|

Środa, 26 grudnia 2007
Gwiazdkowy prezent. Dundee Utd - Celtic 0:2
Mistrzowie Szkocji wciąż bez formy, ale mimo to po dwóch nieudanych spotkaniach w lidze wreszcie zdobyli komplet punktów. Co godne zauważenia, The Bhoys po raz pierwszy od 15 miesięcy nie stracili gola w meczu wyjazdowym. Gordon Strachan zdecydował się wreszcie, choć w znikomym stopniu, na zmiany w składzie i po wielu miesiącach przerwy w wyjściowej jedenastce mogliśmy oglądać Dianbobo Balde. Debiutujący w tym sezonie Gwinejczyk zanotował bardzo udany powrót, pewnie kierując defensywą Celtiku. Artur Boruc zgodnie z planem jeszcze pauzował, ale być może zobaczymy go w sobotnim spotkaniu przeciwko Gretnie.
Pierwsza połowa meczu nie zachwyciła. Celtic nie prezentował się dobrze, ale piłkarsko zdecydowanie przewyższał rywala. Z boiska wiało nudą, aż do 40 minuty, kiedy to w poprzeczkę trafił holenderski supersnajper Celtów Jan Vennegoor of Hesselink. Na tym jednak skończyły się emocje w pierwszej części spotkania. W drugich 45 minutach mistrzowie Szkocji świadomi uciekającego im czasu i razem z nim oddalającego się mistrzostwa, wzięli się do roboty. Wprawdzie wciąż nie grali porywająco, ale imponowali ambicją. Dzisiejsze zwycięstwo wręcz wyszarpali gospodarzom. Oba gole padły po stałych fragmentach, wykonywanych przez największego wojownika drużyny z Glasgow - Paula Hartleya. Najpierw idealnie podał z rzutu rożnego, a pięknym strzałem głową popisał się wspomniany Lange Jan. Grzegorz Szamotulski, broniący dostępu do bramki Dundee United, nie miał szans, chociaż chyba powinien był ustawić obrońcę przy "długim" słupku. Nie minęło 6 minut, gdy ponownie ze stałego fragmentu gry zagrywał Hartley, futbolówkę strącił głową wprowadzony chwilę wcześniej Massimo Donati i ta trafiła bodajże w udo kapitana biało - zielonych Stephena McManusa. Szamotulski ponownie nie dał rady i sektor kibiców z Glasgow rozpoczął świętowanie. Świąteczny nastrój udzielił się również zawodnikom i poza strzałem Scotta Browna w słupek nie wydarzyło się już godnego uwagi.
Przed nami mecz z Gretną, miejmy nadzieję, że już z udziałem Artura Boruca. A następnie 2 stycznia szlagier - Old Firm Derby!
Dundee United - Celtic Glasgow 0:2 (0:0)
68` - Vennegoor of Hesselink
74`- McManus
Dundee Utd.:
Grzegorz Szamotulski, Sean Dillon, Lee Wilkie, Darren Dods, Willo Flood - David Robertson, Prince Bauben, Morgaro Gomis, Barry Robson - Noel Hunt, Jordan Robertson(58`-Craig Conway)
Celtic Glasgow:
Mark Brown - Gary Caldwell, Stephen McManus, Dianbobo Balde, Lee Naylor - Scott Brown, Paul Hartley, Aiden McGeady, Jiri Jarosik (72`- Massimo Donati) - Jan Vennegoor of Hesselink, Scott McDonald
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (7)
zenka (2007-12-26 20:50:41):
łee a ja myślałam że jakiś fotki z meczów bedą. Ale też fajnie ze wygrał celtic :))
megan (2007-12-26 22:31:22):
No nareszcie wygrali:) bo się już z deczka nie pokoiłam:) Teraz 'tylko' jeszcze meczyk z Gretną, ale powinno pójść z górki... I wielkie Old Firm Derby. Miejmy nadzieję, że tym razem wygrane przez Celtic. Ale to dopiero w środę... Trzeba wygospodarować czas by jakoś ten meczyk i the Bhoys'ów w akcji obejrzeć...:) ale czego się nie zrobi dla chłopaków w biało-zielonych strojach :)
Angela (2007-12-27 16:08:50):
Gratulacje wygranej!
z niecierpliwoscia czekam na derby i Artura w bramcę wyczekuję:)
Wiki (2007-12-27 21:47:49):
Siemanko po świętach!!!
Wreszcie jakiś fajny efekcik w postaci uciułanych punktów i to w komplecie,czego GRATULUJĘ The Bhoysom. No i nareszcie działo się coś ciekawego na zielonce przez kilka długich minut.Mecz w tempie jednostajnym,w II połówce zwłaszcza w pierwszym kwadransie przeważnie już w ruchu jednostajnym przyśpieszonym,na dodatek,co cieszy bardzo,kilka fajnych szybkich kontr z obu stron,gra po ziemi,o usposobieniu ofensywnym głównie;),w miarę ludzka gra w obronie,kilka eleganckich dynamicznych wejść ze skrzydeł,częsta wymiana ciosów...właśnie takich meczyków nam trzeba.Choć zgodzę się,faktycznie The Pasiaki do przerwy nie grały imponująco,pozwalały rywalom wypracowywać groźne sytuacje, zwłaszcza Robsonowi,dobrze,że Dundowcy nie potrafili czysto trafiać w piłkę. W II odsłonie wrócili już go gry, pasiaści próbowali stworzyć coś zgoła ciekawego również z akcji oskrzydlających,szkoda tylko,że nie przyniosło to wymiernego wyniku,ale co ważne-nie dopuścili przeciwnika do korekty wyniku,aż w końcu sami wykombinowali gole,a po tych kilku meczach,które The Bhoysom nie wyszły taki wynik,jak i gra jest zadowalająca w pewnym stopniu;)Dobre w końcu posunięcie Gordzia,te wysłanie w bój Dianbobo Balde,zagrał jak na moje oko super w defensywie,pokazał również agresywną,ładną grę w odbiorze, pochwała też dla Hartley'a fajnie, ostro i wystarczająco groźnie centrował na przedpole i co najważniejsze,jedna z jego idealnych centr dosięgła Janka,który już wiedział,jak przyfanzolić w futbolówkę z łepetyny,przy drugim golu było chyba nieco przypadku,ale gdyby Hartley zaś doskonale nie zacentrował pewnie ten gol by nie padł,a tak łaciata przetarła się przez Donatiego i trafiła na udko McManusa.Fajna sprawa...to udko hehehe.Aha słówko w sprawie Szamoka,ta interwencja kiedy obronił strzał Hesselinka aż wywołał u mnie potok łez,hehe ale chyba nie dlatego,że mnie tak urzekła,nic z tego,choć no przyznam...była wyśmienita jak na mój gust.No ale przy trafionym bęcku Big Janka Szamo owszem mógł inaczej rozwiązać sytuację,poza tym zastanawiam się,po co Wilkie cisnął się w ten młyn zamiast pokryć słup zwłaszcza,że już i tak wystarczająca ilość grajków okrążyła Holendra,ale to ich interes,przynajmniej zmaścili sprawę. W każdym razie superancko,że The Bhoysi wyjechali z punktami,a tuż tuż naszą uwagę będzie przykuwać wojenka z The Gersami,w której wierzę,że Bhoysiaki nie dadzą się udupić.Trzymam kciukasy!!!
Aha mam już kibicowskie postanowienie noworoczne:lukać na tyle meczy ile wlezie(w miarę możliwości),ale to chyba żadna nowość,wprowadziłam jednak pewne modyfikacje,a mianowicie-już nigdy ale to przenigdy nie obejrzę żadnego meczu w towarzystwie męskich stworzeń,tych bezdusznych gadów,chyba,że będą się znajdować w promieniu dwóch kilometrów(to już bezpieczna odległość)ode mnie i telewizora,w którym właśnie jest transmisja meczu,w przeciwnym razie nie ręczę za siebie,mówię ofen...utnę jajca,wykłuję gały i scentruję nos,bądź cokolwiek innego,nad resztą postanowień pracuję...:)
Hail Hail The Bhoysi!!!
siemanko po świętach Wiki;)
Tępa Strzała (2007-12-28 17:47:14):
Gratuluję w koncu wywalczony komplet punktów i sama gra ciekawiej wygladała. Dobra tez wiadomosc, że Boruc wraca juz jutro na boisko zyczę więc powodzenia.
Wiki- o rany ostro pojechalaś heh zycze ci kochana wytrwalosci w tym postanowieniu nieźle heh buziak;)
maly człowiek (2007-12-30 12:27:40):
Kiedy relacja z meczu z Gretną?
grzegorz (2007-12-31 20:15:53):
Artur Boruc jest zarąbisty najlepszy ze wszystkich bramkarzy.Mam nawet 100 plakatów!!!
|
|