|

Wtorek, 30 września 2008
Villareal - Celtic Glasgow 1:0. Świetny mecz Boruca!
Nie było niespodzianki na El Madrigal. The Bhoys przegrali kolejny wyjazdowy mecz w Lidze Mistrzów i po dwóch kolejkach mają zaledwie 1 punkt. Przez całe spotkanie dominowali gospodarze i tylko dzięki świetnej postawie naszego Artura Boruca mistrzowie Szkocji nie zostali upokorzeni. W pierwszej połowie oba zespoły stworzyły sobie okazje strzeleckie, ale gole nie padły. Drugie 45 minut to już popis Boruca, który wielokrotnie ratował swój zespół. Sposób znalazł na niego wreszcie Senna, który zdobył bramkę po perfekcyjnym uderzeniu z rzutu wolnego w 67 minucie.
Celtowie do Hiszpani przyjechali w najsilniejszym zestawieniu. Gordon Strachan jednak nie chciał ryzykować i, jak to ma w zwyczaju a wyjazdach, wystawił jednego napastnika. Ku zaskoczeniu wielu był nim Giorgos Samaras. Jak pokazują wyniki, defensywne ustawienie w takich sytuacjach się nie sprawdza, może warto pomyśleć nad jego zmianą?
Mecz rozpoczął się zgodnie z przewidywaniami. Od początku do szturmu na bramkę Celtów ruszyli piłkarze "Żółtej łodzi podwodnej". Już w pierwszej minucie oglądaliśmy silny strzał Diego Lopeza, który przeleciał jednak nad poprzeczką. Boruc nie miał nawet możliwości się rozgrzać.
Napór gospodarzy rósł z każdą minutą, czego efektem były kolejne okazje. Najpierw w 19. minucie Boruca postanowił sprawdzić Marcos Senna. Huknął z daleka, piłka nieprzyjemnie skozłowała jeszcze przed naszym reprezentantem i minęła słupek. Chwilę potem mogliśmy się przekonać, że Artur jest w kapitalnej formie. Najpierw kilkudziesięciometrowym podaniem popisał się Urugwajczyk Sebastian Eguren. PIłkarze Celticu zastawili nieudaną pułapkę ofsajdową i sam na sam z Borucem popędził Włoch Giuseppe Rossi, ale Polak wyszedł z tej sytuacji obronną ręką, broniąc nogami, w dobrze znanym nam stylu "na pajacyka".
Celtic w tym czasie właściwie nie istniał w ofensywie i próbował jedynie odgryzać się kontnatarciami. Brylował w nich tradycyjnie Aiden McGeady, wykorzystując swoją szybkość. Po jednym z takich wypadów, goście zmarnowali swoją jedyną szansę bramkową w pierwszej połowie. W 42. minucie fatalny błąd popełnił Urugwajczyk Diego Godin. Jego kiks sprawił, że oko w oko z Diego Lopezem stanął Samaras. Trochę jednak się zagapił i lepszy okazał się jednak Hiszpan.
Natomiast Artur Boruc musiał... pokazywać siatkarskie tricki. W ostatniej akcji pierwszej połowy nasz bramkarz zwijał się jak w ukropie. A próbowali go pokonać Senna i Robert Pires. W efekcie do przerwy w meczu Villareal - Artur Boruc 0:0.
Druga połowa zaczęła się tak jak pierwsza - skakać do piłki musiał Boruc. Potem jednak bramkarza Villerrealu, po rzucie rożnym, w chytry sposób próbował pokonać McManus i... prawie mu się udało. Z kolei Boruc interweniował po lekkim uderzeniu Santiago Cazorli - był to ni to strzał, ni to podanie.
Na boisku zrobiło się ciekawiej, bowiem Celtowie zwęszyli szansę na zdobycie bramki. Konstruowali akcje zaczepne, rozluźniając jednocześnie szyki obronne. Mecz nabrał rumieńców.
W 62. minucie problemy miał nasz bramkarz, kiedy z całej siły uderzał Senna. Artur obronił, ale wypuścił piłkę przed siebie. Na szczęście w pobliżu nie ma żadnego zawodnika Villarrealu, który mógłby do niej dopaść. Chwilę później Cazorla miał dogodną sytuację z rzutu wolnego, ale... nie umiał odpowiednio podkręcić piłki i Boruc nie musi nawet ruszać się z miejsca.
Niestety, 5 minut później piłkarze Villareal wyciągnęli wnioski z nieudanej próby Cazorli i za wykonywanie rzutów wolnych wziął się Senna. Strzelił perfekcyjnie z ok. 20 metrów nad murem i ... Artur musiał zapomnieć o czystym koncie.
W 74. minucie minimalny spalony Hiszpana, ale nie słyszy gwizdka - wychodzi sam na sam z Borucem. Górą Polak, który - jak to lubi i potrafi - zręcznie broni nogami. Możemy już mówić chyba o pewnym stylu bronienia "a`la Boruc".
Nie minęło kilkadziesiąt sekund, a swoją drugą szansę w meczu mieli piłkarze z Glasgow. Aiden McGeady znakomicie zagrał na lewym skrzydle do dopiero co wprowadzonego Australijczyka Scotta McDonalda. Ten bez namysłu huknął z 13 metrów z woleja, ale piłka minimalnie przeszła nad poprzeczką.
Hiszpanów nie zadowalało jednak minimalne prowadzenie i do końca dążyli do podwyższenia rezultatu. Najpierw w 83. minucie Ibagza znakomicie dojrzał szarżującego prawą stroną Llorente. Ten uderzył z ostrego kąta, ale jego strzał został zablokowany przez McManusa, a dobitka z kolei zatrzymała się na znakomicie interweniującym Borucu.
Polak ponownie pokazał wielką klasę już w 90. minucie, gdy zaimponował fantastycznym refleksem przy uderzeniu Ibagazy z bliskiej odległości. W sumie w stronę jego bramki gospodarze oddali aż 26 strzałów w tym 11 celnych.
Sędzia doliczył jeszcze 3 minuty, ale wynik nie uległ już zmianie. Villareal zasłużenie wygrał z Celtikiem 1:0. Żal tylko Artura, który udowodnił, że wrócił do wysokiej formy i wciąż zalicza się do grona kilku najlepszych bramkarzy na świecie. Oby dostał szansę pokazania swych umiejętności także w reprezentacji Polski.
Villarreal CF - Celtic Glasgow 1:0 (0:0)
Bramka - Marcos Senna (67)
Żółte kartki: Barry Robson, Scott Brown (obaj Celtic)
Sędziował - Viktor Kassai (Węgry).
Widzów: 21 515.
Villarreal: Diego Lopez - Angel, Diego Godin, Gonzalo Rodriguez, Capdevila - Cazorla (90-Cani), Marcos Senna, Sebastian Eguren, Robert Pires (83-Bruno) - Llorente, Giuseppe Rossi (77-Ibagaza).
Celtic: Artur Boruc - Mark Wilson, Gary Caldwell, Stephen McManus, Lee Naylor - Shunsuke Nakamura (74-Barry Robson), Scott Brown, Paul Hartley (82-Jan Vennegoor of Hesselink), Aiden McGeady - Shaun Maloney (72-Scott McDonald) - Giorgos Samaras.
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (16)
rob (2008-10-01 01:44:49):
Szkoda tego meczu. Celtic mógł zremisować, a nawet wygrać.
Darasssek (2008-10-01 07:31:27):
Ogladalem 1 polowe ale juz zaluje ze tylko 1wsza :P.
Artur z Rangersami popelnil blad ale z kazdym meczem jest lepiej, ja tez stoje na bramce tylko juz nic ze mnie nie bedzie bo zaczalem dopiero przy 13-stce i ten pajacyk naprawde dziala! :)
Artur zycze ci Milanow i Bayernow i zebys wygral chociaz raz Lige Mistrzow
Pawel (2008-10-01 11:05:32):
Wszyscy o tym wiedzą ze BORUC jest Najlepszy. Powinnien przejsc do lepszego klubu np. INTER Mediolan
Dealer (2008-10-01 14:53:46):
To był jak zawsze świetny mecz Artura ale Obrona była do kitu:D
basik (2008-10-01 16:11:54):
Brawo
FANKA ARTURKA (2008-10-01 18:33:05):
Artur to nic że nie wygraliście tego meczu,ale byłes i tak najlepszy.
Gosia (2008-10-02 12:11:53):
Szkoda,że chłopaki z Glasgow to tacy tradycjonaliści...i że zgodnie z tradycją musieli przegrać na wyjeździe.
Wielkie brawa dla naszego bramkarza...klasa,wielka klasa!
No to jak panie Beenhakker...masz pan jeszcze jakieś wątpliwości kto jest numerem 1 w polskiej kadrze?;)
Aga (2008-10-02 15:14:34):
Artur i tak jesteś najlepszy:) zawsze o tym wiedziałam:))) Wracaj do kadry:*
m. (2008-10-02 17:56:51):
Gosia - racja :D
kasinka (2008-10-02 22:55:03):
Artek pokazał klase:):) brawo:D a dla wszystkiech Poznaniakow gratulacje awansu do PUEFA:)
darek z. (2008-10-03 11:43:07):
Po raz kolejny Artur udowodnił, że to jemu należy się miejsce w bramce naszej reprezentacji, szkoda tylko, że Beenhakker ma czasem co do tego wątpliwości...
Wiki (2008-10-03 13:44:54):
Kurde balans no...i ponownie Pasiaści stracili jakże cenne i potrzebne im do szczęścia,a więc wymarzonego awansu punkty.Teraz to już cholernie ciężko będzie im się odkuć na przeciwniku jakąś wspaniałą grą i zadowalającym wynikiem,zwłaszcza,że zbliża się wojenka z Czerwonym Diabłem,a więc pewnym markowym teamem jakby nie było. Fakt faktem jak napisała Gosia(pozdro)już standardem stały się wtopy Celtów na obcych boiskach,przynajmniej jeśli chodzi o te jakże spektakularne rozgrywki,jakimi jest LM i nie ma za bardzo co się napawać wielką nadzieją i snuć słodkie iluzje ale pytam się... po kiego grzyba dano kibicom kopanej tak niespożyte pokłady optymizmu?...no cholewcia chyba po to,by mimo porażek nadal wierzyć w swych boiskowych ulubieńców co nie...niech więc tak się stanie ale wpierw muszę...no po prostu muszę nadmienić słówko o ostatniej grze Celtów,których postawę na boisku za satysfakcjonującą,a tym bardziej urzekającą pięknem niezwykle trudno przynajmniej przeze mnie uznać.
Odnosząc się do ów powyższego komenta do meczu znanego autorstwa(pozdro)
faktycznie pierwsze,z czym mogę się zgodzić(reszta wydaje mi się troszkę jednak zbyt wyidealizowana w pewnych punktach;))to jak zawsze fanstastico robota naszego bramkarza.Jak już się do tego przyzwyczailiśmy-Arczik znowu zostawiony na pastwę rywala,jedyny zawodnik wzbijający się skutecznie w powietrze,jak zawsze i tym razem mieliśmy do czynienia z totalną wręcz rycerskością Króla Artura na boisku, całkiem niezwykle zgrabnie sięgającego po każdą piłeczkę nań lecącą.Szkoda, że odrobiny tych pochwał nie można przelać na defensywne zastępy The Bhoysiaków,bo już nudne stają się ciągłe procesje dziękczynne względem samego tylko Artura no cóż .... trudno,by przy tak fatalnej postawie obrońców mógł Arczik liczyć na ich fachową pomoc i ograniczyć się jedynie do wykonania jakiegoś two stepa między słupami hehe,ten chłopak chyba już raczej skazany jest na szybkie uwijanie się z błyskawiczną serią łaciatek lecącą na niego sprzed pola karnego niczym z karabinu maszynowego;)W zasadzie wszystko byłoby ok,gdyby nie to,że kurcze bele doszło już do tego,że te cuda jakich dokonuje Boruco w bramie nabrały już cech zwyczajności i oczekuje się teraz podobnych cudów od chłopaków innych formacji...a tu co...no kicha...cała reszta w pełni oddaje pole rywalowi , nie zabezpiecza tyłów,z trudem dochodzi do pozycji strzeleckich, jedyną chyba czołową postacią jeśli można tak rzec w tym meczu oprócz Arczika był McGeady który coś tam pożytecznego robił,stwarzał szanse na wyrównanie wyniku ale jak już poda no to wolej kolegi Donalda idzie hen nad poprzeczką i ze stuprocentowej okazji do zdobycia gola robią się przysłowiowe cztery litery.Niektóre dogrania Celtów w pole karne nawet dośc ładne ale po stokroć spartolone...poza tym jak dla mnie to zdecydowanie zabrakło ofensywnej jazdy...zdecydowanie mało było szarpnięć do przodu a przecież wiadomo-akcje ofensywne to zawsze szansa na punkt,a grunt to punkt(hehe przynajmniej dla Celtów w tej sytuacji),a przyjmowanie pozycji wyczekującej,by ewentualnie tam sobie skontrować jakoś też nie bardzo dawało Celtom szanse na uciułanie chociażby jednego punkcika,nie wspomnę już o błagającej pomście do nieba postawie szkockich pomocników,którzy mieli horrendalnych rozmiarów problemy z odcinaniem przeciwników od podań...a jeszcze wystawienie tam gdzie niepotrzeba przez ryży łeb Samarasa,to już totalne przegięcie...tak jakby koleś faktycznie nie miał nic lepszego do zaoferowania na tej właśnie pozycji.Dobra już nie dowalam więcej...mnie osobiście poziom tego meczu nie zachwycił,ale jak wiadomo w marzeniach można wszystko...nadchodzi ManU,a więc inna jakość.Mam nadzieję,że wraz z tym zobaczymy też inną jakość gry Celtów na boisku,że będzie mniej partyzantki,skradania się pod pole karne,mniej ocierania się o piłkę niczym kotka,a będzie dużo więcej zdecydowanych,odważnych ofensywnych akcji przynoszących bęcki (muszę uwolnić ten optymizm z siebie po zaraz pęknę),mniej inercji,a grad bramek i tego bym sobie i innym kibicom życzyła.Aha atak zbaczając lekko z tematu,no oczywiście cieszy niepomiernie wiadomość o powrocie Arczika do obozu posłuszeństwa;)czyli naszej kadry,tyle że o number 1 w bramie z tego co się zapowiada będzie musiał chłopaczyna trochę powojaczkować sobie.Życzę zatem Arturowi owocnej walki o słupy,myślę jednak,że szybko przekona do się pana Leo i jego zastępy i udowodni że jest darem niebios dla naszej repry bo kolo no co...no...broni zniewalająco za-je -bi-ście(hehe zaakcentowałam sobie to słowo niczym ten cały Mariusz Max Kolonko czy jak mu tam jest,no ale nie przez przypadek oczywiście).A występy The Bhoysów w LM jeszcze będą różane i pełne finezji(chyba);)
Pozdrawiam wszystkich!!!
HAIL HAIL THE BHOYSI!!!
witamy i życzymy zdrówka. fajnie, że wróciłaś. q.
m. (2008-10-03 13:56:11):
Artur, Ty nie możesz być w kadrze tylko rezerwowym!! Swoimi umiejętnościami i talentem niejednokrotnie dawałeś dowód tego, że jesteś obecnie najlepszym polskim bramkarzem, ba - nawet jednym z najlepszych w Europie, a teraz co? W bramce ustanie Fabiański, który nie gra nawet regularnie w klubie? Dam Ci radę, Artur - wykaż się na treningach na zgrupowaniu, to wtedy może Leo Cię wystawi. Wiem, że to głupie- tak w Twoim przypadku nie powinno być, ale to niestety jedyny sposób ;( Jeśli Ci zależy, to zrób to, proszę. Kibice chcą Cię znowu oglądać w meczach reprezentacji. Jesteś naszą największą gwiazdą.
kinga (2008-10-04 17:13:41):
To że mecz był przegrany, to nie jest wina Artura. A gdyby nie jego super interwencje, byłoby jakieś 20:0 dla Villarealu!
Gosia (2008-10-07 09:51:07):
Witaj Wiki nasza kochana:)Jak dobrze znów widzieć Ciebie w naszych szeregach.Przyznam,że stęskniłam się za Twoimi "tasiemcami":)Pozdrawiam gorąco.
Wiki (2008-10-07 19:01:24):
Gosia,Qba-hmmm co mam"powiedzieć"?wielkie dzięki...cieszę się,że zdrowie wraca i że mogę tu dziś z innymi kibicami dalej w miarę możliwości
dopingować Arturowi i jego kumplom z boiska.No tak...jak zawsze te"tasiemce"oj jeszcze Wam się zbrzydną nie raz,na pewno,ale może i tę
zmorę postaram się jakoś zwalczyć;)Serdecznie pozdrawiam:)
|
|