|

Środa, 20 lutego 2008
Nie jestem solistą.
Marzenia przed 1/8 finału Ligi Mistrzów? Po raz trzeci być mistrzem Szkocji - mówi Sport.pl bramkarz Celticu Glasgow i reprezentacji Polski
Robert Błoński: Pana samopoczucie przed meczem z Barceloną? Więcej emocji niż zwykle?
Artur Boruc: Nie. Nie ma sensu, żebym się powtarzał ani podgrzewał atmosferę, ale wciąż chodzi o to, że jedenastu na jedenastu zagramy w piłkę nożną.
Na Celtic Park przyjeżdża Barcelona.
- Przyjeżdża i... nic tak naprawdę się nie zmienia. Szatnie będą dla gości i gospodarzy te same co w lidze, kiedy gramy z St. Mirren. Dla nas nie ma różnicy, fajnie, że zagramy z Barceloną, i to w Lidze Mistrzów. Ale dla mnie to kolejny mecz. Tyle że o większą stawkę. To jest dla mojego zespołu taki bonus, odmiana od codzienności ligowej, ale zasady i cel pozostają te same.
Media hiszpańskie poświęcają panu sporo miejsca. "El Mundo Deportivo" napisał, że im trudniejszy rywal, tym lepiej radzi pan sobie ze stresem i presją.
- I mam się do tego jakoś odnieść?
Również do słów, że "Celtic to Boruc i dziesięciu innych zawodników".
- Wszystko powinno się zakończyć na tym, że oba zespoły chcą odnieść sukces i wyeliminować rywala. W piłkę gra zespół, bo to sport drużynowy. Sam, choćbym nie wiem jak się starał i co robił, meczu nie wygram. Do tego potrzebni są koledzy i ja nigdy o tym nie zapomnę. Za wynik odpowiada jedenastu, a nie jeden czy dwóch, czy nawet siedmiu. Ja jestem tylko częścią Celticu, a nie solistą.
Wyróżnia się mnie za mecze z Manchesterem United czy Milanem dlatego, że te spotkania są bardzo eksponowane, głośno o nich wszędzie. Ja wykonuję tylko swoją robotę. W każdym meczu staram się bronić tak samo dobrze.
A co pan sądzi o "Fantastic Four" czyli Ronaldinho, Messim, Eto'o i Henrym?
- Na szczęście w piłkę grają ludzie, a nie same nazwiska. Nie umniejszam ich umiejętności ani osiągnięć, bo to piłkarze wielkiej klasy. Ale Celtic też ma dobrych zawodników. Nie powinniśmy mieć kompleksów ani się wstydzić. Zagramy w najmocniejszym składzie i zobaczymy.
Przeciwko nikomu z fantastycznej czwórki nigdy jeszcze nie grałem, więc przed meczem nie wyróżnię żadnego. Nie ma sensu. Może po meczu, a najlepiej po rewanżu.
Prasa hiszpańska pisze, że w Glasgow może zagrać jeden, najwyżej dwóch z nich. Spodziewają się przede wszystkim walki i bieganiny przez 90 minut. A Messi jest szykowany na rewanż.
- Taki mamy styl, tak jesteśmy nauczeni: walka i bieganie to podstawa w Celticu. Ale piłka też nam nie powinna przeszkadzać, więc będzie ciekawy mecz. A co zrobi Barcelona, to jej sprawa. To światowej klasy drużyna, zresztą - oprócz Legii - to mój ulubiony zespół w Europie. Tylko ostatnio grała słabiej. Jak widać, zdarza się i najlepszym.
Marzenia przed 1/8 finału Ligi Mistrzów?
- Po raz trzeci być mistrzem Szkocji. (śmiech)
Jaka jest atmosfera w Glasgow?
- Podobna jak przed spotkaniami z Manchesterem United czy Milanem. Szczerze mówiąc, to nie czytam tak dokładnie gazet i nie za bardzo mam czas przeglądać portale internetowe. Bo tak naprawdę nie za bardzo mnie to wszystko interesuje. To jest moja praca i mam ją wykonać jak najlepiej. Fajne jest tylko to, że takie mecze w ogóle mają miejsce i mogę je w swojej karierze przeżyć. Jak odbiera to prasa czy kibice, jest mniej ważne od tego, co my pokażemy na boisku. Jak gra sprawi radość nam, to cieszyć się będą także inni.
Zdajemy sobie sprawę, z kim gramy i o jaką stawkę, ale próbujemy się za mocno nie "podkręcać". Specjalnie mobilizować nikt nas nie musi.
Pana faworyt Ligi Mistrzów?
- Celtic.
W czym upatruje pan szansy swojej drużyny i słabości rywala?
- Ciężko coś znaleźć, a poza tym ja nigdy nikogo nie oceniam.
Bramkarza Barcy Victora Valdesa też nie?
- Też nie.
Dobra gra z takim rywalem może być impulsem do transferu do lepszego klubu.
- Do jeszcze lepszego? Po każdym meczu pojawiają się spekulacje, wymieniane są przeróżne drużyny. Nie mam na to wpływu. Fajnie, ale nie zaprzątam sobie tym głowy. Przynajmniej do lipca mam spokój ze wszelkimi plotkami transferowymi.
Z wyniku 0:0 Celtic będzie zadowolony przed rewanżem?
- Nie mam zielonego pojęcia, ale pewnie tak.
Liczby Boruca
13 - meczów w Lidze Mistrzów zagrał Artur Boruc. Puścił w nich 16 goli.
21 - funtów za jednego postawionego zapłacą bukmacherzy jeśli Artur Boruc w meczu z Barceloną obroni rzut karny
Źródło: Gazeta Wyborcza
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (2)
Jacek (2008-03-29 18:20:46):
chciałbym się spotkać z Arturem Borucem to mój idol ja też będe bramkarzem mam 14 lat i jestem najlepszy ze szkoły
Partyk (2008-04-05 21:01:47):
Artur jest wielki. Jest moim idolem!! Moim marzeniem jest spodkanie sie z Borucem!!
|
|