HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | KARIERA
GALERIA | TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | KONTAKT




Czwartek, 25 listopada 2004
Stać nas na walkę o mistrzostwo

Życie Warszawy: Dlaczego Legia - wicemistrz Polski, druga drużyna jesieni, ma tylko jednego przedstawiciela w kadrze?

Artur Boruc: Pewnie dlatego, że trener Janas stawia na zawodników grających poza granicami kraju. Na dodatek Wisła jest w takim gazie, że trudno nie powoływać jej zawodników.

Czy to prawda, że ma Pan propozycje z Bundesligi?

Na razie o konkretach nie chcę mówić, żeby nie zapeszać. Poczekajmy jeszcze pół roku. Chciałbym z Legią zdobyć mistrzostwo Polski.

W jakim klubie chciałby Pan grać?

Imponują mi kluby, w których jest nie tylko drużyna, ale także otoczka wokół drużyny - szacunek, zainteresowanie medialne i rzesze kibiców. Takim klubem jest Legia, w której zawsze chciałem grać. Takimi klubami są również Barcelona i Manchester Utd. Gra w klubie tej klasy byłaby kolejnym sportowym wyzwaniem. Nie chcę bronić w zespole, który jest w środku tabeli bądź broni się przed spadkiem. To nie dla mnie. Mam po prostu wysokie ambicje.

Mówił Pan o mistrzostwie Polski. Czy Legia ma jeszcze szanse na tytuł?

Pokazaliśmy, że potrafimy grać w piłkę. W końcu dostosowaliśmy się do nowego systemu, jaki preferuje Jacek Zieliński. Uważam, że wiosną będziemy skutecznie rywalizować z Wisłą nawet w obecnym składzie, choć na pewno potrzebne są wzmocnienia.

Trener Dariusz Wdowczyk będzie takim wzmocnieniem?

Rozmawiamy o tym sporo. Drużyna ma dość jednoznaczne zdanie na temat przyjścia Wdowczyka. Nie jestem jednak upoważniony do przekazywania tego typu informacji.

A może wolelibyście Henryka Kasperczaka, który zakończy w grudniu pracę w Wiśle?

To dużej klasy fachowiec. Wyniki, które osiąga, mówią same za siebie. A czy wolelibyśmy? Trenera mamy narzuconego z góry i koniec dyskusji.

Jak Pan ocenia tegoroczne zmiany w klubie?

ITI uratowało klub, a my odzyskaliśmy pieniądze, które poprzednie władze były nam winne. Czekaliśmy na tę kasę, bo my wcale nie zarabiamy bajońskich sum. Wielką kasę mieliśmy tylko za czasów Daewoo. Wówczas jako rezerwowy zarabiałem osiem tys. zł miesięcznie, a gracze z podstawowego składu dwa razy tyle. Teraz za mecz mam cztery tysiące. Największą kasę mamy jednak obiecaną za mistrzostwo Polski.

Rozmawiał Maciej Rowiński

Źródło: Życie Warszawy


.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (0)



© 2005 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone
Created & hosted by Legia LIVE!