Sobota, 07 sierpnia 2004
Przyjacielska poprzeczka
Życie Warszawy: Co się stało z Legią?
Artur Boruc: Nie mam pojęcia. Zagraliśmy bardzo słabo. O ile jeszcze w pierwszej części nam się cokolwiek udawało, o tyle w drugiej było widać, że coś nie gra. Mam tylko nadzieję, że trener coś z tym zrobi.
Wybronił Pan wiele strzałów i chyba miał jeszcze układ z pozaziemskimi mocami, bo piłka dwa razy trafiła w poprzeczkę...
Poprzeczka okazała się moją przyjaciółką. Tak na dobrą sprawę powinniśmy cieszyć się z remisu. Przy takiej grze to dobry wynik. Amica miała w drugiej połowie wiele szans podwyższenia wyniku i wygrania. My również mogliśmy zdobyć trzy punkty, gdyby Piotr Włodarczyk strzelił gola. Wtedy inaczej patrzylibyśmy na ten mecz.
Przy strzale Dembińskiego był Pan bez szans?
Starałem się skrócić kąt, ale piłka przeszła mi po nodze, a później zawadziła jeszcze o któregoś z moich partnerów. Praktycznie każdy strzał można obronić, ale w tym przypadku raczej nie miałem szans.
Rugał Pan obrońców, aż było słychać na całym stadionie...
Bo obrona zrobiła mi kilka niespodzianek. Zupełnie nam dziś nie szło. Może zabrakło sił?
Po dzisiejszym spotkaniu Paweł Janas nie będzie miał chyba wątpliwości, kogo powołać do kadry...
Hm... Wolałbym, żeby powiedział to sam selekcjoner.
Rozmawiał Maciej Rowiński
Źródło: Życie Warszawy
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (0)