|

Środa, 26 marca 2008
Co wy robicie?! Polska - USA 0:3 (0:2)
Piłkarska reprezentacja Polski przegrała w żenującym stylu z ekipą Stanów Zjednoczonych. Meczu w Krakowie nie będzie mógł dobrze wspominać właściwie żaden z kadrowiczów. Polacy dali się stłamsić rywalom, nie podjęli walki i w żaden sposób nie potrafili zagrozić bramce Tima Howarda. Wydaje się, że limit szczęścia trenera Leo Beenhakkera wyczerpał się już w pojedynku z Czechami. Pozostaje mieć nadzieję, że fart opuścił Orłów tylko na chwilę.
Artur Boruc, wbrew zapowiedziom, rozegrał cały mecz. Występ z kategorii przeciętnych: przy pierwszych dwóch bramkach nie miał nic do powiedzenia, następnie raz fatalnie skiksował (ach ta murawa!). Natomiast niektórzy dziennikarze obwiniają go o utratę trzeciego gola.
Ten mecz awizowano jako przetarcie przed spotkaniem na Mistrzostwach Europy z Niemcami. Podobno USA gra w nieco niemieckim stylu - siłowo i niezwykle zdyscyplinowanie pod względem taktycznym. Cóż, jeśli Niemcy grają choć podobnie jak Jankesi, a Polacy tak jak dzisiaj to nie mamy czego szukać na EURO 2008.
Holenderski szkoleniowiec znów zaskoczył składem desygnowanym do gry. Od pierwszej minuty na dziurawej murawie stadionu przy Reymonta oglądaliśmy Łukasza Piszczka, Pawła Brożka i Arkadiusza Radomskiego. Obecność tego ostatniego dziwiła najmniej. Widać jednak było, że Beenhakker szuka alternatywy dla poczynań ofensywnych swojego zespołu. To cieszy. Problem w tym, że żaden z zawodników swej szansy nie wykorzystał. Występ lidera strzelców Orange Ekstraklasy ze względu na fakt, że nie kopie się leżącego lepiej zbyć milczeniem. Za komentarz niech posłuży ocena występu jego zmiennika. Radosław Matusiak od roku właściwie nie gra regularnie w piłkę i, jak sam przyznaje, stracił pewność siebie na boisku. Tym razem zasłużył na brawa, bo przynajmniej walczył, szarpał, brał na siebie ciężar gry, wychodził partnerom na pozycje. Tego wszystkiego zabrakło jego koledze z Wisły. Niestety. Podobnie jak Brożek spisał się Piszczek. On jednak nie gra w klubie i to po prostu widać. Przez prawie rok spędzony w Niemczech zatrzymał się w rozwoju. Fatalnie zagrali też obrońcy, zwłaszcza boczni. Marcin Wasilewski i Grzegorz Bronowicki dawali się ogrywać jak dzieci. "Wasyl" zawalił krycie przy drugim golu i co rusz był poniewierany przez rywali. Z kolei "Bronek" zupełnie nie istniał. Do przodu wyszedł bodaj raz, a w obronie pełnił funkcję "wiatraka". Nienajlepiej spisała się też para stoperów z Austrii Wiedeń - Jacek Bąk i Arkadiusz Radomski. Ten drugi wrócił do kadry po ponad rocznej przerwie i o wiele lepiej zagrał w drugiej połowie, gdy przesunięty został do środka pola. Tam natomiast brylował jedyny jasny punkt w polskim zespole - Mariusz Lewandowski. Pomocnik Szachtara z meczu na mecz wydaje się być coraz lepszy. Dziś też błyszczał wśród otaczających go miernot. Na wyróżnienie zasłużył także Dariusz Dudka, który chociaż starał się, to nie mógł być wszędzie. Mimo to parokrotnie ratował zespół z dużych opresji. Skrzydeł, które były od dawna naszym motorem napędowym, nie mieliśmy przez cały mecz. I to zarówno gdy grali na nich wspomniany Piszczek z Jackiem Krzynówkiem, jak i po zmianach, gdy radośnie fikali Euzebiusz Smolarek i Wojciech Łobodziński. Maciej Żurawski pokazał to, co zazwyczaj - wielkie nic. Po przerwie zastąpił go Łukasz Garguła, ale głównie wywracał się i nie nadążał za piłkarzami zza wielkiej wody.
Osobna sprawa to występ Artura Boruca. Na pewno tym razem zabrakło mu błysku geniuszu, dzięki któremu ratował swoje zespoły w wielu innych meczach. Natomiast nie można mieć pretensji o stracone gole. Przy pierwszej bramce szereg błędów w kryciu obrońców, przy drugiej świetne dośrodkowanie z rzutu rożnego w tę strefę gdzie bramkarz już nie powinien wychodzić i nieupilnowanie Oguchi Onyewu przez Wasilewskiego. Trzeci gol to precyzyjne, techniczne uderzenie z rzutu wolnego i ... dziurawy mur - aż dwóch zawodników nie podskoczyło! Z pewnością jednak jest to temat do dyskusji.
Natomiast wielkie brawa należą się drużynie USA. Z przyjemnością patrzyło się na ich poukładaną, dokładnie przemyślaną grę oraz na przygotowanie fizyczne całego zespołu. Nie dość, że byli silniejsi od naszych, to jeszcze szybciej biegali! Doskonale się ustawiali na murawie i tak naprawdę ani razu nie dopuścili Polaków pod własną bramkę. To już czołowy zespół świata. Warto też podkreślić, że wszystkie gole strzelili nam ze stałych fragmentów gry.
My z kolei przekonaliśmy się, że na dziś nie mamy ekipy na Mistrzostwa Europy. Na szczęście jest wczoraj i jutro. To wczoraj to chociażby zwycięski mecz z Czechami, a jutro to żmudna praca Beenhakkera i rzetelne podejście do przygotowań jego piłkarzy. Może ten zimny prysznic, w przeciwieństwie do tych z lat 2002 (porażki z Japonią i Rumunią) i 2006 (przegrane z USA i Kolumbią), spełni swą rolę i otrzeźwi na czas zawodników. Oby do wiosny!
Polska - USA 0:3 (0:2)
Bramki: Carlos Bocanegra (12), Oguchi Onyewu (34), Eddie Lewis (73)
Żółte kartki: Marcin Wasilewski (Polska) - Josh Wolff (USA).
Sędzia: Anders Hermansen (Dania)
Widzów: 22 000.
Polska: Artur Boruc - Marcin Wasilewski, Jacek Bąk, Arkadiusz Radomski (63-Michał Goliński), Grzegorz Bronowicki - Łukasz Piszczek (46-Wojciech Łobodziński), Dariusz Dudka, Mariusz Lewandowski, Jacek Krzynówek (46-EuzebiuszSmolarek) - Maciej Żurawski (46-Łukasz Garguła) - Paweł Brożek (46-Radosław Matusiak).
USA: Tim Howard - Steve Cherundolo (72-Jonathan Spector), Carlos Bocanegra, Oguchi Onyewu (63-Jay Demerit), Heath Pearce (85-Benny Feilhaber) - Clint Dempsey, Michael Bradley, Ricardo Clark, Landon Donovan (64-Eddie Lewis) - Eddie Johnson, Brian Ching (64-Josh Wolff).
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (21)
Kate (2008-03-26 23:31:30):
Oglądałam mecz dopiero od 25 minuty. . .
Ale to co widziałam to można naprawdę nazwać porażką. . . :(
Jeszcze chyba nigdy nie widziałam takiego meczu. Owszem jest trochę winy Artura ale to w porównaniu do całej drużyny to NIC.
Polacy źle grali. Słaba kondycja.Za wolno sie poruszali...I nie dość dokładne podania (nieporozumienia). . . Ehhh. . . No trudno. .
Jednak USA lepsi byli pokazali swoją kondycje, umiejetności itp. . Godni przeciwnicy.
Oby się po tym meczu Polacy zmotywowali na kolejnych starciach pokazali się z tej lepszej strony.
Zawsze wierze w Ich możliwości.
Gosia (2008-03-27 08:36:11):
Wiem,że fatalne mecze się zdarzają,jednak taki blamaż nie powinien mieć miejsca na dwa miesiace przed Mistrzostwami Europy.Zawalili wszyscy,począwszy od bramkarza(niestety),poprzez fatalną tym razem obronę i pomocników,a skończywszy na naszych "pseudonapastnikach".
Miał rację komentujący w studio dziennikarz "Rzeczpospolitej",Polacy zagrali tak,jakby im kompletnie nie zależało...a to dziwi mnie bardzo,bo spodziewałam się zaciętej walki o miejsce w składzie i "przechwalania" się przed trenerem swoimi umiejętnościami.
Może będę monotematyczna,ale jak dla mnie brakowało na boisku Błaszczykowskiego.Tym razem w naszej drużynie skrzydła nie istniały,a Kuba to jednak typ zawodnika,który swoją szybkością i walecznością potrafi poderwać kolegów do działania(przykładem chociażby jego wejście w drugiej połowie meczu z Belgią,gdzie po jednej z jego akcji padła bramka).Wypada więc życzyć temu piłkarzowi jak najszybszego powrotu do zdrowia,bo nie wyobrazam sobie drużyny na Euro bez niego.
Drugim zawodnikiem,którego mi brakowało był Żewłakow.Jednak czuję się spokojniejsza,gdy to właśnie on do spółki z Bąkiem rządzi na środku obrony.
Gry tych,którzy na boisku byli nie chce mi się komentować...mam tylko nadzieję,że i Leo i nasi zawodnicy wyciągną wnioski i że w czerwcu zobaczymy cudownie odmienioną drużynę.
karolina (2008-03-27 09:16:51):
mieszkam od 9 m-cy we wloszech i jedyna rzecz ktorej mi brakuje to polska telewizja zwlascza wtedy gdy nasi graja mecz ale wczoraj pierwszy raz bylam szczesliwa ze nie mam mozliwosci ogladac ich wystepu
ale po samym wyniku widac ze daliscie ciala
Wiki (2008-03-27 11:17:48):
Trzy brameczki wow piękny dorobek co nie,ale żal serce ściska,że to nie nasz;(No,ale jak to się mówi:przewaga matką goli,tak było i tym razem.Myśmy jedynie udanie zademonstrowali wariant oszczędnościowy w grze;)Czyżby zapowiadał się koniec tego dobrego w wykonaniu naszej repry?Mecz wyjątkowo jednostronny,dodupny że tak to lekko określę,doprowadził mnie do takiej wściekłości,że nosi mnie jeszcze do dnia dziesiejszego.Zdecydowanie było to spotkanie dla kibiców o mocnych nerwach,a u mnie trudno o takie.Patrząc na wyżej świetnie uczynioną podsumkę generalnie już nie ma co dodawać od siebie,bo wszystko dosadnie zostało powiedziane.Rewolujszyn jaką przyszykował Don Leo na Amerykanców w postaci trzech zgoła troszkę zaskakujących jak dla mnie powołań(no może bardziej zaskakujących,gdyby już chodziło o mecz z Niemcami)chyba niezbyt udana,bo ci co powrócili pod trenerską komendę to jacyś tacy niemrawi byli.I nie ma co zwalać winy na rozmiękłe boisko,bo Amerykańce jakoś pląsali sobie po nim doskonale,tu chyba chodziło o motywację,a tą miał na boisku niestety tylko jeden zespół i to nie nasz,bo u nas to wyglądała ona na poziomie zerowym.No może trochę przsadzam ale taki zezłoszcz mam na Orłów,że jasny gwint.Ale,że jakiś zgrzyt zapanował w naszej kadrze nie da się ukryć, pokazała to ich wczorajsza gra.Zabrakło u nas ostrych pojedynków,pojawiły się trudności z odbiorem,już nie mówiąc o irytująco niecelnych podaniach,nieszczególnie szło nam przerywanie akcji przeciwnika w środku pola nie wspominając o rozbijaniu ataków rywala już pod naszym polem karnym,dużo głupich strat,mało dynamiki,zero czucia piłki, za mało wejść ofensywnych,żadnego dobrego prostopadłego podania do pierwszej linii,zero akcji na napastnika górą,jakiegoś strącenia piłki czy odegrania do boku,u nas"boki"boiska wogóle nie działały zabrakło tej kreatywności skrzydeł,a to przecież one w głównej mierze decydują o sile gry ofensywnej naszego zespołu,a jeśli już udało nam się zaatakować,to te ataki były nieźle chaotyczne,tzw."a może się uda",zbyt jednostajne,chyba nastawione na dozę szczęścia niż na rozsądne przemyślenie,nasza defensywa momentami ustawiona zbyt wysoko,co rywale świetnie wykorzystywali,potem zaś za duża luka między obroną a pomocą, kurna bali się siebie nawzajem czy co, a nasi nawet nie wpadli na pomysł by to jakoś skorygować,nie no kaszana na całego.No jeszcze w pierwszej połowie ten atak pozycyjny jako tako wyglądał.Ach co tu"dużo"pisać,ekipa amerykańska była ruchliwsza,świetne dośrodkowania zamieniała na gole,ładnie spisywał się ich blok obronny,przez który ciężko było nam się przebić,a który u nas grzeszył na potęgę,świetne celne podania, Amerykańce ponadto wspaniale grali z kontry,błyskawicznie ponawiali swe ataki,grali szybko z dużą wymiennością pozycji.I tak naprawdę to trudno tu o jakieś indywidualne pochwały dla naszych grajków hmmm...tak zastanawiając się cholernie ciężko je wynaleźć szczerze powiedziawszy...poza tym wolę naszych Orłów jak i własną klawiaturę oszczędzić.Hmm a może jednak się pokuszę;)...zgodzę się z Qbą-Brożek na szpicy chyba nie był dobrym posunięciem Benka,jego fatalną grę z jednej strony można byłoby wytłumaczyć tym,że nie dostawał piłek od kolegów z pola,a jak wiadomo każdy napadzior żyje z piłek,a najlepiej tych bocznych pomocników,a jeśli takowych nie dostaje,to traci na murawie połowę swojej wartości,tyle, że zawsze swą wartość można odbudować, robiąc cokolwiek innego,by tą piłkę mieć u swych stóp,Brożek niestety nie wpadł na ten fajny pomysł własny,by samemu zawalczyć o piłkę,trudno sama nie przyjdzie,a on jakiś nieśmiały taki;)jeszcze łapał się na spalonym kolo,Matusiak przynajmniej sobie wypracował jedną doskonałą sytuację, Piszczek i"Dziuraw"-hmmm...pierwszy mało ogrania jak widać,czasami fajnie wracał hehe,drugi w Larissie może i wymiata, ale w reprze piłkarsko"zapuszczony"jak narazie,co wielce było widać,Bronek tak mizernie, że chyba realizator transmisji wolał darować sobie ukazywanie jego oblicza na ekranie,Wasyl-dokładnie multum strat,mało udziału w budowaniu akcji ofensywnych,Bąk...hmmm no może nie aż tak tragicznie,miał kilka zdecydowanych wejść i dobrze się ustawiał,pominę jednak snadnie sytuację z pierwszej połowy w jego wykonaniu bo była"za-**-bi-sta";)i faktycznie lepsza postawa pary:Lewego i Dudki,pierwszy zaliczył kilka fajnych poczynań ofensywnych, zwłaszcza świetny był ten przerzut do Krzynka nad strefą środkową,który zakończył się nieudanym strzałem w światło bramki,Dudka w zasadzie też bez zarzutu,ładnie próbował rozciągać grę prostopadłymi przerzutami,długą piłką rozrzucić defensywę przeciwnika, jednak bez należytego efektu jak się przekonaliśmy na własne oczy,ale przynajmniej próbował,by ta gra boczkiem boczkiem jakoś się kulala,niech ma plusa chłopak;)no i jeszcze czas skupić się na Arcziku- rewelka to nie była ale przy straconych bramach za bardzo nie miał nic do gadania,szkoda,że pierwsza w zasadzie jego interwencja skończyła się wyciąganiem piły z siaty,pierwsza brama to fajny techniczny strzał przy słupku szkodaż,że futbolówka nie chciała zatrzymać swego lotu właśnie na nim,ja już dostałam ochoty na Wściekłego Psa,widząc naszą obronę wiedziałam,że moja wizja stanie się rzeczywistością,Arczikowi myślałam,że w tym momencie puści nerw i któryś z obońców dostając w pysk zobaczy gwiazdy adekawatnie do pory dnia,druga brama-świetnie sprzedana bomba, wybronienie tego strzału byłoby równie skomplikowane co procedura odpalenia promu Discovery nie dziwo więc,że Arczi skapitulował,winowaty Wasyl,trzecia brama-faktycznie można ją poddać dyskusji:):):),niemniej świetnie łupnięta:)Pewnie teraz będzie się nakręcać spirala domysłów,gdybań czy była do obronienia czy nie...hehe tak to jest,jak się Artura po świetnych jego występach powoli zaczyna traktować jako jednostkę do zadań specjalnych i oczekuje wręcz niemożliwego,choć w tym przypadku może i tak nie było,w każdym razie sytuacja szczególnie świetnie nadająca się do głębszej analizy dla tych,których to jara,ja bym jednak obstawała przy zdaniu pana Czesia z jednego z niusów gdzieś tam na stronce.Hehe w każdym razie widzę,że Arczi upodobał sobie ostatnio własne uczestnictwo w asystach,fajnie szła ta jego piła do Brożka w pierwszej połowie,piękna taka;)Jedno jest pewne po tym meczu, nie jesteśmy stabilni w grze i to cholernie smuci,Czesi niby też zapowiadali się być rywalem groźnym w stałych fragmentach gry,mocnym fizycznie,a jednak udało nam się ich wykiwać i odnieść nad nimi dwubramkowe prowadzenie(dziwne).A wczorajsza gra Orełów,poprostu opad szczeny do samych kolan,nawet w jednej czwartej nie wymiataliśmy tak,jak gracze USA, niniejszym nie zamierzam jednak ryczeć z powodu przegranej,czy to do poduchy czy do pluszowego miśka choć przejechał po mnie walec.Mam tylko nadzieję,że na Niemcy odpowiednio dobrze przyszykujemy armaty,jeśli nie- to do jasnej anielki będzie ciężko.I tym realistycznym akcentem kończę swój wywód.
A we mnie taka słoneczna radość jest(lalala);)
Lisek (2008-03-27 11:56:42):
Według Mnie to każdy ma gorszy i lepszy dzień, fakt zagrali fatalnie ale może być wiele przyczyn np. złe przygotowanie do meczu. Dla mnie to Arti nie miał szans przy bronie tych 3 goli, złe ustawienie graczy i daje takie skutki, jednak bądźmy nadziei że to było jednorazowe i w następnym meczu Polska pokaże swoją klasę.
marta14 (2008-03-27 15:21:21):
Teraz każdy przez około 2 dni będzie się podniecać tym meczem...ale zaraz im przejdzie i nikt o nim nie będzie pamiętał...A co do tych błędów to każdemu sie zdarzyć może.Ja tam wcale nikogo nie obwiniam bo raz na jakiś czas sie słaby mecz zdarzyć może.A tak w ogóle to nie zarzucajcie piłkarzom że im się nie chciało grać bo skąd to niby wiecie?pytaliście sie ich? nie sądze.
Ja chce jeszcze tylko przypomnieć że jest to ta sama drużyna która wygrała kw. do Euro. która zdobyła 4 punkty z Portugalią...I tak w ogóle ta przegrana to nie była wcale taka wysoka pewna drużyna młodzieżowa przegrała 16:1 to się dopiero nazywa porażka wiem że to nie ten poziom ale chcę Wam uświadomić że zawsze mogło być gorzej:)
A Tobie Artur życze wygranej w meczu z Rangersami bo to już nie długo:)Powodzenia:)
kasinka789 (2008-03-27 15:26:34):
artur nie był winien. jak broni doskonale (np. pamietny mecz Polska - Niemcy na MŚ to wszyscy go kochaja i od razu sa jego fanami a jak zdarzy mu sie słabszy mecz chociaz nie zawinił przy 3 bramkach to wszyscy ze boruc sie nie nadaje pamietacie Kuszczaka puscił bramke za 100 m i co??????????????????? jakos teraz wszyscy mowia ze to on powinien grac. to jest własnie obłuda Polakow. ja jestem fanka (L) i Boruca i ich słabszy mecz nie znaczy ze przestne byc ich fanka!!!!!!!! Ludzie zastanowcie sie wogole co piszecie bo to jest smieszne!!!
kasiakulig1995 (2008-03-27 15:34:56):
No to naprawed nie był najlepdzy mecz w wykonaniu biało-czerwonych.Trudno powiedziec dlaczego ta gra tak własnie wyglądała.Jesli chodzi o gre naszego golkipera no.....tez pozostawia wiele do zyczenia.Mysle jednak ze nie ma co szukac winy w jakims jednym elemencie.Miejmy nadzieje ze nasz cudotworca Leo zdarzy przygotowac nasza kochana druzyne;)
Prawdziwy kibic nigdy nie opuszcza swojej druzyny, nawet po porazce.
A wiec chłopcy jestem z wami!
Gosia (2008-03-27 15:55:38):
Wiki...witam,witam i o zdrówko pytam?:)Mam nadzieję,że już nie znikniesz nam na tak długo.Pozdrawiam Cię gorąco:)
Hehe,a cóż to za wizja?Czyzby Twoja kula objawiła Ci ten koszmarny wynik meczu?Moja ostatnio szwankuje,czas oddać ją do jakiegoś serwisu,żeby na czerwiec była już na chodzie,hehe.
Muszę przyznać Ci rację w "Borucowej sprawie"...chyba też łapię się na tym,że zaczęłam traktować Artka jako jednostkę do zadań specjalnych.Hehe,no ale sam sobie winien:)
Jednak po pierwszym wpuszczonym golu jakoś mimochodem stanął mi przed oczętami fatalny mecz Artura z Azerbejdżanem i już później każdy stały fragment gry w wykonaniu Amerykanów powodował u mnie chwilowe zatrzymanie akcji serca,hehe.No ale oddaję sprawiedliwość,przy golach zawaliła przede wszystkim obrona,a nie bramkarz.
No nic,jeszcze trochę czasu mają nasze Orzełki na odnalezienie swej formy i mam nadzieję,że będą to udane poszukiwania:)
Kasia (2008-03-27 19:51:34):
Byłam na meczu,kibicowałam.Wieżyłam,że wygrają.No ale cóż.Gdy padła już dryga bramka wtedy już bardzo dużo kibiców wyszło,bo sie wkurzyli.Ja chociaż miałam ochote coś im zrobić,zostałam do końca meczu.Ale ludzie:MOŻNA PRZEGRAĆ 1:0.ALE NIE 3:0 I NIE W TAKI SPOSÓB!!!!Po raz pierwszy w życiu widze w ich wykonaniu tak słaby mecz.Artur miał kilka dobrych akcji ale naprawde zawinił przy 3 bramce.No cóż.Ja już zobaczyłam jak oni potraktują ten mecz z Niemcami.I oni chcą wyjśc z grupy?1Jasne już to widze...No chyba ,że sie poprawią.
Wiki (2008-03-28 11:40:28):
Marta14-jasne,Orły miały prawo do słabego dnia to jest nawet zrozumiałe na swój sposób ale futbol to jest ich praca,z której powinni się dobrze wywiązywać,przed nami Euro,my jako kibice czegoś lepszego od nich oczekujemy,a oni powinni być już na tym etapie maksymalnie skupieni i raczej powinni już prezentować poukładaną grę niezależnie od klasy rywala,niestety w Krakowie coś się niedobrego stało i tak nie było i choćby skały s*ały uparcie będę się trzymała zdania,że no owszem mieli tą motywację,ale co z tego,skoro stracili ją wyraźnie po drugim golu i za nic w świecie zdania nie zmienię-tak to widzę,ale każdy ma prawo uważać inaczej.Owszem,sama też nie siedzę w głowach naszych piłkarzy,a tym bardziej nie miałam takiego przywileju pogadać z nimi,hehe może i dobrze bo powinni werbalne lanie dostać,a poza tym nie będę się bawić w Szerloka Holmsa czy jak mu tam było,by rozszyfrować powody ich żałosnej gry i czy mieli ową motywację w sobie czy jej nie mieli,u mnie wyraźnie brakiem motywacji waliło z ekranu,do tego doszła wielgachna lista popełnionych błędów nie będę wymieniać,bo jest chyba dłuższa niż nogi Elle MacPherson,niestety chyba to,co najważniejsze-konsekwencja w grze to połowa sukcesu,tutaj jej nie było i w tym tkwi problem.Ale zaznaczam,to jest moje zdanie,a jak ktoś chce,może się ze mną wadzić ile chce;)Aha no a porównywanie naszej repry z młodzieżówka nie bardzo tu pasi niestety.Pozdrawiam:)
Kasinka789-no coś w tym jest,co piszesz o Borucu hehe,ach bo te nasze polskie społeczeństwo ma to do siebie,że byle jakim g**wnem można sobie u niego szybko przerypać.Szkoda,że czasem też się do niego zaliczam;)
Gosia-heh hej:)moja wizja?ta czarna?;) wspaniała-4:0 dla Amerykańców w pierwszej połowie,w drugiej jeden bęcek dla nas-gol Matusiaka,zatem bardzo zbliżona do rzeczywistości.Moja kulę przed Euro chyba też czeka generalny remont,bo to,co ukazuje ostatnio staje się normalnie stanem faktycznym.Co do Boruca-hehe nie no każdy ma prawo uważać co chce,jak chce choć naprawdę odnoszę wrażenie,że zaczyna się wymagać od niego wręcz cudów ale faktycznie sam sobie takie piekło zgotował hehehe.Nasza obrona w głównej mierze winna stracie goli ale myślę sobie,że i tak była rewelacyjna na przykład robiąc głupie bo głupie porówananie np.z defensywą Celticu w pamiętnym niedawnym meczu z Barcą w LM.Tam to już był potrzebny obrońcom gps by się zlokalizować,u nas aż tak tragicznie to nie wyglądało.Niemniej srodze się zdziwiłam,cóż pewnie zostały nasze Orły potrząśnięci ostrzegawczo,może już wiedzą co powinno stanowić ich cel,a nam wypada tylko karmić się nadzieją,że ta gra Orełów będzie się dobrze kulać i na Euro.A jeśli chodzi o mnie-wiesz ja jak ten murzyn na pasach z kawału-pojawiam sie i znikam,a na poważnie zrobiłam sobie przestój na stonce,bo jak siadałam przed komciem zaczęłam intensywnie kichać więc stwierdziłam,że jestem może uczulona na komputer,a już tak naprawdę poważnie,to gdzieś mój ten...no jak mu to jest...no ...o- Anioł Stróż gdzieś się zawieruszył,chyba go ostatnio za bardzo zamęczyłam ale pogadałam sobie z nim na poważnie,że ma być bez żadnych jaj,Gersi i Euro czekają i fajnie byłoby zobaczyć no to powiedział,że może da się coś z tym zrobić.Ale może dobrze,że ten koleś na górze ma też czasem coś do powiedzenia,nabiera się więcej sił na poźniej no i na kibicowanie rzecz najważniejsza:)No a zamiast pozwiedzać stronkę Boruca to sobie pozwiedzałam szpitalne sufity,też na swój sposób ciekawie było,teraz muszę sufitować w domu jak sierota i dużo leżakować do góry brzuchem bez żadnych wariactw,no to pozostaje zajrzeć z rzadka na stronkę,a zdrówko dzięki,nie będę przecież lamentować o udrękach kobiety w trzecim trymestrze,czuję się hehe czujemy się względnie dobrze i oby już tak było,bo kurcze jutro wojenka na Ibroxie-mam nadzieję,że prawo przestrzeni nie będzie obowiązywało i Bhoysiaki wywiozą cenne punkty ale w zasadzie na Wyspach kogo to będzie interesowało,wszyscy pewnie będą wpatrzeni w Artura jak w święty obrazek heheh tak im trudno zrozumieć, że czasem trzeba zrobić coś szalonego, by poczuć,że się żyje;)żarty żartami zaciskam kciuki za niego i resztę Pasiastych!!!Pozdrawiam Cię i ściskam gorąco i zmykam już,bo zaś amanto furioso będzie się śmiać,że jęzora w stagnacji nie potrafię utrzymać i będzie słać prośby do redakcji o puszczanie moich komentów we fragmentach hehe.
I gdzie Ci nasi piłkarze,ci mężczyźni nasi....?prawdziwi tacy???,
Orły,sokoły,herosy w grze( np.niezapomniany Portugaleiros)lalalala
marta14 (2008-03-28 14:18:35):
Podsumowując-nic się nie stało i tak Was piłkarzy kochamy:)A tacy Niemcy czy Portugalia to co z tego że są wyżej w rankingu fifa ale takich kibiców ja My to nikt nie ma:)
BulosWRC (2008-03-28 18:29:39):
Artek dlaczego tak słabo grasz na przedpolu,kiedys to to był twój wielki plus,nie było piły żebyś jej nie złapał,nie wiem co jest mam nadzieje ze sie pozbierasz,Pozdrawiam.
anitka (2008-03-29 19:30:28):
oglądałam mecz od 1 do ostatniej minuty!! ale to co sie działo na boisku było nie do opisania!! bardzo was kocham tzn całą drużynę polską!! ale na tym meczu nie pokazaliście nic dobrego!! ale cóż każdy ma swój słaby dzień prawda?????
myślę ze w meczu z Niemcami pokarzecie im co to znaczy grać z Polską drużyną!!!!!!!! liczę na was!! kocham was!!!!
ZIELIP - PATRYK (2008-03-30 00:31:11):
JESTEŚCIE OK... NIEMA CO MÓWIĆ PRZEGRALIŚCIE Z Usa ALE TO NIC WIELKIEGO BO TO MECZ TOWARZYSKI DLA WAS TO JAK M.Ś KTOŚ MÓSI PRZEGRAĆ MAM NADZIEJĘ ŻE POKAŻĘCIE GRĘ Z NIEMCAMI BORUC JESTES NAJLEPSYZM BRAMKARZEM NA SWIECIE .... WYGRACIE
filip (2008-04-01 13:18:03):
Arut zagrał Ładny mecz (chociasz były lepsze)Dobrze że to byl mecz towarzyski ale z Niemcami nie ma żartów a szczegulnie na stałych fragmentach gry wienc potrenuj te wolne i rożne zeby Niemcy zrozumieli z kim majądoczynienia !!!!!Pozdrawian
...::majeczka::.. (2008-04-03 16:09:01):
hehe nic sie nie stalo to byla tylko rozgrzewka mam nadzieje ze z niemcami bedzie duzo lepiej..... przymam kciuki za was chlopcy!!!!
fan (2008-04-05 20:26:42):
nawet najlepszy bramkarz może nie obronić bramki, gdy na boisku nie ma obrony... może po tym meczu obrońcy zaczną porządnie grać...
Martaa (2008-04-07 14:30:46):
Jak obrona będzie grała tak na Euro to z finałem możemy sie pożegnać!!!
MEGI (2008-04-16 16:57:53):
Ja już się pożegnałam i pogodziłam z tym:)Historia lubi się powtarzać :)w polskiej piłce to tradycja , szkoda kasy na bilet i straconego czasu przed telewizorem:)Polacy wrócą jak zwykle na tarczy!Fakt szkoda tego Boruca! fajny koleś , dobrze gra , jest pewny siebie (w przeciwieństwie do swoich kolegów).Ma chłopak pecha!
pytonik95 (2008-05-13 13:46:42):
leo benhaker wystawil taka 11 bo inni maja odpoczac przed EURO i wtedy damy niemcom popalic!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
|
|