|

Czwartek, 07 grudnia 2006
Chytry jak Szkot
Reprezentacyjny bramkarz i Odkrycie Roku 2004 w plebiscycie „Piłki Nożnej” ostatnio znów doskonale radzi sobie w Celtiku Glasgow- obronił rzut karny w meczu z Manchester United i awansował do rundy pucharowej Ligi Mistrzów.
- Louis Saha właściwie wszystko zrobił dobrze, strzelił mocno i precyzyjnie w prawy róg, ale zareagowałem prawidłowo i udało mi się sparować piłkę - mówi Artur Boruc. - Mój fart- jego pech. Mecz z United to już jednak przeszłość, której nie zamierzam w nieskończoność wspominać.
Piłka Nożna: Polscy bramkarze zyskują coraz większy szacunek w Europie. Czy napastnicy drużyn przeciwnych- nawet ci najznakomitsi- powinni się ich bać?
Artur Boruc: Bramkarz jest, niestety, także od tego, żeby strzelać mu gole. Dlatego bać się go w żadnym razie nie należy, a już zwłaszcza podczas strzelania rzutów karnych. Ale akurat ja w trakcie wykonywania tego stałego fragmentu gry jestem w uprzywilejowanej pozycji, bo ciąży na mnie wyłącznie moja presja. Obrazowo mówiąc - obronę jedenastki można porównać do wykonania planu z nadwyżką. Dlatego po meczu z United w żadnym razie nie czułem się bohaterem, a jedynie gościem, który rzetelnie wykonał robotę.
Nie powie pan chyba, że to spotkanie było jednym z wielu. Przecież ograliście wielki zespół angielski? Taki sukces ma dla Szkotów wartość podwójną.
- A co jest dla polskiego piłkarza radością większą - ogranie na przykład Szwajcarów czy Rosjan? Wiadomo, że to drugie i podobne relacje panują u nas. Myślę, że Szkoci łatwiej przełknęli ubiegłoroczną porażkę Celtów z Artmedią Bratysława, przez którą nie załapaliśmy się do fazy grupowej Ligi Mistrzów, niż ewentualną z Anglikami w Glasgow.
Wiele gazet angielskich zamieszcza pana fotografie. Lewa ręka wyciągnięta ponad głową, opuszczony kciuk, który z wyprostowanym palcem wskazującym symbolizuje literę L, a więc Legię Warszawa. Czy szkoccy kibice wiedzą, o co w tym chodzi?
- Wiedzą czy nie, szczerze mówiąc - niewiele mnie to obchodzi. Chociaż jest jeden człowiek, który wie dlaczego tak robię.
Kto to jest?
- Klubowy fizykoterapeuta, bardzo sympatyczny gość, a przy okazji niesamowity fanatyk piłki. On bodajże trzy lata temu, z własnej inicjatywy, pofatygował się do Polski, żeby obejrzeć mecz Legii z Wisłą Kraków i tam też robiłem takie sztuki.
Czy nie obawia się pan jednak, że nadmiernie manifestując przywiązanie do Legii, narobi sobie wrogów?
- Na przykład jakich?
Obrazić się mogą inne kluby.
- Dla mnie w Polsce jest tylko jeden klub - ten z Łazienkowskiej, bo tam zrobili ze mnie piłkarza. Warszawie zawdzięczam najwięcej, a jako piłkarz - właściwie wszystko. Także nagrodę "Piłki Nożnej"! Trudno zatem dziwić się, że na każdym kroku to podkreślam. Nie będę kłamał - Glasgow jest pięknym miastem, ale Warszawy nigdy mi nie zastąpi.
Czy kapitalna postawa w Lidze Mistrzów sprawiła, że zainteresowały się panem jakieś większe niż Celtic firmy?
- Do wypełnienia kontraktu zostały jeszcze trzy lata. Zatem nie ma sensu wypowiadać się o tym, czy są propozycje czy ich nie ma. Póki co najważniejsze są teraz Szkocja i reprezentacja Polski.
Która wreszcie pięknie wygrywa. Czy awansujecie do finałów mistrzostw Europy?
- Zaczynam wierzyć, że pod kierownictwem Leo Beenhakkera będzie to możliwe. To człowiek wielkiej kultury, z myślącą głową pośrodku ramion. Mecze z Portugalią, a później z Belgią to udowodniły. Okazało się, że byliśmy w stanie ukręcić łeb polskim kompleksom i dosunąć najlepszym.
Ale pytanie o ewentualną zmianę klubowych było zasadne, a to dlatego, że liga szkocka jest całkowicie przewidywalna. Celtic i Rangersi wygrywają wszystko na przemian. Przypadkiem, nie znudziło się panu?
- Nieprawda. Najpiękniejszą piłkę w Szkocji gramy nie my, ani Rangersi, tylko Hibernian Edynburg. A jeśli do piękna dołożą skuteczność, wówczas monopol Glasgow może zostać złamany.
Dwa lata temu, będąc jeszcze legionistą, został pan uznany Odkryciem Roku w plebiscycie naszej redakcji. Jaka jest różnica między Arturem 2004, a obecnym?
- Spora. Jestem dojrzalszym bramkarzem. Dlatego odkryciem już więcej nie zostanę. A co mnie czeka w Szkocji? Obronię jeszcze parę rzutów karnych. Bo w chociaż w sercu niezmiennie pozostaję legionistą, to w tej akurat sprawie chytry jestem jak Szkot.
Rozmawiał: Grzegorz Pazdyk
Źródło: Piłka Nożna
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (11)
szuwarek_madzia (2006-12-07 18:01:09):
:)) chytry chytry :] i Legionista !!
Wiki (2006-12-07 19:25:40):
Hehe fajny wywiad.Chyba to jest prawda.Dla kibiców obrona karnego to wielka rzecz, a dla kogoś kto w tym siedzi to faktycznie rzecz rutynowa, no może troszkę ponad zwykłą codzienność.Ale to bynajmniej nie umniejsza faktu, że obronienie nieraz silnego strzału daje moc satysfakcji, a w wielu przypadkach ratuje drużynę przed porażką,czy wyrównaniem wyniku,więc chyba to jednak było coś;) Dla nas i tak to był bohaterski wyczyn:)zresztą rozszyfrowanie intencji rywala to też nie mała sztuka.
Hehe i fajnie wiedzieć, że ten pan od leczenia cielesnych urazów i stawiania zawodników na równe nogi jest zagorzałym fanatykiem Legii hehe i cieszy fakt,że Arczi jest całym sercem z Legiunią:) Ale to wiadomo nie od dziś:)
No ja mam nadzieję, że nasze Orełki jeszcze nie raz "dosuną" i to nie takim drużynom,a Leo chyba faktycznie ma dobry wpływ na piłkarzy i powoli zmienia ich mentalność, głównie to chyba chodzi o tą wiarę we własne możliwości.Dobra rzecz,że mamy takiego selekcjonera.
Tak Hibernian nie ma co ukrywać to dość
silna drużyna, podobnie jak Celtic nie mająca w zwyczaju przegrywać na własnym boisku, a z tak mocnym przeciwnikiem hehe choćby z Celtikiem często grają jak równy z równym (wystarczy rzucić okiem na wyniki).Więc bać się ich nie zaszkodzi.Choć Celtic i tak zdecydowany lider w tym sezonie:) "Chytry jak Szkot" dobre:), ale taka cecha jest czasem a zwłaszcza w piłce niezmiernie przydatna;)a co do tych kibiców mówi się też "Szkot i Polak dwa bratanki i do piłki i do szklanki" więc nie powinno być problemu;)Arczi ma w końcu prawo identyfikować się ze swoim no można tak stwierdzić "macierzystym"
klubem (L) a jak:) Super wywiad:)
Wiele dobrego dla Artura.
Wenty (2006-12-07 19:35:06):
artur jest the best , kapitalny facet lubie go za wszystko moi kumple wszyscy pokazujemy elki
Emilia (2006-12-08 09:43:53):
Fajny wywiadzik:)Wielki respekt dla Artka za wszystko do czego juz doszedl,i trzymamy kciuki za kolejne sukcesy z Celticiem i reprezentacja.Mi sie bardzo podoba to,ze Artur mimo wszystkich sukcesow i wyroznien pozostal soba,ze nie spoczal na laurach i ze dalej doskonali swoje umiejetnosci,ze stawia swoje kolejne cele.Brawo Artur.
Rowniez wierze w to,ze chlopaki razem z Leo awansuja do ME.Leo to bardzo madry czlowiek,doswiadczony trener.Dlatego bardzo wierze w awans Polski.:)
Gosia (2006-12-08 11:20:31):
Mnie najbardziej cieszy fakt,że Leo Beenhakker zdobył takie uznanie wśród naszych zawodników.To ważne,bo tylko w sytuacji gdy wszyscy nawzajem się akceptują,może być mowa o pracy zakończonej sukcesem.
Facet ten jest faktycznie wielki,dzięki niemu zarówno kibice jak i piłkarze wierzą w pierwszy awans do ME i w to,że wreszcie nadejdą lepsze lata polskiej piłki nożnej.
Na początku krytykowaliśmy go chyba wszyscy,ale teraz widać,że była tu potrzebna właśnie osoba z zewnątrz,która potrafiła dostrzec bolączki polskiej drużyny.
Nie twierdzę,że w Polsce nie ma dobrych szkoleniowców,ale chyba wszyscy polscy trenerzy byli już na tyle przesiąknięci porażkami,że nie potrafili zaszczepić ani w sobie,ani w zawodnikach wiary w to,że mogą ogrywać najlepszych.Zjawił się Holender i (jak to ładnie powiedział Artek)są teraz w stanie ukręcić łeb polskim kompleksom.
Trzymam kciuki,żeby nigdy nie stracili tej wiary we własne możliwości.
flaki (2006-12-12 13:32:28):
Szacunek dla tego koleszki !!!!
granat (2006-12-16 12:34:24):
spoko skąd ty to wszwstko bierzesz ?? odpisz na muj epuls granat25
mała piłkarka (2006-12-16 15:51:32):
spoko wywiad!A tak to Artur z wiekim czasu jest coraz lepszy!!!:)POzdro
Milena (2006-12-25 12:42:17):
Szacunek dla artura bo na niego zasluguje...swietnie gra...podobalo mi sie jak w jednym z wywiadow powiedzial ze nie jest polskim beckhamem tylko borucem...bo przeciez liczy sie uroda ale bez przesady...dla pilkarza to nie uroda najwarzniejsza jest..tak 3 maj bo madry chlopak jestes
ja;-) (2007-01-05 19:02:50):
(L) in jeszcze raz (L)...szacuneczek(L)...
Dexter (2007-09-26 01:56:34):
Boruc to jeden z najlepszych bramkarzy w Europie. Szacuneczek dla Artura.....
|
|