|

Poniedziałek, 12 maja 2008
Nie poddają się. Celtic - Hibernian 2:0 (1:0)
Nudnym stało się już pisanie, że Celtic wygrał kolejny mecz, który wygrać musiał, ale ... tak się właśnie stało! Po raz szósty z rzędu mistrzowie kraju pokonał rywala i wciąż liczy się w wyścigu z Rangers o tytuł. Spotkanie miało duży ciężar gatunkowy nie tylko ze względu na powyższe, ale również dlatego, że efektownie grający The Hibees walczyli o występ w Pucharze UEFA. Aby zachować szanse, musieli co najmniej zremisować na Parkhead. Pikanterii dodawał fakt, że stołeczni piłkarze tydzień temu urwali punkty Rangersom.
Artur Boruc rozegrał całe spotkanie i spisał się wyśmienicie, otrzymując najwyższe noty w wielu rankingach.
Spotkanie rozpoczęło się bardzo obiecująco. Obie strony śmiało poczynały sobie w ofensywie, czego efektem były sytuacje strzeleckie. Od pierwszych minut czujność bramkarzy była wystawiana na wysoką próbę.
Gospodarze siali popłoch w szeregach rywali zwłaszcza po stałych fragmentach gry, które dobrze wykonywali Barry Robson i Shunsuke Nakamura. Ten ostatni w 36 minucie zagrał z rzutu rożnego prosto na głowę Stephena McManus`a, a kapitan drużyny pewnym strzełem głową pokonał dobrze spisującego się Andrew McNeil`a.
Kibice nie zdążyli dobrze usiąść na swoich miejscach, gdy Japończyk ponownie zagroził bramce gości. Tym razem jednak futbolówka po jego strzale z rzutu wolnego trafiła w słupek. W międzyczasie dwukrotnie dobrymi i odważnymi interwencjami popisał się Artur. Tak na marginesie, to warto pochwalić jego grę na przedpolu. Tym razem ten element gry nie sprawiał mu kłopotu i podejmował właściwe decyzje. A że z grą na linii nie miał nigdy problemów to udowodnił już końcówce meczu fantastycznie dwukrotnie broniąc strzały rezerwowego Claytona Donaldson`a.
Chwilę później było już po meczu, gdy swoją 25 bramkę w lidze zdobył Scott McDonald. Gdyby nie ten gol Australijczyk nie mógłby zaliczyć spotkania do udanych. Był bardzo nieskuteczny, a do tego irytował kolegów i kibiców swym egoizmem - nie dostrzegał partnerów nawet najbardziej klarownych sytuacjach do podania.
Gdy "Skippy" podwyższył wynik na 2:0, Hibernian grał już w dziesięciu. A że stołeczni piłkarze nie zamierzali odpuszczać, do końca dzielnie walcząc o choćby bramkę honorową, mecz kończyli w dziewięciu. Z boiska zostali usunięci zostali obrońcy - Martin Canning i Ian Murray.
Celtowie zasłużenie wygrali ten pojedynek, choć Hibernian miewał okresy w których lekko przeważał. Formacja defensywna The Bhoys zagrała jednak tym razem bez zarzutu i Artur mógł cieszyć się z czystego konta. The Bhoys czeka jeszcze jeden mecz - 22 maja w Dundee z miejscowymi United. Do tego czasu będziemy pilnie śledzić wyniki Rangers i ... trzymać kciuki za Motherwell, St. Mirren i Aberdeen.
Celtic - Hibernian 2:0
McManus 37, McDonald 87
Celtic: Boruc, Wilson, Caldwell, McManus, Naylor, Nakamura, Hartley, Robson, McGeady, McDonald (Sheridan 90), Vennegoor of Hesselink (Samaras 78).
Hibernian: McNeil, Hogg, Jones, Canning, Murray, Morais, Beuzelin, Rankin, Campbell (Donaldson 70), Shiels, Fletcher
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (8)
rob (2008-05-12 22:46:23):
Oby Artur został w Celticu. Ta druzyna ma takie wielkie możliwości. Boruc, Naka, Aiden, Lange Jan, McManus, Robson, McDonald.
Piotr (2008-05-13 11:26:23):
Oglądałem. P. Artur zagrał bezbłędnie! Chociaż nie były to może jakieś super strzały rywali, kilka razy się naprawdę wykazał!
Soier (2008-05-13 15:30:13):
Zgadzam się z robem .Oby Artur został w Celticu
kaka (2008-05-13 19:07:32):
Niech idzie do milanu!!Zobaczyliśmy już w lm jakie celtic ma możliwości.
madzia14buzka (2008-05-15 16:10:49):
Wow!!!!!!!!x)
Roki (2008-05-17 13:04:00):
też zgadzam się z Robem
majeczka (2008-05-22 18:16:14):
tak trzymac!!!!!! X )
Loko (2008-05-22 23:54:11):
Brawo Artur!Gratulacje z trzeciego tytulu.Powodzenia na zgrupowaniu w Donaueschingen!Pozdrawiam.
|
|