HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | KARIERA
GALERIA | TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | KONTAKT




Poniedziałek, 25 kwietnia 2005
Takie bramki padają

Gazeta Wyborcza: Ostatnio było sporo zastrzeżeń do gry Legii. A przeciwko Górnikowi? Jak Pan to ocenia?

Artur Boruc: Dzisiaj nareszcie zagraliśmy agresywniej niż w poprzednich spotkaniach. Przede wszystkim na początku drugiej połowy. Górnik zagrał bardzo defensywnie. Ciężko było przebić się przez ich obronę. Myślę jednak, że idziemy do przodu. Co prawda, tylko zremisowaliśmy, ale gra mogła się podobać.

Kto zawalił bramkę?

Tego nie wiem. Nie widziałem jeszcze tego w telewizji. Piłka kopnięta przez Wędzyńskiego leciała na wysokości głów, każdy mógł ją strącić, tylko nikt tego nie zrobił. Pewnie i ja mogłem zachować się lepiej. Jednak takie bramki padają i padać będą. Cóż ja właściwie mogę powiedzieć?

W czasie meczu sporo wychodził Pan na linię pola karnego i krzyczał w kierunku kolegów. Wyglądało, jakby nie słuchali za bardzo.

Czy ja wiem? Może dlatego, że nie za bardzo było mnie słychać.

Bramkarz Łęcznej Andrzej Bledzewski powiedział Panu, że nie miał Pan za dużo roboty.

Skoro Andrzej tak powiedział, to pewnie tak było. Czy jestem zmęczony? Jak zawsze po meczu. Dzień jak co dzień, można powiedzieć. Tylko jedne dni są lepsze, a inne gorsze - kiedy się nie wygrywa. Tak bywa.

Kiedy dowiedział się Pan, że jest nowym kapitanem zespołu?

Nie mogę zdradzić tej tajemnicy. Trochę żartuję, ale nie będę tego komentował.

Jak przestaliście wygrywać, to nie wygrywacie. Co jest?

Może wisi nad nami jakaś klątwa. OK, to znowu żart. Trudno powiedzieć.

Bijecie klubowe rekordy, niestety negatywne. Chodzi o to, że nie wygrywacie.

Robimy wszystko, żeby wygrywać. Trzeba będzie w końcu zacząć.

Macie teraz półtora tygodnia przerwy w rozgrywkach. Czy przez ten czas zdążycie coś poprawić?

Już trochę się ruszyło. Nastąpił powrót agresji w grze. Już nic nam nie może zaszkodzić. Myślę, że po tej przerwie naprawdę zaczniemy grać lepiej.

Pana czeka teraz wycieczka do USA na mecz kadry z Meksykiem. Ma Pan na to ochotę? Wiadomo, że trzeba polecieć, zagrać i za chwilę wrócić. W dodatku w obie strony - kłopot z aklimatyzacją. Niezbyt to atrakcyjne jako wycieczka, a może wybić z rytmu.

Jechać trzeba, bo to reprezentacja. Nie wszystkim może to się podoba. Ja np. chcę.

Rozmawiał Maciej Weber

Źródło: Gazeta Wyborcza


.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (2)

Łukasz i Radek (2006-01-18 17:48:41):
Cześć to ja Łukasz i Radek z Poniatowej ja i on jesteśmy bramkarzami stali Poniatowa my jesteśmy biedni chcielibyśmi żebuś przysłał rękawice takie jakie masz na meczu na adres Nałęczowska 2/11 lub nałęczowska 2/13 . Prosimy Bardzo???

Lukasz i Radek (2006-01-18 17:55:14):
zapomniałem 2 pory . Pozdrów całoł drurzyne Celtic Glesgow od Lukasza i Radka???



© 2005 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone
Created & hosted by Legia LIVE!