no i znów wygrana a to najważniejsze:)Pozdrówki:)Celtic górą!!!
szuwarek_madzia (2007-01-30 10:50:14):
było fajnie ;))
3 Polska gra a potem o 3 Adamek walczy ;)) łii :]
10 Celtic ;)) znow wygraja! pozdroowki
Kaśka (2007-01-30 11:20:08):
Jeżeli chodzi o Celtik to nie ma mowy o pomyłce.Bez oglądania meczu można przewidzieć wynik a już na pewno końcowy rezultat.Tak jak i cały występ Artura.Miał troche więcej pracy niż za zwyczaj ale poradził sobie znakomicie-jak zawsze.(no, może jak prawie zawsze).Ale piłkarz też człowiek.Tak czy inaczej gratuluje kolejnego wygranego meczu.Brawa dla Artura i całego zespołu.
~~>Sadosia<~~ (2007-01-30 12:36:14):
Hejka!! Juz dawno nie pisałam...:) Meczyk oglądałam...Świetny...:)Artur jak zwykle pięknie bronił...:P Nie ma mowy o pomyłce...:)Gratuluje wygranej...:) Następny meczyk też będzie wygrany...:) Buziaczki i pozdrowionka...:*:*
Gocha (2007-01-30 13:30:37):
TEN MECZ BYL CUDOWNY!!!!!!!A Artur Boruc jak zwykle w świetnej formie!Ale najważniejsze, że kolejne punkty zdobyte!!Pozdrowionka dla wszystkich:)
megi (2007-01-30 15:13:28):
GRATULACJE DLA CELTICU !!!!
pozdrowienia także dla naszego superbramkarza Artka a także:
Turi, Qby, Madzi Szuwarek, Wiki, Gosi,. Gadzet i innych:)
Gosia (2007-01-30 22:04:07):
Oj racja Qba,ta siła wyższa,o której piszesz, to czuwa nad Celtami już chyba od dłuższego czasu.Niesamowici z nich fuksiarze,a nam pozostaje mieć nadzieję,że to szczęście nie opuści ich także podczas dwumeczu z Milanem.
Zgadzam się,że w grze The Bhoys brakowało spokoju i jakiejkolwiek koncepcji.Szczególnie mnie drażnią te wysokie piłki,przeważnie dla nich nieosiągalne i długie,niecelne podania.Brakuje ładnych,przemyślanych akcji i chyba faktycznie nie ma ostatnio w tym zespole zawodnika,który odznaczałby się jakąś ustabilizowaną,wysoką formą.No może przesadziłam,jeden taki z pewnością by się znalazł:):):)
Artur rozegrał świetne spotkanie,brawo!
Myśląc o meczu z Milanem,coraz częściej wydaje mi się,że możemy liczyć jedynie na kolejnego fuksa,albo... na Artura.Powstrzymał ManU,to pewnie i poradzi sobie z Mediolańczykami.Tylko niestety,gola to on raczej nie strzeli,więc koledzy z zespołu też mogliby się troszkę przyłożyć do tego całego interesu.
Pozdrawiam wszystkich serdecznie.Megi jak się czujecie?
Emilia (2007-01-31 10:34:54):
Brawo Artur za udane interwencje i oczywiscie za zdobycie kolejnych 3 punktow:)Zycze Wam powodzenia w kolejnych meczach,a graczom ustabilizowania formy i uporania sie z kontuzjami.Liga Mistrzow zbliza sie.Takze trzymam kciuki za Wasza forme.W sumie o Twoja nie trzeba sie martwic,bo bronisz znakomicie,ale gra Celtow pozostawia wiele do zyczenia.Ale jest jeszcze troche czasu do rozgrywek Ligi Mistrzow i wierze,ze do meczu z Milanem gra Celticu sie poprawi,a wynik bedzie na Wasza korzysc.Pozdrawiam:)
megi (2007-01-31 11:51:08):
Gosia - dzięki jak narazie czujemy się świetnie i grubniemy powolutku:) i jemy jak diabli, ale chyba to dobrze co nie? pozdrawiam Cię:)
Wiki (2007-01-31 14:42:00):
Hehe w mordę jeża wstałam specjalnie po ciężkiej podróży o 8.00 żeby zobaczyć mecz Celtów,bo wcześniej nie było okazji i żałuję,że sobie dłużej nie pospałam,bo tak naprawdę nie było co oglądać.Trudno mi stwierdzić,że w tym meczu wszystko grało i buczało.W piłkę to grali jedynie "aniołki Charliego" tzn.się hehe gracze Inwerness,a w przypadku Celtów to buczał ale Gordzio,nawet kamera nie omieszkała się ujawnić jego nietęgą minę a chwilami gesty totalnej rozpaczy.Moim zdaniem był to baaardzo słaby mecz The Bhoysów.Brało na ziewanie jak przynajmniej do pierwszych 30 minut piłka bezpańsko latała po murawie,a nawet trudno stwierdzić,że po murawie bo futbolówka zdecydowanie więcej razy znajdowała się w powietrzu niż ściśle przylegała do trawy,no taka prawda:( Chyba The Bhoysi tym razem liczyli na szczęście i znów się hehe na nie załapali,bo też trudno stwierdzić,że zdobyte przez nich gole to efekt ich świetnie skonstruowanych akcji ofensywnych,to w gruncie rzeczy przynajmniej w moim odczuciu bramka Riordana(choć dobitka w jego wykonaniu no dość bezlitosna hehe)i Janka to była kwestia przypadku,tylko chwała Jankowi,że w nadgodzinie rzutem na taśmę zdołał celnie skierować piłkę do siatki(gol b.dobry) i dać prowadzenie,jedynie on no i oczywiście nasz bramkarz to "sprężynki"prężnie działajace ostatnimi czasy w zastępach The Bhoysów i pobudzających do jako takiej gry,a teraz się okazuje,że ten co pełni rolę katalizatora w zespole usiądzie na ławie rezerwowych,psia mać.Kurcze emocje emocjami ale mógł przystopować i darować sobie tych ordynarności w kierunku arbitra (choć jego decyzje wielkorotnie nieuzasadnione)a potem zbytniego fetowania zdobytej bramki.Ale w drugim przypadku decyzja sędziego mnie z leksza zbulwersowała.Rozumiem jakby Big John ukazał się w obliczu wielkiej radości w stroju Adama itp.(hehe bo różne rzeczy piłkarze wyprawiają)ale tu akurat zapomniał się,że trybuny znajdują się zbyt blisko płyty stadionu(że też konstruktorzy tegoż obiektu wcześniej nie pomyśleli gdzie i jak umieścić widownię hehe)ale przecież Hesselink ani nie zachował się w żaden sposób prowokacyjnie ani swoją postawą nie podburzał czy ośmieszał przeciwnika czy kibiców rywala,więc arbiter mógł zachować choć odrobinę zdrowego rozsądku i zapobiec ukazaniu kolejnej żółci,a w konsekwncji tegoż czerwieni.Na pewno nie było to niesportowe zachowanie napadziora,a ostentacyjna radość Jana nie pochłonęła aż tak nadmiernej straty czasu,by być podstawą do karania(zresztą już był w zasadzie koniec meczu)a więc sędzia-no jełop.I teraz zamiast kłopotu bogactwa w ataku mamy kłopot "biedoty",bo niepewna jest sytuacja podstawowych napastników no z ligowym doświadczeniem:właśnie Żuraw ponoć jakaś kontuzja,Miller też niewiadomo co ze zdrowiem,Beattie w tym meczu trudno stwierdzić,że grał zadowalająco toteż długo sobie nie pograł(a tak wyśmienicie spisywał się w poprzednich rozgrywkach i Hesselink out na ławę,także Gordzio może nie mieć wielkich argumentów w linii ataku(defensywie zresztą też)a właśnie trzeba pamiętać,że zbliża się LM,a tu rywala nie będzie tak łatwo przechytrzyć.Nie wiem czy nie byłoby dobrą decyzją uruchomienie na następne mecze przez Gordzia ławki rezerwowych,na której i tak zasiadają w jakimś tam stopniu wartościowi zawodnicy i skorzystanie z ich usług,bo nie daj Boże jakieś poważne kontuzje i przerąbana sprawa.I tak już królują na szczycie tabeli,fakt lepiej wygrać zdecydowaną wiekszością punktów,ale utzymanie się w LM to coś,także chyba lepiej dać odpocząć kluczowym zawodnikom,bo inaczej LM może się okazać marzeniem irrealnym ale wszystko w gestii Strachana.Co do gry poszczególnych zawodników w tym meczu:"Ogr" grał w kratkę,japoński skrzydłowy w tym spotkaniu gdzieś zatracił swe największe atuty:a więc fenomenalnie wykonywane rzuty wolne,precyzyjne strzały,Jarosik cienki jak dupa węża do tego idiotyczne zachowania
,Lennon poważne błędy
sprawiał...ogółem wszyscy blado wypadli i pokazali lekki mam nadzieję spadek formy.Pomijając jedynie Artka on znów jako nieliczny w tym zespole spisał się na miarę oczekiwań kibiców.Szkoda,że piłka musiała zatrzepotać za jego plecami,ale to zasługa wyłącznie "świetnie" skoncentrowanej celtyckiej defensywy.Poza tym Arczi świetnie radził sobie z mocno zagranymi piłkami rywali,świetnie uprzedzał napastników dopadając w czas do piłki,w tempo wprowadzał piłke do gry,świetne interwencje był rewelacyjny jak zwykle.Celtowie tak naprawdę nie stworzyli ani jednej klarownej sytuacji podbramkowej,atakowali bardzo rozpaczliwie,chaotycznie,brakowało przemyślanych zagrań,zero gry zespołowej w odróżnieniu od rywali, którzy widać,że mieli głowę na karku,byli ekspresywni i wykazali się zdecydowaną inicjatywą w tym spotkaniu,więcej razy zdołali się przedrzeć do przodu niż gracze z Parkhead i w końcu to zaowocowało.Ale co najśmieszniejsze,że to drużyna, której zabrakło zimnej krwi,o zdecydowanie słabszej dyspozycji,mimo to wyszła zwycięsko,a to zdaniem wielu cechuje MISTRZÓW hehe(no coś w tym jest i zdecydowanie się pod tym podpisuję,choć wolałabym jednak widzieć Celtów prezentujących mordercze tempo gry,zdecydowanie tacy lepiej zapadają w pamięci).Mimo to WIELKIE GRATULACJE a zwłaszcza dla tego "ziółtego" w bramie i strzelców bramek.Hail Hail The Bhoysi!!!Choć mnie osobiście gra The Bhoysów nie urzekła,za to na twarzy mojej córci jak zwykle pojawił się strumyczek radości hehe(i mniej zwracała uwagi na pewne elementy garderoby hehe),być może mamusi przydałoby się też tyle optymizmu hehe:)no ale na to muszą sobie zapracować świetną grą.O kurcze ale się rozpisałam,muszę kończyć.
Qba-hehe a propo Twojego komentarza pod innym niusem hehe,jakie zawstydzenie?,łeee i tak Strachan nie dał okazji wykazania się temu nowemu defensorowi(kurde a jeśli da,to trzeba jakąś ksywę na niego wymyslić bo dwuczłonowe nazwisko to zbyt długie pisanie)a także moją czujność i tak szlag trafił.Co do sesji,a dziękuję dobrze,wszystko zaliczone b. pozytywnie zresztą hehe.Pozdrawiam gorąco:)ah no i jeśli swoje relacje piszesz cichaczem w pracy,to tym bardziej jestem pełna podziwu:)
Megi i Madzia-dzięki za pozdrowionka również pozdrawiam Was serdecznie i ogół kibiców dwojakiego rodzaju hehe.Megi to podwójnie pozdrawiam hehe.Mam nadzieję,że samopoczucie wporządeczku,a tym jedzeniem się nie martw to oznacza,że wszystko dobrze, Gosia z pewnościa potwierdzi moje słowa:)
Gosia (2007-01-31 19:08:05):
Wiki,a ja myślałam,że będą jakieś przecieki z Mediolanu,heheheh.
Gratuluję zaliczonej sesji.
Megi,no tak potwierdzam słowa Wiki,więc jedz ile się da i nie przejmuj się przybywającymi kilogramami,zgubisz wszystko po kilku tygodniach biegania przy maleństwie. Trzymajcie się cieplutko.
megi (2007-01-31 20:37:58):
Wiki - wierzę wam Baby i będe jadła ile wlezie:) ( oczywiście bez przesady)
pozdrowionka dla Was.
Wiki (2007-02-01 00:36:47):
Gosia-hehe no trudno The Bhoysi i bez przecieków będą musieli sobie dać radę:)dorwałam jakiegoś sportowego włoskiego szmatławca,gdzie coś wspominano o Milanie ale nic z niego mądrego nie wykumałam,bo aż tak biegła w italiano to nie jestem hehe:) Zobaczy się jak będzie.Całe szczęście, że już mogę się uwolnić od walizek i zasiąść w domowych pieleszach,bo pomału to zapominałam na jakim świecie żyję i częściej będę mogła lukać na stronkę:)a sesja-było minęło...ale dziękuję,a tak nawiasem wiadomo coś o transmisjach LM czy cicho w programie telewizyjnym jak makiem zasiał?Czeska TV-moja ostatnia nadzieja mi znikła z ekranu,pozostał jedynie inny zaśnieżony czech ale tam to raczej same melodramaty puszczają,a meczyk trudno zaliczyć do "wyciskaczy łez" choć bywa i tak,ale to rzadkość.Ojej i znów będzie kłopot:(
Megi-a jak,nie miej oporów z otwieraniem lodówy i ładuj w siebie ile wlezie hehe,Gosia ma rację,potem jak się jest na pełnych obrotach to jakiekolwiek nadwyżki ciała w mig znikną:)ja teraz mam genialny czas: synkowi chyba wyrasta pierwszy ząbek, także punkt 2-3 w nocy-pobudka i cały dom na nogach:)na szczęście w ciągu dnia i co najważniejsze w trakcie oglądania meczy jest wyrozumiały dla rodziców hehe,bo z reguły śpi w najlepsze i ma w nosie to,jak się toczy gra na boisku hehe:)i to się nazywa kibic z prawdziwego zdarzenia:)
Pozdrowionka kobietki:)
A FIFA zaś straszy:(
Qba (2007-02-01 08:39:11):
chyba coś przeoczyłem, ale wnioskując z Waszych rozmów to mamy nowego dzidziusia, tak?:) jakby co to gratulacje Megi!
Wiki, a ja już myślałem, po przeczytaniu relacji na niektórych portalach, że nie znam się na piłce, na szczęście przywracasz mi wiarę, że to co widziałem w niedzielnym meczu to był syf, kiła i mogiła. Trzeba sobie szczerze powiedzieć: Celtic od dłuższego czasu gra bardzo słabo. Prawdę mówiąc, od ho ho albo i dłużej nie zagrali niczego po czym można było by stwierdzić, że tak, to było to. Umówmy się: St. Mirren to nie jest rywal godny uwagi. Tyle, że faktycznie, zwycięzców się nie sądzi. Warto jednak wytykać im błędy. A tak na marginesie, mamy praktycznie podwójne relacje z meczów, a nawet potrójne jeśli Gosiaczek też ma ochotę. Bardzo mnie to cieszy. Ja zawsze mam wrażenie, że narzucam odbiorcom mój pkt widzenia, zresztą jak każde sprawozdanie. Dzięki Wam ten horyzont się rozszerza. Moje pisanie w pracy? hehe No cóż, przez to mam opóźnienia w robocie, ale z reguły nadrabiam. Napisanie relacji to czasochłonna sprawa, ale trudniejsze jednak jest napisanie zapowiedzi. Nie dość, że trzeba tak kombinować, aby nie powtarzała się specjalnie z poprzednią (co w wypadku Celtiku to cholernie upierdliwa sprawa, bo oni zawsze są faworytem hehe), a po drugie trzeba szukać informacji: kto nie zagra, jakie ostatnie wyniki rywala, jaka historia spotkań obu ekip, itd. itp.:) Czasem zdarza się, że zapowiedź zajmuje mi tyle samo czasu co relacja. A powiem Wam w tajemnicy, że Gosia (turi) miała to wszystko sprawdzać, ale z braku czasu chyba tylko rzuca swym okiem polonistki na błędy i cześć:) No nic, czas wracać do pracy. Dziś wizyta w sejmowej komisji samorządu terytorialnego i rozwoju regionalnego, a ja zapomniałem się ogolić hyhy. Buziaki i pozdrówki
p.s Wiki, no ho ho! Ładne wyniki w nauce:)
Tępa Strzała (2007-02-01 11:48:23):
The Bhoysi faktycznie w tym meczu zaprezentowali bardzo niski poziom i grzechem byłoby stwierdzić ze obraz ich gry jest tożsamy z wynikiem spotkania. Rzeczywiście jedynie Boruc i Hesselink pokazali wysoki poziom reszta wyraźnie od nich odbiegała gra poprostu się nie kleiła ale są punkty czego gratuluje. Wspaniale zachował się Artur przy akcji Rankina mój szacunek.
Wiki heh ale elaborat strzeliłaś i na każdym kroku krytyka heh jeszcze kibiców odstraszysz i nie beda meczy ogladac heh.Pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to że chyba się nie wyspałaś do końca i dlatego nic ci się nie podobało heh ale moja droga jest dużo racji w tym co piszesz i w komentarzu Qby, zresztą musze zaznaczyć bardzo dobre relacje pisze. Ale mamcia weź przykład z dziecka potrafi się cieszyć z gry, a Ty co:gdzie ten hura optymizm? i Gosia ma rację zmaściłaś sprawę skoro już byłaś w Mediolanie to trzeba było zasięgnąć tajnych informacji co do formy milanistów a ty tak bez niczego wróciłaś nieładnie heh.Heh a to teraz już domyślam się czemu Kondka ostatnio takiego na wpół żywego widziałem skoro noce nieprzespane.
A ja chyba też przeoczyłem, czyżby kolejny nypelek szykuje się do przyjścia na świat. Megi moje gratulacje mam nadzieję że gdzieś w genach przkazesz maleństwu miłość do piłki nożnej i życzę Ci szczęśliwego rozwiązania.A swoją drogą to tu niedługo same Matki-Polki będą zaglądać heh.
Pozdrawiam.
Gosia (2007-02-01 22:28:04):
Wiki z transmisjami LM to może być jak zwykle cieniutko w TV,chyba pozostanie nam tylko buszowanie w sieci.Dzwoniłam już nawet na infolinię mojej telewizji kablowej z pytaniem o możliwość odbioru tego programu nsport(bo to chyba jedyny,który transmituje większość spotkań LM),no i okazało się,że będą coś działać w tym temacie,ale dopiero na wiosnę.Hm,może udałoby się przesunąć termin tego meczu z Milanem hehehehehe.
Tak,FIFA straszy,Rusko zrezygnował,Kasperczak poddał się do dymisji,a ja coraz bardziej upewniam się w tym,że żyję w kraju,w którym każdy dba tylko o własny tyłek.
Cholerny PZPN,ludzie,którzy mieli reprezentować środowisko piłkarskie i troszczyć się o rozwój tego sportu...a co robią...niszczą pracę i wysiłek piłkarzy,trenerów,wiarę kibiców i wszystko co piękne w futbolu.
Ważniejsze okazały się być ich chore ambicje.Jako kibic nie potrafię patrzeć na tę całą sytuację na chłodno,jestem wściekła zarówno na PZPN,jak i na ministra Lipca.Może jeżeli chodzi o tego drugiego to wściekam się niesprawiedliwie,może nie miał innego wyjścia...ale może mógł być bardziej elastyczny.Ale kolesi z zarządu nie rozumiem,skąd w nich tyle uporu?Dlaczego nie potrafią pójść na pewne ustępstwa?Ważą się losy polskiej piłki,a oni jakby dostali obuchem w łeb.
A teraz przyjemniejszy temat...
Qbusiu,no w zasadzie można powiedzieć,że mamy nowego dzidziusia,na razie jednak ogląda mecze z brzuszka mamusi:)Swoją drogą, fajnie to ująłeś: "mamy nowego dzidziusia".Widzisz Megi,czy tego chcesz czy nie, to wszyscy podpisujemy się pod Twoim maleństwem,hehehe.Chyba zbyt często przebywamy na tej stronce:)
No,to niech nasz nypelek rośnie zdrowo.
Tępa Strzała, wiesz dzięki takim Matkom Polkom jak my, dorasta nowe pokolenie kibiców.Jakoś daje się połączyć rolę matki z byciem kibicem,chociaż niejednokrotnie wymaga to niezłych zabiegów i cwanego podejścia do dziecka,hehehehe.
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie,a Wiki i Kondkowi życzę przespanych nocy,pomimo ząbkowania...oczywiście nie ich ząbkowania:):):)
Wiki (2007-02-02 00:59:07):
Qba-oczywiście,co do Celticu zgadzam się z Tobą mnie się nawet wydaje,że ten mecz to był jeden z najsłabszych w tym sezonie w wykonaniu The Bhoysów, racja trudno stwierdzić by zwycięstwa odnoszone ostatnio przez podopiecznych Strachana były przekonywujące,chłopcy mierzą w te trzy punkty ale mizerną grą,pomijając niektóre indywidualności,bo są i tacy którzy potrafią prezentować stabilną i wysoką formę,o kim mowa pisać chyba nie muszę.Nie wiem skąd to się bierze,czy przemęczenie rozgrywkami,czy już sobie odpuścili,wiedząc,że tytuł lidera SPL zapewniony,w takim razie lepiej podkręcić jeszcze nieco te "śrubki", albo wręcz odwrotnie dać kluczowym zawodnikomn zregenerować siły a wystawić rezerowy skład,tak naprawdę nie wiem co o tym myśleć,wiara w nich jednak pozostaje,ale też wydaje mi się na siłę ich chwalić byłoby nonsensem. Hehe a jak to się mówi punkt widzenia zależy od punktu siedzenia,hehe gdybym siedziała gdzieś na trybunach zamiast przed tele to pewnie mój komentarz do meczu wyglądał by nieco inaczej hehe bo na żywca to wszystko wygląda piękniej nawet jeśli rzeczywiście tak nie jest,wiadomo cała otoczka a tak...:(Hehe co do pisania relacji wierzę,że zajmuje to sporo czasu,takie gmeranie po innych portalach hehe a to może lepiej zdać się na własną intuicję hehe żartuję stronka fachowa to i relacje nie mogą być zrobione na odpieprz,są swietne,tylko wiesz uważaj przez to w pracy,jeszcze Cię wysiudają i będzie katastrofa,później nas będzie jeszcze sumienie gryźć,także rób to ale w ścisłej konspiracji hehe,bo z tego co wnioskuję praca baardzo ciekawa,gdzie zwracają uwagę na zarost itp.hehe:)
Ps.no jak się zakuwało i meczy nie ogladało to zaowocowało i piękny wynik dało:)Pozdrówka:)
Tępuś-ja Cię kiedyś własnoręcznie powiesze na szubienicy,ale racja Arczi wspaniale się zachował i sparował strzał Rankina,akcja widowiskowa.Co do Milanu- no wiesz wszystko wiedzieć to też nie za dobrze;)a o Kondzia się nie martw,oboje świetnie sobie dajemy radę,nie jest źle:)A nie przoczyłeś-następny dzidzia zawita:)No wiesz jak byś się bardziej postarał,to kto wie czyby nie pojawił się tu jakiś Ojciec-Polek hehe żartuję oczywiście;)a Gosia dobrze prawi:dzięki nam następne pokolenie kibiców zapewnione i to cwanych kibiców trzeba dodać hehe:)Siemanko:)
Gosia-właśnie jest ten kanał nsport, też może coś pokombinuję ostatnio nie było do tego głowy a tam chyba transmitują.Tak sprawa PZPN-u równie drażniąco na mnie działa,jak na Ciebie,ciekawa jestem tylko jaki w ostateczności FIFA zaprezentuje nam scenariusz hmm....oj tak są przyjemniejsze tematy,ot np. zwycięstwo Legii:)fajna sprawa:)a dzięki-ale nie jest aż tak katastrofalnie,mnie siebie nie żal tylko malutkiego ale cio poradzić taka kolej rzeczy-ach te ziąbki:(Pozdrowionka:)
|
|