HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA | KARIERA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | GALERIA
TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | LINKI | KONTAKT




Niedziela, 30 grudnia 2007
Powrót króla! Celtic - Gretna 3:0

To był udany koniec roku dla Artura Boruca i całego Celtiku. Nasz bramkarz powrócił po miesięcznej przerwie spowodowanej przez zabieg artroskopii kolana. Ba, come back nastąpił wcześniej niż wszyscy, łącznie z zawodnikiem przewidywali. Do tego Artur zaprezentował się bardzo dobrze, parokrotnie ratując swą drużynę przed utratą bramki. Pozostali Celtowie nie wypadli dobrze na tle najsłabszego zespołu w lidze, ale mimo tego wygrali w sposób przekonujący, dominując zwłaszcza w drugiej częsci spotkania.
Początek gry zapowiadał łatwe zwycięstwo. Mistrzowie Szkocji szybko osiągnęli przygniatającą przewagę, często zamykając rywali w obrębie ich pola karnego. Nie miało to jednak przełożenia na sytuacje strzeleckie. Widząc nieporadność gospodarzy drużyna z angielsko - szkockiego pogranicza poczuła swą szansę na uzyskanie korzystnego rezultatu i raz po raz kontratakowała. Tymczasem w 28 minucie Celtic stworzył właściwie pierwszą groźną okazję pod bramką Gretny i od razu Derek Riordan posłał piłkę do siatki. Jednak sędzia dopatrzył się spalonego i gola nie uznał. Chyba niesłusznie. W rewanżu szybkie wyjście z własnej połowy gości i po raz pierwszy w poważnych opałach znalazł się Boruc, ale spisał się pierwszorzędnie. Nie minęło jednak 60 sekund, gdy Artur wznowił grę "z piątki", piłka trafiła pod nogi Aidena McGeady`ego, ten przytomnie odegrał do Scotta McDonalda. Australijski snajper stanął oko w oko z goalkeeperem Anthony`m Caig`em i nie miał problemu ze zdobyciem 14 bramki w sezonie. W odpowiedzi najgroźniejszą sytuację wypracowali goście. Po dynamicznej akcji prawym skrzydłem piłkę uderzał chyba najbardziej znany zawodnik Gretny Fabian Yantorno. Wydawało się, że futbolówka nieuchronnie zmierza do bramki, ale fenomenalnym refleksem popisał się Boruc i obronił strzał reprezentanta Urugwaju. Po tym zdarzeniu Celtowie uspokoili grę i sami stworzyli jeszcze dwie okazje, ale nie popisał się Riordan. W drugiej części spotkania oglądaliśmy już inny Celtic. Chłopcy Gordona Strachana musieli otrzymać porządną reprymendę od swojego bossa bowiem zagrali dużo uważniej w defensywnie i z większym polotem w ataku. Zdobyli jeszcze dwie bramki, po uderzeniach Scotta Browna i McGeady`ego, a mogli co najmniej jeszcze dwie bowiem w trafiali w słupek i poprzeczkę. Drugi gol padł po błyskotliwej wymienie piłki między Massimo Donatim i Brownem, która zakończyła się kapitalnym strzałem lewą nogą tego drugiego. Wielkie brawa i namiastka magii na Parkhead. Potem na bramkę Gretny sunął atak za atakiem. Goście zupełnie stracili impet, którym imponowali w pierwszych trzech kwadransach gry. Najdobitniej świadczył o tym fakt, że Artur nudził się niemiłosiernie, ograniczając swą aktywność do wznawiania gry i sporadycznych wyjść do dośrodkowań. Jedyna groźna sytuacja w polu karnym The Hoops miała miejsce po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Boruc interweniował dość pechowo - wypiąstkowana przez niego futbolówka trafiła w głowę jednego z zawodników Gretny, odbiła się i poleciała w kierunku pustej bramki. W ostatniej chwili wybił ją kapitan gospodarzy Stephen McManus. Potem sytuacja wróciła do normy czyli ogromnej przewagi Celtów. Jej efektem był trzeci gol w samej końcówce po solowej akcji McGeady`ego.
Suma sumarum, zasłużone zwycięstwo niewielkim nakładem sił. Cieszyć musi powrót do gry i wysokiej formy Artura Boruca. W obliczu Old Firm Derby wciąż natomiast martwi dyspozycja defensywy i problemy kadrowe. W tym meczu do listy nieobecnych dołączy jeszcze najlepszy ostatnio gracz Celtów McGeady. Zapowiada się zatem piekielnie trudny mecz. Do tego The Gers wydają się obecnie być w lepszej formie. Jak będzie naprawdę? Czy Celtic odegra się za porażkę 0:3 na Ibrox? Czy Boruc znów zostanie bohaterem biało - zielonego Glasgow? Zapraszamy na transmisję już w środę o godzinie 13:30.




.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (5)

Gosia (2007-12-31 13:08:07):
Hej,hej wszystkim,po ponad tygodniowej przerwie melduję się na stronce:)
I na wstępie zażalenie do redakcji.No moi drodzy,nie popisaliście się...z premedytacją wrobiliście mnie w nałóg.Gdyby na stronie było zamieszczone jakieś ostrzeżenie,że częste włażenie tutaj uzależnia,to nie miałabym pretensji.A tak...człowiek nieświadomy,raz wszedł i wyjść nie może i nawet nie macie pojęcia co się dzieje gdy przez tydzień nie ma dostępu do netu.Tyle dni "na głodzie",trzęsące się ręce,podwyższone ciśnienie,a w oczach znaki zapytania-cóż tam słychać na stronce.Tak więc kochana redakcjo,zacznijcie może już poszukiwania jakiegoś ośrodka odwykowego dla uzależnionych bywalców:)
A widzę,że nowi goście do nas zawitali.Przerabialiśmy już fanów Dudka,Milanu,Rangersów,to i z fanami Barcelony sobie poradzimy.Zresztą Wiki już zdążyła ich "powitać",hehehe.
Czas pokaże która z drużyn wyjdzie zwycięsko z tego dwumeczu,ale o ile mnie pamięć nie myli to Barca nie popisała się w poprzedniej edycji LM:)
Bardzo cieszy fakt,że Arti powrócił już na boisko i to od razu w pięknym stylu.Miejmy nadzieję,że w meczu z The Gers również nasz bramkarz będzie górą.
Tylko jaki bęcwał wpadł na pomysł,żeby ten mecz odbywał się w środę i to jeszcze o takiej porze.Trzeba będzie zwiać z pracy:)
No cóż dzisiaj Sylwester,więc życzę wszystkim szampańskiej zabawy:)

Oskar (2007-12-31 13:20:11):
Ja od początku widziałem że Artur powruci w świetnej formie i pokaże prawdziwą klasę jak przystało na najlepszego bramkarza EUROPY a nawet SWIATA. On zawsze robi to co do niego nalezy

mona (2007-12-31 16:17:02):
Jutrzejszy mecz z Rangersami został odwołany z powodu śmierć Phila O'Donnell'a...

Wiki (2007-12-31 20:17:40):
Tego meczu niestety w całości nie widziałam,bo co innego na głowie miałam.Choć hmm...w zasadzie do kibicowania przed tele się szykowałam ale video z USG mego małego dostałam i się tak swym bejbiakiem zachwycałam, że cholerka jasna o meczu zapomniałam;)Pierwsza połowa zatem gdzieś się wcięła,ale w drugiej odsłonie przystąpiłam do dzieła,tzn.się tak kibicowałam,że niezłych rumieńców na gębie dostałam.Ale czego się nie robi dla The Bhoysiaków,tych super(czasami)grających chłopaków;)Całe szczęście, że jest Qubkowe porządne sprawozdanie, więc zawsze można na podstawie tego wyrobić swoje własne o meczu zdanie.Niech Ci Qubuś będą dzięki bo inaczej byłyby tu same jęki,a tak są nawet uśmiechy na twarzy,więc nic Ci się od nas(wypędzonych rzecz jasna) złego nie przydarzy;)W każdym razie zawsze oczy raduje fakt,że się tutaj Twe relacje widuje.Dobra już się nie podlizuję,a może w końcu coś skomentuję.Trzy do zera,no ten wynik cieszy jak cholera.Weseli też fakt,że Celtowie przez pierwszą połowę dominowali,szkoda tylko,że czegoś ciut lepszego nie wykombinowali.Mecz mógłby mieć coś z gracji,gdyby Celtowie wykorzystali więcej swych sytuacji.Hehe i cóż widzę,że Gretna zaciekle atakowała,och jak dobrze,że swe kontrataki spaprała.Tutaj niech też Arczikowi będzie chwała,że wracajac między słupy nie dał chłopak ciała i wszystko,co w jego stronę leciało,przeważnie w jego ręce wpadało:)Dobrze,że jest już w pełni zdrowy i na bramę zawsze gotowy,bo jak wiecie gady,najpiękniejsze i najefektowniejsze są głównie no te Artkowe parady.Nie powiem lubię też Marka ale na razie jemu z bramki narka,chyba,że Arczi gdzieś z Glasgow wyruszy,to wtedy Brown swój tyłeczek ruszy.Póki co narazie Artka mamy i jego interwencjami się zachwycamy.Co do samego meczu,dobra decyzja Strachana-wypuszczenie w pierwszym składzie Riordana.Był ten grajek nieźle ruchliwy i dla rywali w paru sytuacjach dość dokuczliwy.A zareklamowanie spalonego...to może być tylko decyzja powalonego(sędziego oczywiście).No i elegancko,że McDonald we spółkę z McGeady'im urządzili jatkę i założyli Caig'owi piłkarską siatkę.Zwalili Celtowie w II połowie zdeczka to,że przychodziła im "w sukurs" poprzeczka,ale w końcu nastały -kolejne 2 trafne strzały.Nie dziwota,że najbardziej podobał mi się bęcek Scotta,w końcu ładny,piękny płaski strzał z lewego kopyta dał i był szał.No a potem jeszcze McGeady, ten kolo,który wprost uwielbia akcje solo.Szkoda będzie,że na The Gersów go nie będzie.Coż,gdyby się nie faulowało,to by się "cytrynek"nie dostawało,a tak się uzbierało i to miejsce w kolejnym meczu odebrało:(Całą resztę meczu może już pominę snadnie,bo mi klawiatura zaraz padnie. W każdym razie trzy brameczki były, mordy ucieszyły,a teraz nastaje mecz z Hunami,po którym wierzę,że Celtowie w Glasgow będą panami,joł...joł joł, joł:)Dobra dzienny limit mi się kończy-czas stronkę wyłączyć.

Aha jeszcze tylko Gosię po Świętach przywitam i o zdrówko zapytam.Wiesz co,hehehe ten pomysł całkiem fajowy-ten ośrodek odwykowy.Tylko redakcjo odwyk jednak ze stronką Boruca prosimy,bo inaczej to się wynosimy.W końcu nie ma to jak być na haju,wtedy jest jak w raju;)Dobra już naprawdę czas te jajca skończyć i się wyłączyć.Hehe owszem Gosiu tam gdzieś z oddali Barceloniacy zawitali,ale jak na kibickę Celticu przystało trochę im się ode mnie dostało i tak uważam,że za mało ale już mi się bardziej nie chciało,stronka że hej to i z kulturą wypowiedzi musi być okej.Ale Gosiu chyba z pracy nie musisz wiać,bo mecz jak się okazuje w środę się nie będzie dziać[*]Kurde mam nadzieję,że ten mecz też będę poźniej jakoś widziała,bo jak narazie to po Anglii,wrr Szkocji i Włoszech będę latała,a ten mecz nie ma bata obejrzeć muszę,nic najwyżej jakieś turbulencje wymuszę i do awaryjnego lądowania(najlepiej przed samą wizją)lotniaków zmuszę:)
You put your right hand up,your right hand down,left shoulder,right shoulder,straight down to the ground you oh do the Arthur Boruc and you bless yourself and watch all the HUNS;)freak out...(lalala)

Aha gapa ze mnie oczywiście z okazji zbliżającego się wielkimi krokami Nowego 2008 Roku chciałam życzyć już prozą oczywiście hehe Arturowi,Kasi, Turi,Qbie i wszystkim kibicom wszelakiej płci spełnienia wszystkich tych marzeń,których nie udało się w mijającym roku zrealizować,niech ten Nowy Rok będzie dla wszystkich radosny szczęśliwy,pełen zdrowia,dobroci i miłości,optymizmu na każdy dzień,a ze sportowego punktu widzenia,niech Nowy Rok będzie obfity w same zwycięstwa,sukcesy zwłaszcza futbolowe,może nam jakiś przełom się szykuje,kto wie jeden już mieliśmy
,kibicom życzę oczywiście wiele emocjonujących pozytywnych wrażeń w perfekcyjnie dobranych dawkach,a samemu Artkowi dobrego zdrowia dalekiego od kontuzji przede wszystkim,satysfakcji z boiskowych zmagań,wielu dość niebanalnych wyzwań z godnymi przeciwnikami od czasu do czasu hehehe,świętego spokoju czasami;),niezłych widoków...no tych transerowych co ważne,miękkiego lądowania podczas wyśmienitych parad,uznania w oczach kibiców,udanego prezentowania swych umiejętności nawet tych nadprzyrodzonych;)ogółem wszelakiej pomyślności zarówno w życiu zawodowym jak i osobistym.
DO SIEGO ROKU kochani!!!Super odlot zabawy sylwkowej suto zakrapianej szampanem!!!



Gosia (2008-01-01 11:41:39):
A oto przepis na Nowy Rok:
"Wziąć dwanaście miesięcy,obmyć je dobrze do czysta z goryczy,chciwości,pedanterii i lęku i podzielić każdy miesiąc na 30 albo 31 części,tak żeby zapasu starczyło akuratnie na rok.Każdy dzionek przyrządza się oddzielnie,biorąc po jednej części pracy i dwie części wesołości i humoru.Dodać do tego trzy kopiaste łyżki optymizmu,łyżkę tolerancji,ziarenko ironii i szczyptę taktu.Następnie masę tę polewa się obficie miłością.Gotowe danie ozdobić bukiecikami uprzejmości i podawać codziennie z pogodą ducha i porządną filiżanką ożywczej herbaty..."(no dobra,wiem,że wolicie z kuflem piwa:)

W pierwszym dniu Nowego Roku życzę Wam przede wszystkim zdróweczka,poza tym spełnienia najskrytszych marzeń i wielu powodów do uśmiechu:)
No i oczywiście,zarówno Artkowi,jak i wszystkim kibicom życzę ogromu boiskowych wrażeń.Abyśmy jak najczęściej byli czarowani fantastycznymi paradami naszego bramkarza i abyśmy nieustannie mogli wznosić w górę ręce w geście triumfu.
Najgoręcej jednak życzę wszystkim Biało-Czerwonym powodzenia na ME:)Oby rok 2008 stał się kolejną historyczną datą w dziejach polskiej piłki nożnej,a austriacko-szwajcarskie boiska okazały się szczęśliwe dla Orłów Beenhakkera:)
Ponadto bohaterowi tej strony życzę tego,by szerokim łukiem omijały go wszelkie kontuzje,a jego talent bramkarski zachwycał wszystkich w każdym meczu.Życzę,by spełniły się jego zawodowe plany i by zawsze był naszym "numerem 1",zarówno w klubie,jak i reprezentacji.
I jeszcze tak dodatkowo, naszej drogiej redakcji życzę by nigdy nie stracili zapału i weny twórczej...bo bez tej stronki źle by nam było:)
Sczęśliwego Nowego Roku kochani!!!

No Wiki,z tą relacją wierszem pisaną to dałaś czadu,hehehe.Ale co tam,skoro Mickiewicz napisał "Pana Tadeusza",to czemu nie stworzyć np."Pana Artura".Podejrzewam jednak Wiki,że Twój poemat miałby troszkę więcej niż 12 ksiąg:)Pozdrawiam:)

 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005-2008 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Legia LIVE!
Profesjonalne statystyki odwiedzin