Piątek, 14 października 2005
Boruc nie był zadowolony
Artur Boruc nie zatrzymał Anglii. Był bardzo blisko, ale skończyło jedynie na kilku ponadplanowych siwych włosach na skroniach napastników gospodarzy - pisze Gazeta Krakowska.
Bramkarz Celtiku interweniował chwilami wybornie, nie przez przypadek gorąco komplementowali go w telewizyjnym studio Jan Tomaszewski (jak długo jeszcze będziemy żyć legendą Wembley?!) i Maciej Szczęsny. - Artek był najlepszym piłkarzem meczu - mówił ten ostatni.
- Nie czuję się tak. Bohaterami bylibyśmy w chwili, gdyby to Anglicy teraz siedzieli w szatni ze spuszczonymi głowami - cicho i powoli wypowiadał się zawodnik. - Trochę przespaliśmy pierwszą połowę, a oba stracone gole były konsekwencją naszych błędów. W drugiej części prezentowaliśmy się w sumie całkiem nieźle.
Zapewniał, że Anglicy niczym naszej drużyny nie zaskoczyli, że można z nimi rywalizować jak równy z równym. - Chyba dzisiaj pokazaliśmy, że to możliwe - argumentował. - Co prawda przegraliśmy, ale nie musimy się wstydzić. Jedziemy na mundial i postaramy się tam o jak najlepsze wyniki.
Boruc, którego pozyskaniem jest zaintersowany podobno Arsenal Londyn nie chce nic mówić o tym transferze. - Myślę wyłącznie o grze w Celticu - deklaruje.
Źródło: Gazeta Krakowska
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (0)