|

Wtorek, 21 grudnia 2004
Radosny taniec
Piłka Nożna: Koledzy z drużyny oraz trenerzy mówią, że bardzo trudno pana zdenerwować?
Artur Boruc: To fakt, ale w przypadku bramkarza to raczej zaleta, a nie wada.
Zatem wkurzonego, przeklinającego na boisku, a w domu rzucającego talerzami raczej nie można pana zobaczyć?
Zaręczam, że takie zachowanie jest mi całkowicie obce.
Jeden z pańskich wielkich poprzedników w bramce Legii - Władysław Grotyński słynął z tego, że głośno dyrygował obrońcami, a pan...
...też dyryguję, ale w granicach rozsądku. Przecież krzykiem wszystkiego nie załatwię.
A na weteranów - Marka Jóźwiaka i obecnego trenera Jacka Zielińskiego też pan pokrzykiwał?
Wprawdzie na boisku wszyscy są równi, ale szacunek dla starszych kolegów musi być.
Każdy mecz to wielka odpowiedzialność. Jak pan odreagowuje stres?
Po meczu jakieś jedno piwo w gronie kolegów z drużyny, a potem powrót do domu, gdzie czeka na mnie żona - Kasia.
Czym się zajmuje małżonka?
Studiuje psychologię.
Czy to Katarzyna namówiła pana na skorzystanie z rad specjalisty w tej dziedzinie?
Na pewno miała wpływ na to, że regularnie korzystam z rad psychologa i muszę przyznać, że jestem zadowolony z efektów współpracy.
To także żona inspiruje częste zmiany pańskiej fryzury?
Nie. Prawda jest taka, że nie lubię oglądać się co rano takiego samego w lustrze, lubię się zmieniać. Słucham raczej rad fryzjera - Macieja Wróblewskiego.
Pański ojciec - Władysław Boruc był przez kilkanaście lat czynnym hokeistą na lodzie drugoligowej Pogoni Siedlce. Nie namawiał, aby poszedł pan w jego ślady?
Nigdy nie było takich sugestii. Zresztą jako dziecko udzielałem się w zupełnie innej dziedzinie - w tańcu. Najpierw uczęszczałem na zajęcia w zespole ludowym, a potem były już nowocześniejsze rytmy.
O królu futbolu Brazylijczyku Pele mówiono, że na rozwój jego piłkarskiego geniuszu ogromny wpływ miał rytm samby. Czy według pana taniec odgrywa rolę w poruszaniu się piłkarzy?
Na pewno taniec ma ogromny wpływ na koordynację ruchową każdego człowieka, a w sporcie jest ona nieodzowna.
Jakiej muzyki najczęściej pan słucha?
Najbardziej lubię rock'n'rolla z lat szcześćdziesiątych i siedemdziesiątych, do którego zachęciła mnie moja mama. Z dzieciństwa pozostała mi też sympatia do gwiazdy lat osiemdziesiątych Shaki'na Stevensa, a teraz chętnie słucham kawałków hip hopowych.
Wróćmy na boisko piłkarskie. Kończący się rok był najlepszym w pańskiej dotychczasowej karierze?
Myślę, że najlepsze lata dopiero przede mną. Ale niewątpliwie rok 2004 był w jakimś sensie przełomowym - nie opuściłem żadnego meczu w lidze, zadebiutowałem w reprezentacji Polski, a po lipcowym występie przeciw Stanom Zjednoczonym w Chicago stałem się rozpoznawalny nie tylko dla kibiców Legii.
No i został pan głównym konkurentem Jerzego Dudka do reprezentacyjnej koszulki z numerem 1...
Na razie pozycja Jurka jest niepodważalna, ale w przyszłości chciałbym też zostać pierwszym bramkarzem reprezentacji.
Bardzo męczy oglądanie z ławki rezerwowych spotkań drużyny narodowej?
Nie będę odkrywczy jeśli powiem, że wolę grać niż siedzieć na ławce rezerwowych, ale tak jest naprawdę.
Ostatnio jesteśmy świadkami prawdziwej inwazji na Warszawę młodych i utalentowanych ludzi z Siedlec. Do naszego Odkrycia Roku kandydował nie tylko pan, ale i Konrad Gołoś, który też kiedyś grał w tamtejszej Pogoni. Z kolei w najpopularniejszym serialu telewizyjnym "M jak Miłość" występują siedlczanie - bliźniacy Rafał i Marcin Mroczkowie.
Z Konradem znam się jeszcze z Pogoni, tyle że tak naprawdę to on jest wychowankiem Zrywu z Chodowa pod Siedlcami. Natomiast braci Mroczków nie miałem jeszcze okazji poznać.
Wielu młodych piłkarzy po przenosinach do Legii traci głowę i trwoni talent w knajpach i dyskotekach. A jak wyglądały pańskie początki w Warszawie?
W Warszawie żyje się szybciej niż w Siedlcach, które wcale nie są takim małym miastem, bo liczą osiemdziesiąt tysięcy mieszkańców i jeszcze do niedawna były stolicą województwa. Dla mnie najtrudniejsze były dwa pierwsze miesiące w stolicy, kiedy znałem tylko dwie linie autobusowe. Na szczęście była ze mną Kasia, która rozpoczynała w Warszawie studia.
Gdzie spędzicie najbliższe święta Bożego Narodzenia?
W rodzinnym domu w Siedlcach. Mam starszego brata i trzy młodsze siostry, więc jest dla kogo robić prezenty.
Rozmawiał Zbigniew Mroziński
Źródło: Piłka Nożna
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (0)
|
|