|

Niedziela, 23 października 2005
Władysław Boruc o Artku
Ostatni miesiąc to pasmo sukcesów bramkarza Celticu Glasgow Artura Boruca. Zbiera on bardzo dobre recenzje za grę w klubie, a także awansował z reprezentacją Polski do finałów mistrzostw świata. Urodził się pod szczęśliwą gwiazdą- twierdzi ojciec Artura, Władysław Boruc.
-Czego się nie tknął, zawsze mu wszystko wychodziło. Jako młody chłopiec Artur tańczył z powodzeniem w siedleckich zespołach Chodowiacy i Caro Dance. Później postawił na piłke, dobrze spisywał się w Pogoni, co zaowocowało transferem do Legii Warszawa. Miał inne propozycje z takich klubów jak Raków Częstochowa, ale Legia to wspaniała i znana firma. Słowem, po prostu urodził się pod szczęśliwą gwiazdą - powiedział PAP o synie, ojciec Władysław Boruc.
Rodzina Artura mieszka w Siedlcach. Artur ma jednego brata i trzy siostry. Właśnie o dwa lata starszy brat Robert zaprowadził Artura na pierwszy trening do Pogoni. "Był wygimnastykowany, zwinny, sprytny. Zaczynał nie jako bramkarz, a napastnik"- wspomina w rozmowie z PAP pierwszy trener reprezentacyjnego bramkarza, Józef Topczewski.
Bramkarz Celtiku może śmiało powiedzieć że udało mu się w życiu. Występuje w wspaniałym klubie, ma przy sobie ukochaną żonę, a także zarabia spore pieniądze. Tyle szczęścia nie miał jego brat Robert Boruc, który już zakończył piłkarską karierę. - Starszy syn nie zawsze miał miejsce w składzie Pogoni, później trafił to Kosovii Kosów Lacki, Zrywu Chodów i wreszcie do Naprzodu Skórzec. Te kluby to małe , czwarto, piąto ligowe kluby. W piłce mu się nie udało, ale może być i jest zadowolony, ma żonę, dziecko, a także dobrą prace - stwierdził ojciec.
50-letni ojciec rodu również uprawiał sport ale nie piłkę nożną, a hokej na lodzie. - W futbol bawiłem się tylko rekreacyjnie, gdy pracowałem w firmie pomp. Jeżeli mam czas, chodzę na mecze czwartoligowej Pogoni Siedlce. A już obowiązkowo oglądam każdy mecz klubu Artura.
- Artur bardzo często do nas dzwoni. Zmiana klubu przez Artura okazała się dobrym posunięciem, bowiem w Legii stałby w miejscu. Wraz z jego teściami wybieramy się na Święta Bożego Narodzenia do Szkocji. Teściowie bramkarza prowadzą drukarnię w Siedlcach. Zbieramy o synu różne wycinki, bowiem kiedyś teściowie wydzadzą o nim książkę- cieszy się siedlczanin.
Władysław Boruc jest bardzo dumny z syna. W ich mieście rodzinnym wszyscy ich znają. Mimo dużych pieniędzy, jakie na co dzień zarabia Artur, ojciec reprezentacyjnego bramkarza nie zmienił się, nadal jest skromny i chętnie udziela wywiadów dziennikarzom. - Pracuję jako malarz w szpitalu wojewódzkim. Czasem męczy mnie tylko to, że ludzie oczekują pomocy od Artura- zakończył.
Źródło: PAP
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (0)
|
|