HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA | KARIERA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | GALERIA
TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | LINKI | KONTAKT





Wtorek, 24 czerwca 2008
Murem za Leo. A prezydent? Żenujące...

Euro to nasz trzecia wielka impreza i trzeci raz boleśnie dostaliśmy po mordzie. Ciężko jest się pozbierać, czuję żal i frustrację - mówi w specjalnym wywiadzie dla Sport.pl bramkarz reprezentacji Polski Artur Boruc. Boruc był na Euro zdecydowanie najlepszym polskim piłkarzem. Wielu obserwatorów uważa go też za najlepszego bramkarza całego turnieju. Szefowie Celtiku Glasgow podnieśli podobno cenę wywoławczą za polskiego bramkarza z 10 na 15 mln funtów.

Robert Błoński: Jak zapamięta pan Euro?

Artur Boruc: Było fantastyczne, synek mi się wtedy urodził. Właśnie obchodzę pierwszy w życiu dzień ojca. Co prawda mały jeszcze nic nie powiedział, ale jest zdrowy i cudowny. To jedyny plus tych mistrzostw.

Aleks będzie sportowcem?

- Kimkolwiek, byle nie bramkarzem.

Dlaczego?

- Przecież to bez sensu. Wyobrażasz sobie, że chodzisz do pracy po to, żeby rzucać się ludziom pod nogi? Czasem jest mokro, trzeba taplać się w błocie, ubrudzić. Kiedy syn spojrzy na mnie i zapyta: czemu ja nie mogę się tak wybrudzić, co mu odpowiem? Niech będzie obrońcą, pomocnikiem, napastnikiem. Czasem gola jakiegoś może strzeli. Rola bramkarza jest stresująca. Chyba że będzie do tego podchodził jak ja, na luzie, spokojnie. Kiedy byłem dzieciakiem, rzucałem teczkę w kąt i szedłem grać na podwórko z kolegami w Siedlcach. Czasem przyszli rodzice i patrzyli, jak mi idzie. Dla mnie taki mecz niczym się nie różni od występu na Euro. Ciągle chodzi o to samo. Trzeba się rzucać i kopać piłkę.

Dwa lata temu, po odpadnięciu z MŚ w Niemczech, powiedział pan, że mundial jest raz na cztery lata, a my go totalnie spieprzyliśmy. Co pan powie o Euro?

- Historia lubi się powtarzać, wynik jest ten sam. Jesteśmy o dwa lata starsi, ale niewiele mądrzejsi, bo nie wyciągnęliśmy wniosków. Choć sportowo wyglądaliśmy lepiej. Przynajmniej choć trochę przypominaliśmy drużynę, a nie zbieraninę, choć większej myśli taktycznej w tym nie było widać. Nie chcę nikogo obrażać, ale przez ostatnie dwa lata sporo się zmieniło w kadrze. Przyjechał ktoś z zewnątrz i mimo wszystko zmienił drużynę. Stało się to za sprawą Beenhakkera, jego osobowości i tego, co nam przekazał.

Miał być ćwierćfinał, a nie tylko trzy mecze w grupie.

- Z Niemcami zaczęliśmy nieźle. Porażka była wypadkową kilku spraw. Mieliśmy okazje, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Rywale nie mają takich problemów. Gdyby Jacek Krzynówek strzelił w pierwszej minucie, byłoby inaczej. Teraz trzeba przeczekać, aż minie szum, odpocząć i głowa do góry. Za chwilę kolejne wyzwania. Świat się nie skończył.

Jak przygotowywał się pan do tej imprezy?

- Przyjechałem jak na każde inne zgrupowanie. Jestem zawodowcem, piłka to mój chleb i udało mi się trafić z formą.

Innym się nie udało.

- Nie byliśmy jako zespół w najwyższej formie. Leo fajnie powiedział, że nie da się pójść do sklepu i kupić dwóch kilogramów formy na mistrzostwa Europy. Każdy miał prawo być trochę zmęczony ligową szarzyzną, codziennością.

Ale to pan grał najwięcej - 45 meczów w sezonie.

- Mogę mówić tylko za siebie. Im fajniejsza jest otoczka wokół mnie, tym łatwiej jest mi wszystko znosić. Miałem dobry sezon w Celticu, grałem niezłe mecze w Lidze Mistrzów, po raz trzeci zdobyłem mistrzostwo Szkocji, choć w pewnym momencie traciliśmy do Rangersów osiem punktów. Lada dzień miał się urodzić syn, spotkałem kolegów, z którymi dawno się nie widziałem, przyjechałem na zgrupowanie w dobrej dyspozycji, więc nie miałem prawa czuć zmęczenia. To wszystko buduje formę.

Jak oceni pan zachowanie Tomasza Kuszczaka, który doznał urazu przed meczem z Niemcami, wyjechał z Bad Waltersdorf, a potem rzucił oskarżenia pod adresem trenera bramkarzy Fransa Hoeka?

- Tomek to dorosły człowiek i prawdopodobnie wie, co mówi. Oczernianie kogoś w mediach niczemu nie służy. Jak miał i chciał coś powiedzieć, powinien to zrobić w cztery oczy. Takie rzeczy powinny zostawać między nami. Nie wiem, co z tym zrobić. To nie mój problem.

W meczu z Niemcami wpuścił pan dwa gole, poza tym miał pan tylko jedną interwencję.

- I takie mecze się zdarzają. Nie jesteśmy drużyną gwiazd światowej piłki. Liczyliśmy na dobry wynik, bo w eliminacjach wszystko dobrze wyglądało. A na Euro wszystko się porozklejało. Myśleliśmy, że skoro awansowaliśmy, to nie mamy się czego bać. Do meczu z Niemcami nie wracam, bo nie ma do czego. Byłem rozbity, inaczej wyobrażałem sobie początek. Znów jednak 0:2, powtórka z mundialu. Jak ja nienawidzę przegrywać. W szatni byliśmy załamani, ale nie straciliśmy nadziei. Wiedzieliśmy, że z jedną porażką też można wyjść z grupy.

W meczu z Austrią zagrał pan znakomicie.

- Nie przesadzajmy, nie pokazałem niczego wyjątkowego. Robiłem, co do mnie należy. Uczę się fachu od prawie 20 lat. Gram po to, by czasem sprawić sobie taką miłą niespodziankę. Tylko z tym karnym się nie udało. Zdarzały mi się lepsze mecze niż w Wiedniu.

Przeszła panu przez głowę myśl: dziś gola nie wpuszczę?

- Bramkarz nie może tak myśleć, dopóki sędzia nie skończy meczu. Inaczej na pewno coś złego się zdarzy. W 90. min meczu z Austrią Ebi miał piłkę w narożniku boiska. Wtedy przeleciało mi przez głowę, że musi być dobrze, jeszcze ze dwa auty, trzy kopnięcia i koniec. Nie powinienem tak robić, bo wtedy spada koncentracja.

Jak było z karnym?

- Byłem pewny, że Webb gwiżdże wolnego dla nas. Ten farbowany blondyn z Austrii jak drut faulował Jacka Bąka. Sytuacji z Mariuszem Lewandowskim nie widziałem. Złapałem się za głowę i miałem poczucie krzywdy, ale nie doszukuję się w tym niczego dziwnego.

Jak ocenia pan Rogera?

- Od początku mówiłem, że jeśli pomoże, nie widzę problemu, by grał dla Polski. Cały świat tak robi. Trochę tylko smucą mnie komentarze, że najlepszy u Niemców był Polak, a najlepszy u Polaków Brazylijczyk. Nie żałuję, że Roger jest Polakiem, przeciwnie. Na zgrupowanie do Donaueschingen przyjechałem w trakcie zgrupowania. Miałem sporo indywidualnych treningów, ale Roger to sympatyczny chłopak, zaawansowany technicznie. Każdy z nas jechał na Euro w jakimś celu, miał coś do udowodnienia, ale Roger chyba najwięcej. Szkoda tylko, że pan prezydent, który nadawał mu obywatelstwo, nie wie, jak się nazywa. Przekręcił nazwisko Rogera, przekręcił moje. Jeśli tacy ludzie mają jeździć na mecze, wolę grać przy pustych trybunach. Nasz kochany prezydent trzymał też odwrotnie szalik, może pierwszy raz był na meczu? To wszystko było żenujące.

Zdemolował pan drzwi szatni wiedeńskiego stadionu?

- E tam. Kopnąłem w jakąś tekturę, przewróciła się i tyle. Tandetne wykonanie.

Po meczu wszyscy narzekali na arbitra, a pan jako jedyny powiedział, że wasza wina.

- Nie chciałem się powtarzać, skoro dwudziestu przede mną mówiło to samo. Gdybyśmy wykorzystali okazje z drugiej połowy, nie byłoby tematu sędziego Webba.

W pierwszych dwóch meczach był pan jak wulkan. Z Chorwacją już nie.

- Graliśmy o wszystko. Po dwóch meczach wydawało mi się, że jesteśmy nabuzowani pozytywną energią, żeby coś w tych mistrzostwach zdziałać. Pobudzanie kolegów było niepotrzebne. Liczyłem, że każdy jest zmotywowany. A potem... Nie jestem od wystawiania ocen, niech każdy oceni sam siebie.

A sobie jaką ocenę pan wystawi?

- W jakiej skali?

Obojętnie. I tak pewnie będzie najwyższa?

- Nie może być taka. Odpowiadamy za wynik całym zespołem. Co ja zdziałałem na Euro? Puściłem cztery gole w trzech meczach, a zespół tylko raz zremisował. Wystawiłbym sobie najwyższą notę, gdybyśmy wygrali pierwszy mecz do zera. Wtedy byłbym zadowolony. A tak nie czuję się dumny z tego, jak wypadłem.

Przed meczem z Chorwacją naprawdę wierzyliście, że Niemcy przegrają z Austrią?

- Chcieliśmy zagrać tak, by po meczu nie pluć sobie w brodę. Najgorzej byłoby, gdyby w Wiedniu doszło do sensacji, a my byśmy tego nie wykorzystali. Wtedy mielibyśmy do siebie ogromne pretensje. Zresztą i tak mieliśmy.

Na Euro nikt nie mógł pana pokonać w sytuacji jeden na jeden. Czekał pan z interwencją do ostatniej chwili, zwłaszcza w meczu z Austriakami.

- W lidze szkockiej robię to nagminnie. W Wiedniu czasem broniłem instynktownie. Kiedy zawodnik jedzie na ciebie sam od 40. metra, ciężko przyjąć jakąś strategię. Może trochę zgłupiałem w tych sytuacjach?

W Austrii zawiedli liderzy: Krzynówek, Smolarek, w ostatnim meczu Lewandowski, wcześniej Żurawski. Pretensji nie ma tylko do pana, Rogera i Dariusza Dudki.

- A co mają powiedzieć Włosi czy Francuzi? Tam chyba już latają noże. Mamy prawo być rozgoryczeni, bo liczyliśmy na więcej. Nie zawsze można trafić z formą, nie zawsze jest tak, jak by się chciało.

Ma pan jeszcze kilkanaście dni urlopu. Zmieni pan klub?

- Nie wiem, czy ktoś mnie będzie chciał. A może okażę się zbyt drogi? Za 10, 15 milionów funtów kluby wolą kupować napastników, a nie bramkarzy.

A nie ma pan umowy z władzami Celticu, że w przypadku dobrej oferty nie będą stawiali zaporowej ceny?

- Nie mogę tego powiedzieć.

Co dały panu te mistrzostwa?

- Kolejne mecze, przeżycia, porażki, rozczarowanie. Ale o negatywnych rzeczach nie chcę mówić. Po powrocie staram się nie pojawiać za często na ulicach.

Ogląda pan Euro?

- Widziałem mecz Włochów z Hiszpanią, Turcji z Chorwacją...

Zobaczył pan różnicę w porównaniu z grą Polaków?

- Nie bardzo. Czy Włosi, mistrzowie świata, imponowali czymś oprócz obrony? Turcja też nie wygląda dobrze, ale ma masę szczęścia. Słyszałem, że Rosjanie zagrali świetnie z Holandią, bo biegali jak sprinterzy. Może tusipect [syrop z efedryną - przyp. red] do nich wreszcie dotarł?

Polacy biegali wolno...

- Gdybyśmy wygrali albo zremisowali, nikt nie zwróciłby uwagi na naszą szybkość. Byliśmy dobrze przygotowani, nikt nie powinien narzekać.

W kraju trwa debata na temat Beenhakkera.

- Dla mnie bez sensu. Pokazał nam jasną stronę księżyca, przeciągnął na nią, my pokazaliśmy, że umiemy grać w piłkę. Zresztą nie będę nikogo oceniał. Jako zespół jesteśmy za Leo, nie wydaje mi się, by ktokolwiek powiedziałby coś złego o obecnym selekcjonerze.

Kiedy Beenhakker zostawał trenerem, kadrowicze mówili: jeśli z nim nic nie osiągniemy, to z nikim. Po meczu z Chorwacją bał się pan powiedzieć, że brakuje umiejętności.

- Bo to uderzyłoby we mnie. Możliwości w nas drzemią, tylko nie potrafiliśmy ich pokazać, wyeksponować. Nie trafiliśmy z formą...

To kto będzie mistrzem Europy?

- Nie wiem, nikomu nie kibicuję. Hiszpania dawno niczego nie wygrała. Może teraz...


Źródło: sport.pl





.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (26)

baśka (2008-06-24 09:06:03):
Gratuluję Panie Arturze mało jest takich sportowców jak Pan szczerych i stojących murem za drużyną.
Powodzenia w życiu osobistym i zawodowym.

-szu- (2008-06-24 09:09:45):
Żenująca była gra reprezentacji. Wstyd nie tylko przed prezydentem ale i przed narodem. Przygotowanie marne umiejętności z resztą też. Już w eliminacjach byliście słabi, a media ten fakt zaciemniły. Bo u nas się g.. w sukces przerabia ale czas wszystko weryfikuje. Jeszcze nigdy od 86r się nie zawiodłem na naszą reprezentacja i dziękuje Wam za to. Bo jestem fanem piłki i widzę jak gracie, a Panu Panie Boruc trochę szacunku dla ludzi.

konik (2008-06-24 12:10:17):
Panie Arturze, jak zawsze prosto z mostu, bez owijania w bawełnę. jesteś super bo mówisz to co myślisz o tym całym bałaganie (i dodatkowo masz niezłe poczucie humoru)BRAWO i pełen respekt!

Aga (2008-06-24 12:41:10):
Rzeczywiście ten prezydent nie jest za bardzo rozwinięty:))) Ja też kibicuję Hiszpani:* miłego wypoczynku:)))

taisha (2008-06-24 17:09:59):
Super wywiad :*

wiktor (2008-06-25 09:33:05):
widzę Panie Boruc masz Pan bardzo wybujałe ego skoro tak zabolało przekręcenie nazwiska. Zenujące są właśnie takie wypowiedzi jak Pana. Jest Pan tylko bramkarzem a takie wypowiedzi wobec Prezydenta to po prostu bezczelne obrzucanie błotem przez człowieka umiejącego tylko piłkę kopać. O, przepraszam, także umiejącego piłkę łapać.
Bez wyrazów szacunku, Wiktor

KTO$ (2008-06-25 12:23:47):
Do Wiktor: Szanuję twoje poglądy wobec Artura Boruca, ale możesz je zostawić dla siebie, bo nie sądze by ktos chciał ich słuchać.

Co do wywiadu oczywiscie $wietny :*

Kaja (2008-06-25 15:24:11):
Do Wiktora: Zanim napiszesz kolejne bzdury zastanow sie (a moze siegnij do jakis żródeł) kim jest prezydent, bo jak mniemam głową państwa, które reprezentuje...a taka reprezentacja(prezydenta) to żenada, nadawać komuś obywatelstwo nie znając nazwiska, nie mówiąc już o Arutrze Borucu, którego nazwisko skandowało na meczu tysiące Polaków...

Wiktor (2008-06-25 20:58:46):
Do Kaja: Miła Pani! Czyżby pani była blondynką z kawału? Dla przypomnienia powiem, że jak Kwaśniewski nadawał obywatelstwo dla Olisadebe to też przekręcił jego nazwisko. Dlatego uważam, że wypowiedzi Pana Boruca są wyrazem jego prywatnych sympatii politycznych a kopanie piłki i obecność w mediach nie zwalnia z odrobiny szacunku wobec Demokratycznie Wybranego Prezydenta.

Wiktor (2008-06-25 21:00:22):
Do Kto$: Guzik Ci do tego czy chcesz tego słuchać czy nie. Mam prawo do wypowiedzi i z tego korzystam. Póki co nie zyjemy w Rosji Putina aby ktoś Twego pokroju zamykał mi usta.

ewa (2008-06-25 21:15:27):
Wstyd Arturze, małostkowość i czepialstwo - więcej tolerancji, luzu, poczucia humoru, uśmiechu. Bo robisz z siebie takiego pryszczatego, co to wszystko wszystkim ma za złe, kopie i demoluje drzwi ze złości, a wychodzac na boisko pilnie śledzi: kto jak szalik trzyma i czy spiker wszystkie głoski właściwie wymawia. Reprezentacja grała fatalnie, to fakt, a za to prezydent nie odpowiada. I oglądanie waszej gry to właśnie była żenada. Więc bez złośliwosci, prezydent się pomylił, zdarza się, ale reprezentacja dała potężną plamę. Mam nadzieję, że ostatni raz :)

-szu- (2008-06-25 21:30:58):
Do Wiktora: Popieram. Hieny tylko polują, analizują każde słówko same nie lepsze ale co tam po bluzgać można. Żenadą był Huraaa optymizm i gra polskiej reprezentacji. Wstyd na cały świat. Rewelacyjny bramkarz i niech tak zostanie, a prezydentów oceni historia. Bo jak to się mówi ciężko być prorokiem we własnym kraju.

Gosia (2008-06-26 09:52:01):
O,rozpętała się afera wokół prezydenta...Hmm,ja powiem tak...popieram Artura zdecydowanie.Od osoby,która reprezentuje kraj wymaga się troszeczkę więcej niż od innych,a nauczenie się poprawnej wymowy nazwisk nie wydaje się być tematem nie do przeskoczenia.No ale cóż,wypowiedzi prezydenta są tak żałosne,jak i cała jego prezydentura...ale to nie miejsce na tego typu rozważania:)
Do Wiktor: piszesz,że masz prawo do wypowiedzi i z tego korzystasz,nie zauważając jednocześnie,że nasz bramkarz również takowe prawo posiada i jak widać miał ochotę z niego skorzystać:)
Do ewa:trochę się uśmiałam,bo akurat komu jak komu,ale Arturowi to luzu,poczucia humoru i uśmiechu na pewno nie brakuje.
Tak więc,jak niektórzy słusznie zauwazyli nie żyjemy w Rosji Putina,a żaden z polityków nie jest osobistością nietykalną i jeżeli coś komuś się nie podoba ma prawo to powiedzieć...i absolutnie nie widzę w tych wypowiedziach manifestowania braku szacunku.

Ewa (2008-06-26 17:41:27):
Do Gosia: Artur nie potrafi przegrywać i tyle. Dlatego zrzuca winę na wszystkich. Reprezentacja grała źle, a balon propagandowy był nadmuchany do granic mozliwości. Nasi piłkarze widzieli siebie w roli bogów, co to mogą laurki rozdawać, kto ma, a kto nie ma prawa ich ogladać. Widziałaś jak grali Turcy z Niemcami? No, to był mecz! Ciekawe, czy też rozwalali drzwi po porażce... I to jest w Arturze żenujące: źdźbło widzi w cudzym oku, belki we własnym nie dojrzy!(cytat: Kopnąłem w jakąś tekturę, przewróciła się i tyle. Tandetne wykonanie.) Ale oczywiście Gosiu, gratuluję Ci zauroczenia tym skąd inąd przystojnym facetem:)

Darek (2008-06-26 19:23:03):
Widzę Panie Wiktorze Pan pomylił stronę fanów prezydenta z strona dla fanów Artura. Poza tym Artur piłkę potrafi łapać najlepiej w Europie, a prezydent to umie się tylko obrażać i przekręcać nazwiska :p
A poza tym jak pan mówił nie żyjemy w Rosji Putina więc nawet wstydem było by nie krytykować żałosnej prezydentury naszego prezydenta i tego, że potrafi zrobić wszystko dla kilku procentów w sondażach (zmuszony tym przychodzi na mecz, chociaż nie zna się zapewne na piłce nożnej i nie potrafi kibicować naszej reprezentacji).

Andrzej Lepper (2008-06-26 23:16:45):
Ewa, do roli bogów pretenduje dwóch kartofli. I to właśnie oni nie potrafią przegrywać. Widać, że nie orientujesz się w tematyce piłkarskiej kadry. Wszystko można tej kadrze zarzucić, ale nie to, że byli zbyt pewni siebie.
Niezależnie od tego, co powyżej, uważam, że Boruc przesadził, sportowcy nie powinni wnikać w politykę. Ale to tylko moje zdanie. Artur miał do tego absolutne prawo, tak samo jak każdy inny. Nie tylko on ma dość pośmiewiska, jakie robi z siebie napompowany nienawiścią brat swojego brata. Kaczor nie jest pępkiem świata, a histeryczne tyrrady obrońców małego świadczą tylko o tym, że Wasza frustracja sięga zenitu.

Drodzy czytelnicy, bardzo Was proszę o podjęcie próby uniknięcia w Waszych dyskusjach tematów politycznych. To nie jest miejsce właściwe ku temu. Z góry dziękuje za poważne potraktowanie mojej prośby. Qba

Gosia (2008-06-27 09:34:18):
Do Ewa:Zgodzę się z Tobą,że reprezentacja grała tragicznie i mamy prawo czuć się rozczarowani...ale o tym już pisaliśmy i to sporo,więc nie będę się powtarzać.Proszę Cię tylko o jedno,wskaż mi fragment wypowiedzi Artura,w którym zrzuca na kogokolwiek winę...bo albo ja coś przeoczyłam,albo Ty masz tendencję do przekręcania faktów.Gdybyś baczniej obserwowała karierę Boruca to pewnie zauważyłabyś,że nie jest on typem,który ma jakieś problemy z samokrytyką.Widzę,że te rozwalone drzwi Cię bardzo bolą,hehe,jak to napisałaś wcześniej...więcej luzu:)No i wczuj się może trochę w meczową atmosferę...robisz wszystko co możesz,żeby zagrać dobry mecz,chwile dzielą Cię od wygranej...i nagle w ciągu kilku sekund czar pryska.Nie wybuchniesz?Jeżeli nie, to podziwiam Twoje opanowanie.To na tyle...pozdrawiam...zauroczona do granic możliwości "tym skąd inąd przystojnym facetem",hehehehehe.

Aleksandra (2008-06-27 11:27:44):
Jestem za Gosią. Jeśli poprzednicy rozmowy twierdzą, że nie żyjemy w Rosji Putina i mamy prawo do wypowiedzi, to takie prawo ma także Artur Boruc. Być może nie jest on sympatykiem prezydenta RP. A "brak luzu i poczucia humoru" brakuje osobom, które nie zauważyły, że "e tak, kopnąłem w jakąś tekturę..." to po prostu zabawna wypowiedź. Pozdrawiam.

wiktor (2008-06-27 15:43:39):
Panie Darek, tak się dziwnie składa, że przeciwnikom Prezydenta bliżej jest manierami, stylem myślenia do zwyczajów rosyjskich. Proszę czytać uważniej moje wypowiedzi. Nie odmawiam Panu Borucowi prawa do komentarza, nawet takiego głupiego wobec Prezydenta na jaki sobie pozwolił. Ale jeżeli już jest taki zadufany i ględzi takie bzdury to ja po prostu mówię co o tym bełkocie myślę. A wszystkim inteligentnym inaczej krytykom Prezydenta radzę wyluzować POśladki i życzę więcej samodzielności w myśleniu. To na prawdę nie boli.

Nie wiem czy prezydent byłby zachwycony stylem Twoim stylem wypowiedzi, ale ortografią byłby przerażony. Ponawiam swój apel: oddzielcie sport od polityki, tak jak zostało odzielone szambo od perfumerii. Qba

Gosia (2008-06-27 21:10:20):
Panie Wiktor,jedyną osobą,która powinna wyluzować wydaje się być Pan:)
Swoją drogą,ciekawe,że prezentowany styl wypowiedzi,obrażanie innych komentujących oraz typowe"napinanie się"brzmią jakoś dziwnie znajomo,hehe.Zdaje się,że już gdzieś widziałam i słyszałam podobnych napinaczy... Widocznie nietórzy wzorują się na swoich politycznych ideałach.
Przepraszam redakcję...od teraz już tylko sport:)

aniela (2008-06-27 23:45:04):
ech, ja tam jestem wielką fanką Artura i jego wypowiedzi także, ale... wyrażenie "nasz kochany prezydent" ma odcień bardzo pejoratywny i wydaje mi się nieco infantylne. każdy ma prawo do własnego zdania i nie wnikam w to, czy Boruc powinien się obrażać za niepoprawnie wymówione nazwisko, ale spodziewałam się innej wypowiedzi (mam na myśli styl, nie poglądy)po osobie, którą mimo wszystko uważam za inteligentną.


hahaha, apel Qby jest boski;) "oddzielcie sport od polityki, tak jak zostało odzielone szambo od perfumerii."

Ewa (2008-06-28 09:38:29):
Gosiu, zlituj się... Facet ma potężne problemy z emocjami i tyle. To jest o tyle niedobre, ze teraz rozwalił drzwi, bo, jak mówisz, musiał wybuchnąć (przyczyna: przegrany mecz), kiedy indziej kopnie dziecko, żonę, bo się bardzo wkurzy (przyczyna może być równie 'ważna').

Tego wywiadu udzielił później, kiedy juz emocje opadły, i żadnych refleksji: zdenerwowałem się, przepraszam. A to co zrobił, demolka po meczu, to poszło w świat. Niestety, sama sugerujesz, podobnie jak twoja koleżanka Ola (cytat: to po prostu zabawna wypowiedź), że jest z tego dumny, ze jest to powodem do zadowolenia... No cóż, podziwiam zauroczenie obu fanek.

Olka (2008-06-28 10:12:17):
A może żeby lepiej było gdsyby nasi piłkarze (nie mówi tu o borucie bo był wspaniały) więćej i żwabiej trenowała ?!!? Może potrenować z innym zespołem z euro , zagrać mecz taki pomoże im się kształcić. Więcej wysiłku i pracy . Myśle gdybyśmy pograli se na treningach z innym zespołem tak na poważnie ale nie ożadną nagrode to byśmy zobaczyli nasze błędy . Nikogo nie chce pouczać bo każdy mówi ale beznadziejnie grali a sami nawet nie wiedzą jak to jest tam graźć , jaki wisiłek , ciekawe jak oni by grali. Ale można ten pomyśł podsunąć Trenoerowi . Ale i tak w was wierze , teraz nie wygraliśmy ale w 2012 wygramy :P





Gosia (2008-06-28 17:46:02):
Ewa,wedle życzenia,zlituję się nad Tobą i będzie to mój ostatni koment w tym temacie:)Widzę,że postawiłaś już Borucowi diagnozę:zaspół problemów emocjonalnych...ba,nawet pokusiłaś się o opis tej jednostki chorobowej i rokowania na przyszłość("kiedy indziej kopnie dziecko,żonę").Żenada...
Jeżeli natomiast chodzi o tzw.zauroczenie Borucem...wiesz,zauroczona to może być moja córeczka,ja ewentualnie mogę cenić jego umiejętności.A to,że nie zgadzam się z niektórymi prezentowanymi tutaj wypowiedziami...po prostu nie znoszę,gdy ktoś próbuje oceniać innego człowieka kompletnie go nie znając.Opierając się na jednej wypowiedzi,czy jednym "wybryku" próbuje się nieraz dorobić cały ciąg zdarzeń czy teorii zupełnie absurdalnych i nie mających przełożenia na rzeczywistość.Ale widocznie to już taka nasza cecha narodowa.

Basia18 (2008-07-03 21:40:31):
Wiecie co nie macie co do roboty tylko sie kłócić i jakieś głupoty pisać heh . Arturowi gratuluje synka :) Pzdr

bjwrc8 (2008-07-24 19:47:36):
Brawo Artur!

 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005-2008 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Legia LIVE!
Profesjonalne statystyki odwiedzin