|

Piątek, 17 czerwca 2005
Chcę bronić w Celtiku!
Przegląd Sportowy: Ostatnio na trening przyszedł pan w zielonej koszulce.
Artur Boruc: Po prostu, lubię zielony kolor. Szczególnie ostatnio (śmiech).
A Celtic Glasgow pan lubi?
- Fajny klub, fajni kibice. Na pewno warto spróbować. Nie ukrywam, że chciałbym zostać bramkarzem Celtiku.
Jak zareagował pan na informacje, że menedżer klubu z Glasgow Gordon Strachan przyjedzie do Grodziska, aby zobaczyć w akcji właśnie pana?
- Pomyślałem, że to fajnie, iż ktoś mnie w końcu chce zobaczyć. Dzięki temu wiem, po co gram w piłkę i na czym to wszystko polega. Trzeba się ciągle wspinać do góry, pokonywać kolejne szczeble, stale rozwijać. Najważniejsze, że wiem, czego chcę, mam silną motywację.
Rozmawiał pan po meczu ze Strachanem?
- Tak, ale głównie pożartowaliśmy i na tym się skończyło. Poważniejsze tematy zostawiliśmy menedżerowi oraz prezesom Legii i Celtiku. Niech się teraz dogadują.
Strachan powiedział: do zobaczenia w Glasgow?
- Nie wiem, nie pamiętam (śmiech).
Inny klub, wcześniej zainteresowany pana osobą, West Ham właśnie podpisał kontrakt z Royem Carrollem.
- Słyszałem. Cóż, życie...
Ile prawdy było w plotce, że rzekomo nie chciał pan grać w West Hamie?
- Tylko trochę. Rzeczywiście nie chciałem zostać zawodnikiem tego klubu w momencie, gdy występował w drugiej lidze. Po niedawnym awansie do Premiership sytuacja się zmieniła. Ale nie ma co gdybać, bo sprawa nie jest już aktualna.
Ile daje pan sobie czasu na wyjaśnienie sytuacji klubowej?
- Chciałbym, aby ta sprawa rozstrzygnęła się jak najszybciej - zwłaszcza, że nowy sezon rozpocznie się już pod koniec lipca.
A propos Legii - dlaczego zespół, którego jest pan kapitanem, znów kończy sezon z pustymi rękoma?
- Nie do końca z pustymi, bo jednak zakwalifikowaliśmy się do Pucharu UEFA. Na otarcie łez.
Na otarcie łez miał być Puchar Polski.
- No to pozostaje nam trzecie miejsce... Szkoda, że nam w Grodzisku nie wyszło, gdyż - biorąc pod uwagę niespodziewane zwycięstwo Zagłębia - mielibyśmy do tego pucharu łatwiejszą drogę. A tak znów się nie udało.
Jakie błędy popełniliście?
- Zabrakło nam konsekwencji w tym, co robimy, może większej determinacji.
Jak zmieniła się pańska rola w drużynie, od kiedy został pan kapitanem?
- Nieznacznie, poza tym że noszę opaskę i trochę więcej gadam na boisku.
Jak dużo dzieli teraz Legię od bycia najlepszym zespołem w Polsce?
- Niewiele, co pokazały wysoko wygrane mecze z Polonią i Wisłą, a nawet przegrany z Cracovią, czy też zremisowany z Amiką Wronki. To nie jest zły zespół, gramy piłkę ciekawszą, ładną dla oka. Trochę nam jeszcze brakuje, zwłaszcza w kwestii wykończenia akcji, ale jesteśmy blisko miejsca, w którym chcemy się znaleźć.
Wisła Kraków latem najprawdopodobniej mocno się osłabi i wtedy Legia stanie przed niepowtarzalną szansą do dokonania zmiany warty w polskim futbolu.
- Nie wiadomo, czy Wisła się osłabi. Przecież rozmowy w sprawie transferu Maćka trwają kilka lat i jeszcze nigdzie nie wyjechał.
Ale załóżmy, że zgodnie z planem odejdą Żurawski, Baszczyński, Kłos i jeszcze dwóch innych. Wtedy Legia będzie wielkim faworytem nowego sezonu.
- Nie rozpatrujmy naszych szans przez pryzmat Wisły. Jeżeli będziemy grać na takim poziomie, jak w kilku najlepszych spotkaniach rundy wiosennej, to nie widzę w naszej lidze drużyny, która byłaby poza naszym zasięgiem. Przecież nawet w tym roku mogliśmy zdobyć mistrzostwo Polski. Wiosną wszystkie zespoły grały dla Legii, nawet Wisła, ale nie potrafiliśmy tego wykorzystać. Gdyby wszystko się zazębiło, to pewnie teraz mielibyśmy na Łazienkowskiej mistrzowską fetę.
Czy zdaje pan sobie sprawę z tego, że droga do miejsca w bramce reprezentacji Polski na mundialu wiedzie właśnie przez Glasgow? Grając w Legii nie ma pan większych szans na wygranie rywalizacji z Jerzym Dudkiem.
- Tak, zdaję sobie z tego sprawę. Wiem, że Legia to nie jest Liverpool, a liga polska to nie Premiership. Ale nawet jeśli zostanę w Warszawie nie zrezygnuję z tej rywalizacji, będę walczył, starał się zrobić wrażenie na trenerze Janasie. Chociaż transfer do silnego zagranicznego klubu, takiego jak Celtic, sporo by mi ułatwił.
Rozmawiał: Marcin Harasimowicz
Źródło: Przegląd Sportowy
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (1)
daniel i radek (2006-01-25 19:01:17):
cze tu dniel i radek uwarzam że z Dudkiem byś wygrał.
|
|