HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA | KARIERA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | GALERIA
TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | LINKI | KONTAKT





Wtorek, 03 czerwca 2008
Coś optymistycznego. Polska - Dania 1:1.

W ostatnim sprawdzianie przed mistrzostwami Europy reprezentacja Polski zremisowała w Chorzowie z Duńczykami 1:1. Bramkę zdobył Jacek Krzynówek, po składnej akcji i wymianie podań Macieja Żurawskiego z Euzebiuszem Smolarkiem. Wcześniej kapitan naszej drużyny nie wykorzystał rzutu karnego, po wątpliwym faulu na Smolarku. Mecz rozgrywany był w ekstremalnych warunkach - temperatura sięgała 30 stopni w pełnym słońcu. Polacy zagrali nieźle, zwłaszcza w drugiej połowie. Świetnie spisał się natomiast Artur Boruc, który parokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola. Dobrze spisali się pomocnicy (z wyjątkiem Tomasza Zahorskiego), poprawnie napastnicy. Martwi natomiast postawa obrony. Świetna forma Artura może nie wystarczyć na Niemców.

Chorzów, 1 czerwca 2008 r. 16:00

Polska - Dania 1:1 (1:1)
28` - Vingaard
42` - Krzynówek

Polska: Artur Boruc - Marcin Wasilewski, Mariusz Jop, Jacek Bąk, Jakub Wawrzyniak (46' Paweł Golański), Tomasz Zahorski (46' Wojciech Łobodzisńki), Dariusz Dudka, Mariusz Lewandowski, Euzebiusz Smolarek (77' Marek Saganowski), Jacek Krzynówek (78' Łukasz Garguła), Maciej Żurawski (46' Roger Guerreiro).

Dania: Sorensen - Poulsen (78' Augustinussen), Christensen, Kroldrup, Retov (64' Kristensen), Vingaard (68' Kvist), Jacobsen, Nordstrand (46' Perez), Rommedahl, M. Jorgensen (46' Rasmussen), Bendtner (90' Sorensen).







.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (11)

HULIGAN... (2008-06-03 12:34:17):
ok

Marek Zawada (2008-06-03 16:00:14):
Byłem na tym meczu i widziałem jak pan Artur Boruc zatrzymał Danię.Świetna obrona nogami.Parady też były niezłe.Po prostu najlepszy goalkeeper na świecie.

BorucSite (2008-06-03 16:23:24):
BorucSite.com.pl ! Zapraszamy!

Żaneta (2008-06-04 07:06:02):
Z Arturem Borucem wygramy mecz z Niemcami Gwarantuje

Przemek (2008-06-04 13:15:45):
Dzięki Arturowi wygramy Mistrzestwa. Jesteśmy stobą

majeczka (2008-06-06 19:12:36):
owacje na stojaco!!! tak ma byc... powodzenia w meczu z niemcami!!! POKAZCIE NA CO WAS STAC !! :p

fan (2008-06-07 20:25:22):
artur z tobą wygramy na 100% ja mam 11 lat gram w pogoni szczecin rocznik 97 od 2 lat jak gram w piłke, odrazu jak tylko zobaczyłem cie w meczu odrazu wiedziałem ze jestas najlepszy w polsce a newet i w europie pozdrawaim mateusz s.

kasinka (2008-06-08 17:41:02):
powodzenia na meczu dokopcie niemcom wierze w was!!!!!

Wiki (biało-czerwona meczem rozpalona) (2008-06-08 20:13:41):
A tam Dania,Szwabów mamy teraz.
A ja dla Orłów z okazji Euro przygotowałam coś specjalnego!!!
Mam tylko małą uwagę do wszystkich tych,którzy na własną odpowiedzialność zdecydowali się przebrnąć przez to,co być może znajdzie się o tam ciut poniżej:proszę podejść do tego króciutkiego wszak Euroutworu z pełną sobie powagą;)Wymaga tego sytuacja,w jakiej znalazły się nasze Orlęta,zresztą sytuacja wyjątkowa i piękna.Chętnych desperatów zapraszam do lektury(2 godzinki,w silnych porywach 1 powinna styknąć);P

"WIARA W ORŁÓW NIECH Z NAMI BĘDZIE –ZAWSZE I WSZĘDZIE!!!"(podtytuł:"Słuchajcie jeno wszystkie niewierzące jełopy,dziś Polska jest Mistrzem Europy!!!")

Do Euro kilka godzin,czas jest bardzo krótki,
po nieudanych niegdyś meczach porzućmy nasze smutki.
Bo stało się zadziwiające,wprost niesłychane,
że trzynaste nasze podejście do Mistrzostw Starego Kontynentu okazało się być udane.
Weźmy teraz Orły piłeczkę i ruszajmy w drogę,
bo jak każdy polski kibic wygranej doczekać już się nie mogę.
Choć,że zwyciężymy drogi kibicu dobrze o tym wiesz,
to niecierpliwią się zawodnicy i Ty z nimi też.
Z każdego dziś kąta flaga biało-czerwona powiewa,
niejednemu Polakowi zwycięstwa naszej repry mocno się zachciewa.
Czarownice magiczne kule odpalają,wróżki stawiają uparcie pasjansy,
wszystkie kule i karty wyraźnie pokazują:dla rywala nie ma cienia szansy.
Na mieście mega korek,trąbią wciąż klaksony,
każdy na myśl,że może nie obejrzeć meczu jest potwornie w***wiony.
Na stadion już wędruje kibiców bardzo wielu,
przypomina to pierwszomajowy pochód w PRL-u.
Choć duszno w powietrzu i strasznie parno,
wiedza,że nie idą tam na marno.
Na obiekcie już ma miejsce przedmeczowa oprawa;
chyba słyszy ją nawet calusieńka Warszawa.
Głośna muza,w tym"Trixy i Flixy"Shaggy'ego,
wywołują ciary u niejednego.
Cheerleaderki swój układ wspaniale prezentują,
pewnie na niejeden męski zmysł oddziałują.
Ale niech już najlepiej szybko tancerki z murawy spieprzają,
bo zaraz Orły tu swoje widowisko mają.
Kumpela,jak wół przed siedem dni w tygodniu ciężko harowała,
a to dlatego,że dzisiaj meczyk też zobaczyć chciała.
Luby mi narzeka,że zaś go na obiad częstuje ostrym leczem,
odpowiadam mu:"Daj mi spokój Słońce dziś jestem podekscytowana meczem,
w kuchni nie będę specjalnie dla ciebie eksperymentować,
bo kochany do meczu gardło już muszę szykować".
Ponadto już ciężko ćwiczę od kilku tygodni,
Eurosambę,w której Orły to motyw przewodni.
Taniec ten na włoskiej ziemi z wielką ochotą zapodamy,
mam nadzieję,że chociaż w ten sposób naszym chłopakom wiary w siebie dodamy.
Niech wiedzą,że hen hen daleko,gdzieś tam w Mediolanie,
zaciskają za nich kciuki kochające futbol i naszych Orłów polskie panie.
Pewnie też niejeden z nas krótki dziś miał sen,
będąc niespokojnym o wynik meczu ten.
Na pocieszkę-nasi piłkarze już kilka miechów przed Euro mieli z głowy spanie,
bo żonki im wciąż do ucha szeptały:"Słuchaj me Kochanie,
odpowiedz mi,tylko spokojnie,mój Ty Jaśnie Panie,
czyś już gotów jest na to wielkie spotkanie?"
A każdy z nich z uśmiechem odrzekł do swej żony:
"Droga ma Ty się jeszcze pytasz?Jestem przecież ku temu stworzony.
Odwróć się już tak moja miła na drugi boczek i smacznie sobie śpij,
od czasu do czasu o moich bęckach sobie śnij".
Naszego grającego w Austrii Wiedeń stopera Bąka,
groźnie ostrzega jego własna małżonka:
"Spisuj się aby dobrze w szeregach defensywy mój Ty stary capie
bo jak nie wyjdziecie z grupy-to kurna śpisz odtąd na kanapie".
Choć Orły doskonale wiedzą,ile są warci,
od rana na sugestie Beenhakera są bardzo otwarci.
Do kibicowania gotowe już są całe rodziny,
dziś napewno nikt z nas nie będzie prezentował posępionej miny.
Dzieci w polskich domach krzyczą do swych"staruszków":"Mamciu,tatku hola hola,
my tez licymy dzisiaj na stzelenie gola".
Dziewczynki na meczyk lalki i miśki w barwy narodowe ubierają,
w końcu zabawki też z okazji Euro na kibiców wyglądać mają.
Nie zapominajmy,dzisiaj przecież wszystkie pluszaki,
to piłki nożnej odwieczne maniaki.
Chłopcy z podwórkowych boisk do domów powracają,
na fotelowej piłce już zasiadają
i o niczym innym dzisiaj nie gadają,
jak o tym,że nasi urocze gole strzelać mają.
Nawet eurobobaski w swych kołyskach nie śpią,wciąż wiercą się,gramolą,
bo zamiast słodko pospać,zwycięskiego gola zobaczyć wolą,
a dla małych dzieciaczków nie ma chyba lepszego powodu do gaworzenia,
niż świadomość cudownej bramki strzelenia.
Choć pewnie są za mali i znaczenia Euro sobie nie uświadamiają,
to jednak w swych maciupeńkich rączkach twardo europiłeczkę ściskają.
Jest to wspaniała rzecz,że nawet takie słodziutkie bąbelki,
wierzą w sukces naszej reprezentacji i to bardzo wielki.
Zabawne,ale nawet gdzieś nieopodal kundel w budzie głośno sobie szczeka,
każdy,nawet ot taki sobie czworonożny sierściuch na polski sukces czeka.
Dopingują również i te starsze pokolenia,
wszędzie widać oznaki narodowego zadowolenia.
I choć im gdzieś tam w kościach strzyka,reumatyzm strasznie męczy,
im też żal nie widzieć,jak Polak wroga na murawie dręczy.
Wierzy każdy wujek,wierzy i ciotka,
że rywala koniec nieuchronny spotka.
Dziadek gazety w kąt odstawił,
już telewizor na mecz ustawił,
i z purpurowym licem na fotelu skacze,z wielkim rozmachem zrzuca okulary,
krzyczy baaaa wręcz wrzeszczy w ekran:"To będzie niedowiary!!!".
Babcia od progu srodze go za te dzikie wrzaski upomina,
ech dla staruszki wygrana Orłów to pewnie nie będzie żadna tam nowina,
i już po paru minutach,
wręcza dziadzi Euro-szal,który właśnie skończyła dziergać na drutach.
Na tę piękną okoliczność jednak każda leciwa staruszka,
pędzi do izby,by odnaleźć sztuczną szczękę i porwać ją z łóżka,
w końcu do stylu gry naszych Orłów wychwalenia,
nie obejdzie się bez pełnego dzisiaj uzębienia.
Moi rodzice grę naszej repry sprzed kilu lat gorąco wspominają,
a teraz za Gawlińskim i spółką głośno zaśpiewają:
"Pamiętamy jeszcze siedemdziesiąte lata
kiedy powinniśmy być mistrzami świata"
Marynarze,śmieciarze,przedstawiciele handlowi,
wszyscy na doping są już gotowi.
Nawet kontrahenci i ich klienci,
szykowaniem się na meczyk są strasznie zajęci.
Bukmacherzy radują się na tę okoliczność bardzo niesłychanie,
mogą w końcu rozpocząć szaleńcze typowanie.
Piloci,ortopedzy i kongresmeni
są Euro bardzo mocno podnieceni.
Wszyscy nasi polscy sportowcy swoje treningi w nosie mają,
za naszych Orłów mocno kciuki zaciskają.
Małysz gdzieś w kąt swe narty odstawił,
ślepia już na meczyk intensywnie nastawił.
Kubica jadąc 400 km/h w pełnym pędzie z formuły wyskakuje,
gwałtem na meczyk leci,traci po drodze zęby i nóg przy d**ie nie czuje.
Także mOtylia nie chce dzisiaj pływać,
woli w zachwycie nad Orłami się porozpływać.
Gołota gdzieś tam po jajach nie uderza,
tylko żarliwie odmawia za Orłów pacierza.
Upsss a Monika Pyrkowa na tyczkę się niechcący nadziała,
bo skacząc,ciągle o Orłach myślała.
Sylwia Gruchała nasza florecistka,
już wciela się w arbitra i dosięga gwizdka.
Także różne osobistości ze świata muzyki wspaniale kibicują
i na tę okazję swego głosu nie żałują.
Marylka odpala swój"Futbol"i już śpiewa,że dobry mecz,
to dla świata piłkarskiego przepiękna rzecz.
Mezo,Liber i Doniu w chwale hiphopują,
do kibicowania wszystkich gromko nawołują.
Wszędzie-przed ekranem i na trybunach w biało-czerwonych kieckach i pełna gracji,
sadowi się już ta piękna czyli żeńska część naszej populacji.
Nie żeby feminizmem tu jakoś zawiało,
chłopców po prostu na meczyk do pubów wywiało.
Już tam samcza część naszej społeczności,
wygodnie z chmielowym przed telebimem się mości.
Zakochanych żadne miłosne igraszki dzisiaj do łoża nie zachęcą,
wolą przecież patrzeć,jak Orzełki rywala na maksa zakręcą.
Dziś-co warto zauważyć-także lesbijki geje i różne tam pedały,
będą bramkami Orłów i paradami Boruca a może nie tylko się zachwycały.
Lekceważący stosunek do swej pracy ma nocny stróż:
"Mecz tuż tuż,dzisiejszego wieczoru czatowanie mam w d**ie i już".
Nawet o dziwo głęboka cisza w sejmie zapada,
politycy się nie drą,dziś tylko o meczu obradować wypada.
Żadna ustawa ich nie będzie po głowach swędzić,
na mecz postanowili gardła oszczędzić.
Prawdą jest,jak śpiewają Wilki,że na drugi plan zjeżdża świat polityki,
kiedy istotniejsza jest gra i wyniki.
W Kaczogrodzie coraz gorętsza atmosfera,
Lech z Jarkiem odliczają minuty od dziesięć do zera.
Bracia Kaczyńscy nagle na siebie dziwnie spoglądają,
bo Prezydentową emocje meczowe od wewnątrz rozsadzają.
Mówią:"Patrzcie i bierzcie przykład Wy wszyscy ch*je
jak Pierwsza Dama Orłom kibicuje!!!".
Idą w jej ślady,poszły euroszaliki w górę i widzą teraz rodacy,
jakimi kibicami są nasi boscy mali bliźniacy.
Także w dalekich zakątkach,na emigracji,
nasza Polonia ostro kibicuje przy kolacji.
W Holandii,USA,na Hawajach i oczywiście w Szkocji,
puby zapełniają rodacy pełni piłkarskich emocji.
Euro-sytuacja jest wprost niesłychana,
wśród kibiców można zastać nawet samego Gordona Strachana.
Już nie rozczula się nad szkockiej repry losem,
tylko nasze polskie mordki wspiera rudym włosem.
I dziś także księża i wszystkie zakonnice,
dają dowód,że wszędzie są z Orłami prawdziwi kibice.
Głębokie modlitwy już poskładane,
teraz tylko będą same wygrane.
Przy ołtarzach słychać głośne"Te Deum",
czuję w kościach,że porażka rywali osiągnie apogeum.
Od kilku dni Rydzyk o Euro ciągle darł ryja,
nawet w tym swoim Radiu Maryja.
Za to teraz nasz kochany Ojciec Dyrektor,
swą godnością zajmuje stadionu vipów sektor.
W towarzystwie gości pod krawatem przebywa,
Orłów do pomyślnego boju gromko sobie wzywa.
Dziś nawet strażnicy w więzieniach są jak anieli,
pozwolili więźniom na meczyk w celi.
Jedynie Chippendalesi ładni panowie,
coś im się dzisiaj pomieszało w głowie,
już pewni na bank,że świat się zmienia,
z okazji Euro dają dowody swego oburzenia.
Podczas show wrzeszczą:"Hej Gośka,Jadźka,Kunegundo,Gienia...
baby co jest do cholery?gole Orłów,a nie nasze jędrne poślady robią na was nieziemskie wrażenia?"
Baśka daje odzew:"Sorry koleś,do żadnego wymuskanego księcia dziś się nie zalecam,
bo tylko golami Orłów ostro się podniecam".
Co ważne-z reprą są również wszystkie małe i duże Aniołki w niebie,
one też dziś liczą Orzełku na Ciebie.
Pewnie z nieba na wspaniałą eurogrę naszych Orłów będą spoglądali,
a potem huczny niebiański bal na wiwat repry szykowali.
Orły same dziś mają szansę poczuć się jak niebie,
jeśli wszystko,co najlepsze dadzą na boisku z siebie.
Już autokar z naszą ekipą widzimy,
o brameczki kadrowiczów serdecznie prosimy.
Zarówno ich,jak i kibiców powiedzmy,że optymizmem napawa,
napis na busie:"Bo liczy się sport i dobra zabawa".
Leoś na odprawie:"Panowie co tu będziemy ustalali,dużo gadali,
po prostu nie będziemy się z rywalem patyczkowali!".
Ni stad ni zowąd rzuca hasłem:
"Panowie drodzy dla nas wygrana to bułka z masłem!".
Orły i tak wiedzą,że będą dzisiaj Panami,
bo mają ekstra trykotki z jakże pięknymi dekoltami.
I już z niecierpliwością do szatni się udają,
i te ekstra cudo na siebie wkładają.
Wyglądają w tych strojach jakże szykownie,
a nawet dla bystrych oczu diabelnie seksownie.
Najważniejsze jednak,że malutki orzełek z koszulki im przypomina,
że nadchodzi ta upragniona od miesięcy godzina.
Boruc-disco diva w szarym stroju i jak zawsze w wyśmienitym nastroju,
jeszcze przed samym wyjściem na murawę zachęca kumpli do boju:
"Oooooooo,dla mnie luty dla ciebie maj"sobie śpiewa,
Orłów tym"hitem"maksymalnie rozgrzewa.
"Złociste promienie ode mnie dla ciebie"wyśpiewuje,
rywal słysząc to już niezłą gorączkę w sobie czuje.
Wszyscy wszystko od Leosia dokładnie zrozumieli,
i na murawę żwawo wylecieli.
Nasi chłopcy jak jeden wielki chórek,
donośnie wyśpiewują nasz kochany"Dąbrowskiego Mazurek".
Jeszcze tylko zostało kapitanów przywitanie,
i zaczynamy mordy kochane nasze wielkie granie!!!
W bramie już czeka Boruc,gość bardzo nietypowy,
więc o żadnej stracie gola nawet nie ma mowy.
Wszyscy wiedzą,że ten szalony chuligan ze Wschodu,
nie sprawi nam nawet najmniejszego zawodu.
Arczi postanawia być dzisiaj dla kibiców rywala nadzwyczaj"grzeczny",
ma jednak jak zawsze w zanadrzu swój palec serdeczny.
Żaden Szwabek nie dorasta mu nawet do pięty,
bo czaruje zdrowo w bramie nasz Arczik pozytywnie"rąbnięty".
Wtem widzimy nasz dziki pęd na bramkę,kiwka,zagrywka,
patrzymy na wynik-dostajemy zdziwka.
Nieźle na szpicy spisuje się jakże ekspresyjny
nasz ukochany"Dziuraw"wielofunkcyjny.
Żurawski bramkarzowi efektowny lobik zapina,
teraz przy bandach jak paw się napina.
Po tak świetnie wykończonej akcji prostopadłym podaniem,akcji wręcz zarąbistej,
rywala dotyka ogromny stresior w postaci czystej.
Widocznie nie zaginęła nasza nieco potłuczona nadzieja,
w wielkie możliwości leżącego sobie podczas zgrupowania pod płotem Macieja.
Prababka co setkę niedawno hucznie świętowała,
przy golu"Dziurawia"cała zesztywniała.
Ojj chyba nie ujdzie to piłkarzom bezkarnie,
babka swój żywot może skończyć marnie!
Cóż-na cześć Orłów za dużo łyka"Soplicy",
zaraz babkę uroczyście odwiozą do kaplicy.
Kibice krzyczą coraz goręcej:
"Więcej goli prosimy więcej!!!"
Następne bęcki intensywnie padają
rywale na nas pomysłu nie mają.
Rydzyk swą koloratkę aż zdziera z wrażenia,
nigdy wcześniej nie widział takiej siły uderzenia.
Cały PZPN na czele z Listkiewiczem,
świecą na moment przed ekranem uśmiechniętym obliczem.
"Wypędzone"ubolewają,że z Michałkiem do wyrka nie zrobiły skoku,
teraz by pewnie kibicowały na żywca,gdzieś nieopodal jego boku.
W defensywie rywala brak solidnego krycia,
to im na pewno nie ułatwi życia.
Smolarka niedawno strzelił w serducho amorek,
więc dając popis przed swą damą zasuwa pod bramę jak dziki motorek.
Euzebiusz się zastanawia,z której nogi walnie,
by piłeczka w bramce siadła idealnie.
Błaga zatem bramkarza bardzo nachalnie:
"Jens z prawej,z prawej mogę?"- ten:"Ebi ależ naturalnie!".
Lehmann do obrony strzału źle się ustawił,
widocznie za dużo o osobliwości europiłki morałów prawił,
a teraz i cały świat widzi,
że Polska swoich piłkarzy się nie wstydzi.
Na trybunie wroga już panują ciągłe jęki,
a w sztabie szkoleniowym rywala opadają szczęki.
Raz po raz słychać niewysłowioną furię w ich trenera głosie,
który postawę swoich zwie jednoznacznie:"No nie,co za łosie".
Jakaś fryzjereczka aż z wrażenia swe włosy wyrywa,
żaden to problem,ruch ręką do torebki i goliznę na baniaku peruka zakrywa.
Arczik między słupami z deczka się nudzi,z paradami nie za**erdala,
toteż dla urozmaicenia wolnego czasu disco piosnkę o futbolówce odpala:
"Gdzie jesteś moja wyśniona piłeczko,czy tylko w marzeniach moich?
Tak chciałbym cię tulić w ramionach swoich.
Bliska moim myślom,a dłoniom daleka,
chyba nawet nie wiesz,że na ciebie w bramce tu czekam".
Po czymś takim czasem i Ballack żwawo w nasze pole karne zagrzany się zapędzi,
ale zaraz pod nosem nową wersję naszej inwokacji cicho sobie zrzędzi:
"Wielkieś nadzieje mi pogrzebał przy kontrataku moim,
drogi panie Arturze piąstkowaniem swoim,
jedną Twą wspaniałą paradą tak nam wiele ubyło,
tyle wiary,nadziei na gola...a jakoby tego nie było".
Oj pomocnik Chelsea wielce swą okazję zbabrał,
chyba przy lopezowskich latynoskich rytmach wystarczających sił nie nabrał.
A widocznie i dla Arczika nie są paraliżujące,
te łatki na europiłce dziwnie wibrujące.
Jedno też wiadomo-rywale mogą poszczycić się dziś niejednym,
również tą mobilizacją na poziomie ujemnym.
Wrogowie jednak chwilowo odnaleźli pomysł na naszą obronę,
biedaki-nie wiedzą,że zaraz będą mieć humory w zupełnie inną stronę.
Troszkę szczęście im sprzyja,piłka przez Borucem niebezpiecznie kozłuje,
ale luzik-taki superman,jakiego mamy w bramie wszystko uratuje.
Artek po takich jajach żali się jednak nieco futbolówce,
gniew do niej postanowił zawrzeć śpiewem w disco solówce:
"O miła moja,czy zdradziłem kiedyś cię?
Czy zrobiłem ci coś złego czy ci ze mną było źle?"
Leo po tej groźnej ze strony rywala akcji wrzeszczy:"What the fuck!
chłopaki kryjcie się dobrze,a jak!!!
Musimy bardziej na przeciwnika uważać,
bo widać,że lubi sobie sytuacje stwarzać!!!".
Tamci widzą już Boruca,giną ich marzenia,
czem prędzej ulatniają się z pola rażenia.
Każdy kto się niebezpiecznie do naszej bramki zbliża,
woli od razu uczynić świętego znak krzyża.
Poldi rzęsiście tłumaczy się trenerowi:"Joachimie,stary to absolutnie nie moja wina,
że na widok Holie Goalie nadmiernie skacze mi adrenalina".
Każdy sobie śpiewa czy to strażak czy gliniarz:
"Jezusmarian Boruc,co Ty za cuda w bramie wyczyniasz!"
Arczik kurde felek niczego się nie lęka,
każdą piłkę efektownie wybija z okienka.
Zakonnice bramkami oczarowane zostają,
śmiało z radości habity zrzucają.
Dziś już każdy Polak od Tatr do Pojezierzy,
wie,że gdzie Orły uderzą tam też rywal leży.
Wie to każda mama,wie i każdy tata,
że polski piłkarz na maksa wymiata.
Tylko córcia przed tele narzeka na umorusane ubranka Orłów,jakieś krzywe miny stroi,
odpowiadam jej:"Serduszko ty moje na głowę upadłaś?to aż nie przystoi!"
Maleńka jednak,jak zawsze wszystko lśniące woli,
stąd ta"czystość"Orłów tak ją niepokoi.
Chce nawet udusić piłkarza jednego,
pana Ajtka Bojuca o brak ziółtego.
Jednak swoje wie i mruczy pod nosem:"Ale ten mój Karolek z psedskola to gjupek,
nie wiezył,ze pan Ajtek będzie dzielnie psenosił piłeckę za słupek.
Nie jest psecież z pana Ajtka zadna tjomba,
bo niestajsna mu nawet silna bomba".
Smolar ciągle z Krzynkiem piłką się wymienia,
Jens z zakłopotania nie pamięta swego imienia.
Nie myśli teraz nad paradami,
tylko ze strachu trzęsie gaciami.
Po chwili komuś wydawać by się mogło,że mnie kibicce ciśnienie spadło,
a to tylko cholera gardło na dobre już wysiadło.
Przez kwadrans Orły jednak nie dokonują żadnych cudów,
ja już pazury zaczynam obgryzać z nudów.
Furioso pociesza:"Czym ty się Skarbie tak martwisz do cholery!
zapomniałaś?przecież już mamy brameczki cztery!!!"
Odpowiadam:"Ach cholercia bo jakaś taka jest moja wola,
byśmy strzelili sobie kolejnego gola".
Może przesadzam z deczka,
ale marzyła by mi się nawet i ta wymowna 1410 nasza brameczka.
Sprawa i tak dorodnego naszego dorobku bramkowego jest dla mnie niepokojąca,
może dlatego,że kurde bąbel jestem zbyt wymagająca.
Niestety to rywal na moment łaciatą przejmuje,
i na naszą bramkę gwałtownie z nią szoruje.
Jednak cieszy się wielce córcia z matką,
piłka przeleciała im tym razem nad siatką.
Benek wtem krzyczy:"Bez przestojów proszę Panowie,tylko bez przestojów,
pokażcie dzisiaj,jak pięknie pokonuje się gnojów!!!"
Wtem Ebi i spółka przejmują futbolówkę,już na bramkę suną,
o my good,zaraz trybuny biało-czerwone z przypływu radości w dół sobie runą!
Rywale,by więcej batów nie dostać,
rozpaczliwie pragną już się ze stadionu wydostać.
Łobo gdzieś tam na zielonce się przewraca,
zaraz pod pole karne jak bumerang wraca.
Wasyl na całej murawie tak dzielnie walczy o każdą piłkę,że Ballack traci prawą górną piątkę,
mówi:"Kurka stary,no sorry może i przesadziłem,ale masz przynajmniej ładną pamiątkę!"
Nagle chwila grozy-Friedrich w odwecie na gnaty naszych w polu karnym szturmuje,
sędzia szybciuteńko na wapienko wskazuje.
A że rywal za mocno przeszarżował,
rozjemca mu też pięknego żółtka nie pożałował.
I tu wielka heca-to Boruc ku zdziwieniu widowni strzela karnego!!!,
no nie ten gostek nadaje się wprost do wszystkiego!!!
Teraz dowalę nieco drogiemu Tępakowi:
"Ten karniak był o niebo lepszy od strzelonego w barwach Legii-Widzewowi".
Lala wskakuje na Żewłaka,czule przyjaciele z boiska się obejmują,
zdaniem niektórych dziwnie tą swą radość nasi chłopcy eksponują.
Arczik po karniaku mówi do siebie:"Ale jaja,nie jestem arystokrata,nie biorę udziału w wyborach,
a pewnie zaraz będzie o mnie głośno na wszyściutkich forach.
Ot tak sobie kopnąłem,nie było w tym czarów,
a już mnie wyceniają na astronomiczne 1500 000 0000 dolarów.
I co ja dobrego zrobiłem,o rany,rany,rany,
teraz już na pewno będą do mnie walić Berceloniacy,Bayerny i te zakichane ACMilany.
Jednak co ja będę karniaka sobie żałować,
wypada mi tylko potomkowi go zadedykować.
Niech wie maluszek na przyszłość,że jego tata,
nieźle na meczu z Szwabkami wymiata".
Ja osobiście jednak obawiam się,że te zacne kluby to mogą być zbyt niskie progi,
na tak wspaniale broniące i strzelające Arczikowskie nogi.
Boruc postanawia,że już między słupy będę uciekać,
bo zaraz i funkcja napadziora będzie na niego czekać!!!
Kolegom z boiska i kibicom daje satysfakcję wielką,
sam zaś skromnie,w swoim stylu daje znać,że na zawsze jest z e(L)ką.
i robi taką minę,jakby chciał powiedzieć:"Co gnoje
to jest proszę ja was nowe hobby moje".
Na Śląsku już pomału kibiców skłóca,
dzisiejsza obecność w polskiej bramce Artura Boruca.
Baba patrząc na bramę pyta się syna:"A co to takiygo?"
On:"Łostatnio gadają,że wybrali Borsuka niyjakiego.
Ale potz mamulka dycko chłopu niy brakuje filipa w łepie,
pora razy w bramie bosko się telepie.
Patrzej ino na onego,
rywal pora razy jest goły skuli niego.
Jak on świytnie do tej piły wyskakuje,
zoroz człowiek pewniyj się czuje.
Jo wiym,że mo super fajno posada,
sie ciepnył i urzeko ta jego parada.
I dobrze,że rywol pora razy go z piły solidnie klepnie,
przydo mu się tako giymnastyka,trocha tłuszczu ściepnie.
Spoglądej tera,aaale komedyja,
pieronie Wasyl dostoł w odwecie od rywola w ryja!!!
Borucowi tera stanie się zmiyrzło i pod tamta brama wali,
ooj zaroz łostro rywalowi przywali!!!
Myśla mamuśka,że chłop musioł się wykazoć
i że Łorłom niezbędny nom pokazoć.
Tera i na Śląskiym nikt mu nie podskoczy,
niy będzie się kibicom już tak ciepoł w oczy!!!"
Trener rywali gdzieś tam z linii bocznej gestykuluje,dyryguje,
daremnie-rywala nic nie uratuje.
Telefon ćwierknął przyjemnie,teściowa najarana meczem sms-a sprawdziła,
tam napis:"Mamuś,widzisz wygrywamy!"-myśli:"Hmmm wiadomość całkiem miła".
Gdy po kilku minutach na dobre sobie to uświadomiła,
upuściła telefon,komórę rozwaliła.
Myśli:"Co tam,wiadomość taka miła,nie będę się żaliła",
podnosi grata z ziemi,składa,ale jaja:komóra odpaliła.
Zaraz takiego sms-a do kumpelek wypaliła,
pięć minutek-zgraja bab do jej drzwi waliła.
Teraz wszystkie,jak jeden mąż,przed telewizorem ładnie klękają,
i meczyk do końca uważnie oglądają.
Lala dziś wyjątkowo niesamowite wrażenie robi na kibicach,
ten kolo bez obaw może bronić w białych jedwabnych rękawicach.
Przeciwnicy tracą już wszystkie zmysły,
tak Orły z nich wszystkie siły wycisły.
Chcą jednak odrobić straty z nawiązką
ale do naszej bramki muszą pokonać drogę dość grząską.
A to za sprawą naszej drugiej linii świetnie się kryjącej,
żadnych szans na stratę gola sobie nie dającej.
Niech jęczą te wszystkie barany,
to nasza obrona przynosi skutek pożądany.
Wrogowie łatwego życia nie mają,
nasi defensorzy udanie im je obrzydzają.
Córcia mówi mi cichuteńko na ucho:
"Patz mamuśka jak u jywala ze stzelaniem jest kjucho,
tego jesce Pojska nie widziała,
zeby nasym sąsiadom piłka do siatki wpaść nie chciała".
Choć czasem piłka wyśliźnie się Orłom spod nóg i trzeba zacząć od nowa,
to jednak nasza riposta jest natychmiastowa.
Każde nasze płaskie dośrodkowanie,
zsyła na rywala porządne lanie.
My i świetną grę ofensywną skrzydłami prezentujemy,
raz po raz wynik bramowy do góry windujemy.
Każdą piłkę,gdy na swej nodze czujemy,
zaraz ją do bramy ostro pakujemy,
A to za sprawa szybkich ataków z flanki bocznych pomocników,
którzy świetnie uruchamiają naszych napastników .
Rywala bierze niezła cholera,
ten nasz ruch lewostronny w grze wyraźnie im doskwiera.
Orły cały czas z piłką przy nodze latają,
tamci mogą tylko marzyć,że piłkę powąchają.
Niemcy nie wiedzą co się dzieje,
ich atak w po przerwie wogóle nie istnieje.
Loew znerwicowany drapie się po zadku,
i mówi:"Tego jeszcze nie było,żeby nasze okazje były jedynie dziełem przypadku".
Siarczyście gdzieś na boku przeklina:
"K**wa,gdzie się podziała nasza taktyczna dyscyplina".
Non stop dodajemy gazu,
Szwaby zagrywają pasywnie od razu.
Widać nasi chłopcy zaiwaniają ile się da po boichu,straszliwie się pocą,
rezerwowi drą się do Leosia:"Oszczędź kolegów trenerze,my też chętnie służymy pomocą!".
Nagle wstawają z ławy,
przy linii bocznej nastawiają stawy.
Na murawę w końcu się dostają
i w ostatnich minutach kolegów wspierają.
Wszyscy robią wielkie oczy,
taki nasz rezultat bramkowy każdego zaskoczy.
Na trybunach kibiców krzyczy cała zgraja:
"Nie wierzymy,toż to my wygrywamy dziesięć do jaja?"
Rywal marudzi:"Niech to weźmie jasna cholera,
nie wierzę,to my przegrywamy dziesięć do zera?
Niezłe dziś z nas są dupki,
jak nie w Boruca,to trafiamy w słupki,
ale z nas są k**asy,
biegamy jakbyśmy mieli w tyłku zakwasy".
Widocznie ci nasi rywale to jedna wielka trąba,
mały drybling,świetne dośrodkowanie i w siatę pada kolejna i kolejna bomba.
To nie pomyłka wyświetlacz elektroniczny,
pokazuje dla nas ten wynik magiczny.
Nasi ostatecznie meczyk ładnie wygrywają,
ze szczerego serca rywalom pocieszkę dają:
"Niech was kochani nie nęka cholera,
każdy przecież kiedyś zaczyna od zera".
Orły cieszą się,że dokonali czegoś niezwykłego nareszcie
i unoszą swe ręce w jakże pięknym zwycięskim geście.
Wniebowzięci sukcesem,już koszulki z siebie zdzierają,klatę odsłaniają,
Leosia biorą za nogi do góry i pod same niebiosa radośnie podrzucają.
Wyśpiewują przy tym:"Chwała Ci nasz wyśmienity Beenhakerze,
dokonaliśmy tego dzięki Twojej nieustannej w nas wierze".
Dżanasowi gdzieś tam aż z wrażenia kopara do ziemi opadła,
widząc,jakie nasi wyprawiali na murawie cud dziwadła.
Nawet jakiegoś dziwnego wytrzeszczu gałek dostał,
i bojąc się porównań z Benkiem w gacie ze strachu nieładnie się po**ał.
My za to zabawę dziś będziemy mieć szaloną do samego ranka,
unosimy już w górę nóżkę kieliszka od euroszampanka.
Słychać wszędzie,jak piszczą polskie baby,jak wrzeszczą polskie chłopy:
"ALE JAZDA-POLSKA STAŁA SIĘ MISTRZEM EUROPY!!!"

Dodam jeszcze krótkie omówienie euroutworu,bo nie powstał sobie o tak z niczego;)
Also:
Rodzaj literacki:coś na podobieństwo liryki.
Gatunek literacki:może jakiś poemat liryczny,ale jak zwał tak zwał,bez większego znaczenia,tylko mam nadzieję,że to nie jest tragedia bo inaczej totalna załamka;)
Źródło powstania utworu:utwór opiera się w ogromnej mierze na wierzeniach prostego ludu kibicowskiego w możliwości Orłów i podaniach krążących wśród kibicowskiego"gminu".To właśnie ta"piękna kibicowska eurowieść gminna"stała się źródłem spłodzenia wiersza.
Okoliczności powstania utworu:to coś powstało 2 maja 2008 roku w godzinach popołudniowych,jego wydanie natomiast ma miejsce dopiero teraz ale chyba lepszej okazji nie ma(o ile kochana redakcja pozwoli na jego opublikowanie).
Miejsce powstania utworu:w domu przed kompem,w czasie intensywnego walenia w klawiaturę(ledwo zipie ale jeszcze jest na chodzie całe szczęście-tzn się ta klawiatura oczywiście).Od czasu napisania utworu dzieło w zasadzie nie zostało poddane żadnej większej korekcie bo mi się nie chciało,także na wszelkie niezgodności faktów proszę sobie przymknąć swoje oko.
Przeznaczenie utworu:oczywiście główne ale nie jedyne przeznaczenie utworu,to apel do Orłów o piękną satysfakcjonującą nas grę na Euro,jak już to nie poskutkuje no to będzie wojna.Utwór jednak pierwotnie miał brać udział w pewnym konkursie,w którym główną nagrodą miał być wyjazd na Euro.Znając jednak mój słomiany zapał uzasadniony jednak wyższymi racjami(zaciążenie),konkurs,a w jego następstwie i samo Euro momentalnie szlag trafił.Może to i dobrze,bo nawet gdyby(w co nie wierzę absolutnie)udało się zgarnąć ten bilet,pewnie wręczony by został komuś w darze,znając ostatnio mojego mega pecha,marne szanse,bym zaszczyciła swoją obecnością Klagenfurt czy inny obiekt,na którym przyszło nam grać.Nawet plany ze skokiem na pub się rypły.Inspiracją do napisania tego powyżej w każdym razie był mój niedościgniony wzór czyli Adaśko Mickiewicz(psiakrew kolo jednak wymiatał te dwa wieki temu,tego jego trzynastozgłoskowca to ja nigdy nie podrobię),no i mój synek Sewcio-ksywa:Ebi,który owego 2 maja dał wyraźnie matce znać,że czas odpalić z poezją i co ważne tak się wnerwił o to,że za późno uruchomiłam swój poetycki"talent",że w dzień następny,czyli 3 maja dał matce kibicce nieźle popalić i wyskoczył nagle z brzucha,co miał uczynić 2 tygodnie później(dziecko niezwykle wrażliwe na Euro i piosnkę"Holy Goalie").Jak się potem dowiedziałam,ów dzieło z góry skazane było na porażkę,bo to był cholera konkurs na hasło widniejące na koszulce,a w moim przypadku trudno stwierdzić,że jest to slogan,a tym bardziej wątpliwa jest sprawa jego umieszczenia na koszulce,no co tu dużo gadać-prawdopodobnie zabrakło by koszulki,ewentualnie pewne fragmenty można byłoby przeciepnąć na szorty ale i tak już kicha.
Czas akcji:czas to generalnie dzień rozpoczęcia przez Orłów zabawy w Euro,kilka godzin przed,również ostatnie chwile i trochę po,aczkolwiek opisane są też sytuacje,które notorycznie zdarzały się w przeszłości,w trakcie innych meczów repry i najprawdopodobniej staną się i teraz;)Akcja toczy się około jednego dnia lecz zapewne przełoży się na inne dni,będzie identyczna w kolejnych meczach Orłów,również finałowym(trochę dorzuciłam retrospekcji)i z przeciągnięciem na dzień kolejny(wliczając w to szampańską zabawę do momentu aż kogut zapieje albo i nie)lub dwa kolejne,zależy jak długo trwać będzie leczenie euro kaca;)
Miejsce akcji:stadion(loża vipów i nieopodal,sama akcja na murawie), puby,nasze chałupy,ulice...i wszystkie inne tajemnicze zakątki globu.
Boheterowie:na pierwszym planie oczywiście nasze mordy kochane Orły-postacie jak najbardziej autentyczne(mam nadzieję,że faktycznie będą to Bohaterowie),w tle:społeczność kibicowska(ta w szaliki przyobleczona) i"niby kibicowska"(ta w garniakach osadzona)zgromadzona na stadionie i poza nim.Zbieżność imion raczej przypadkowa(odstępstwo:gł.nasze Orlęta i inne znane osobistości ze świata polityki i sportu),ale perypetie i zdarzenia losu,które ich spotykają już nie takie przypadkowe,niektóre przypadki bohaterów spoza boiska wprost z życia wzięte i to bardzo dosłownie(te żółcienie i takie tam,wypędzeni z puszczy czy tam z buszu wiedzą,o co biega).Można również dokonać podziału bohaterów na klasy społeczne:mamy więc warszawską"inteligencję"-salony PZPN-u,pełne bogactwa,przepychu i jakże szarą społeczną eminencję kibicowską,której w większości pozostało lukanie do ekranu,bo na bilet o wartości ok.1000 euro tak nie bardzo było stać.Pojawiają się też bohaterowie o wątpliwej moralności.Są i ekstrawertycy i introwertycy(również wśród piłkarzy-zależy z jakiej perspektywy się spojrzy).
Język i styl wiersza:chyba dość zrozumiały wymuszony poprzez opisane w nim realia,odrobina języka staropolskiego,jakiś dialekt śląski się wplątał całkiem znienacka,elementy discopolowej pieśni,nie obeszło się również bez wulgaryzmów(dlatego utwór nie jest przeznaczony dla osób poniżej 18 roku życia);)A styl:oczywiście własny eurokibicowski;)
Cechy gatunkowe:nie wiem czy ten"wiersz"spełnia cechy poematu lirycznego,bo trochę ma za luźną strukturę,nawet posiada w sobie coś na wskroś dramatu romantycznego,bo doszło kurka do niezamierzonego pomieszania scen realistycznych z wizyjnymi ale wizja za to jest
całkiem piękna,łańcuch przyczynowo-skutkowy chyba zachowany,zleksza zaburzona chronologia(mam nadzieję,że zostanie wybaczona),akcja umieszczona w przyszłości histor.(histor.w sensie przejścia do historii futbolu rzecz oczywista);)
Budowa utworu:brak podziału na strofy ze względu na to,że zalecane jest jego czytanie na jednym pełnym wdechu(już życzę powodzenia)poza tym nie chciało mi się bawić w jakieś strofowanie żeby było od razu jasne,nie jestem wielką poetką i nigdy nią nie będę ku memu szczęściu,można jednak wyróżnić w nim jakieś tam wprowadzenie wywołujące odpowiedni kibicowski nastrój,są oczywiście dialogi i monologi o jakże dramatycznej wymowie dla rywala, zakończenie generalnie jest krótkie bo zarwałam od synka w brzuchu potężnego eurokopniaka pod żebro i nagle straciłam wenę twórczą więc koniec taki niezbyt sobie jest,można zaobserwować elementy ballady przede wszystkim poprzez obecną ludowość(te wróżki i kule ),romantyczny nastrój krajobraz już mniej i takie tam...tak naprawdę jednak wielkiego nastroju tajemniczości i grozy nie ma,Orły od razu mierzą z grubej rury i wiadomo kto rządzi na murawie,eurogroza i eurozgroza dotyka ale rywali.Historia o szczęśliwym zakończeniu moi drodzy.Przebija również przez utwór pozytywistyczne hasło pracy u podstaw(a raczej od podstaw,co Orły pokazały w eliminacjach do Euro zaczynając od fatalnego meczu z Finlandią- potem mimo kilku potknięć było coraz piękniej:Portugaleiros,Belgios i te klimaty do pamiętnego meczu z Donovanem i spółką hehe),ideału postępu(telebimy,telewizory,jedynie mała objętość stadionów ubodła tą regułę i stąd też nie wszyscy mogli się załapać)oraz równouprawnienia kobiet i mężczyzn w oglądaniu meczów(jednak z przewagą bab hehehe)i laicyzacji swobody obyczajów(każdy kibicuje jak chce i gdzie chce).

No to z mojej strony to już chyba wszystko;)Jeszcze za Mezo sobie pośpiewam:
"Porażka wywołuje zniesmaczenie,a potrzebowaliśmy jej na Mundialu,by się wzmocnić,by od nowa poskładać klocki i choć smak przegranej był gorzki,zamieńmy go w smak wygranej, który bywa boski".
DO BOJU ORZEŁKI!!!











:) (2008-06-09 16:29:03):
:) gz bronienia

Gosia (2008-06-10 11:48:51):
Hura!Udało mi się przebrnąć przez koment Wiki!Co prawda za trzecim podejściem dopiero ale jednak:)
Wiki nasza droga jesteś niesamowita i niemożliwa.Normalnie zapodać to do księgi rekordów Guinessa na najdłuższy koment świata...nikt Cię nie pobije:)
No a skupiając się na utworze...olać Mickiewicza!Wiki przerosłaś mistrza,hehe.Wiesz,Adaś napisał co prawda jakieś utwory,jednak nie pofatygował się już o objaśnienia o co mu chodzi i to nas męczyły polonistki abyśmy mozolnie rozszyfrowywali co autor miał na myśli.A Ty do utworu dodałaś pełną analizę stylu i języka,genezę powstania i charakterystkę bohaterów.Normalnie pierwsza klasa.
I mam nadzieję,że poemat ten wejdzie do historii polskiej literatury i do kanonu obowiązkowych lektur szkolnych,hehe,trzeba uruchomić ministra oświaty:)
Pomysłowość Twa Wiki nie zna granic,no i rewelacyjna pamięć...nie pominęłaś żadnego istotnego faktu i jak widzę nie odpuściłaś żadnej ze znanych Ci osób(włączając wypędzonych).
Na temat jednego z wersów musimy tylko poważnie porozmawiać...i rozmowa ta nie będzie należała z pewnością do przyjemnych,hehe(podpytaj Kondka,on Ci wyjaśni).
No i aż mi dech zapiera,gdy pomyślę sobie co znajdzie się na tej stronce gdy Orły faktycznie jakimś cudem zdobędą jakieś trofeum:)Czekam z niecierpliwością:)Pozdrawiam naszego geniusza:)

 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005-2008 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Legia LIVE!
Profesjonalne statystyki odwiedzin