HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA | KARIERA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | GALERIA
TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | LINKI | KONTAKT




Poniedziałek, 24 grudnia 2007
Tata przyjeżdża na święta

Artur Boruc nie może przyjechać na święta do Polski. Chce jak najszybciej wrócić do formy po operacji kolana. Ale w Szkocji nie będzie się czuł osamotniony. "Przyjeżdża moja rodzina - tata z siostrami. Choinkę już ubraliśmy, tradycyjne dania też będą" - opowiada DZIENNIKOWI bramkarz Celtiku Glasgow.

Jak samopoczucie po niedawnej atroskopii kolana?
Dziękuję, w porządku. Noga goi się idealnie i po operacji nie ma już prawie śladu. Za kilka dni będę gotowy do gry. Od tygodnia biegam i ćwiczę na siłowni.

Były jakieś obawy przed tym zabiegiem? To w końcu interwencja chirurgiczna.
Atroskopia to nie jest jakaś poważna operacja. Wiadomo, że zawsze może się przydarzyć jakieś nieszczęście czy błąd, ale szanse na to były w tym przypadku naprawdę minimalne. Celtic oddał mnie zresztą w ręce fachowców. Operowany byłem w nowoczesnej klinice w Dublinie, jednej z lepszych - jeśli nie najlepszej - w Wielkiej Brytanii. Wszystko było dopięte na ostatni guzik - nie tylko jeśli chodzi o samą operację, lecz także o pobyt w klinice. Na pewno nie można się tam nudzić.

Chce pan wrócić na mecz z Rangersami 2 stycznia...
A właśnie, że nie. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, zagram już cztery dni wcześniej, z Gretną.

To będzie jednak tylko rozgrzewka przed prawdziwą wojną.
Tak, na Rangersów czekam z niecierpliwością. To jeden z najważniejszych meczów Celtiku w tym sezonie, tym bardziej, że gramy u siebie. W Polsce być może trudno zrozumieć jak wielkie ciśnienie powstaje podczas Old Firm Derby. Tego nie da się z niczym porównać. Mam nadzieję, że wygramy, bo na święta zrobiło się tak jakoś nieprzyjemnie. Teraz strata punktów z Hibernianem, wcześniej porażka z Inverness...

Szykuje pan coś specjalnego na derby?
A co mogę szykować? Jedynie kilka dobrych zagrań.

Niemożliwe. A inne atrakcje - machanie flagą, modlitwy, dialogi z kibicami rywala?
Niczego nie planuję. Zaplanowane akcje z małym scenariuszem będę przeprowadzać, kiedy już będę odchodził z Celtiku.

Mówi pan, że te akcje są spontaniczne. W Polsce natomiast powiadają, że chce pan w ten sposób zjednać sobie serca kibiców The Bhoys.
Nie interesuje mnie co kto mówi i pisze. Osoby, które mnie znają wiedzą najlepiej jak jest. Jeśli coś robię, robię to prosto z serca, a nie pod publikę. Mimo tych głosów nadal robię i będę robił to, co będę uważał za stosowne. Zawsze się żegnałem i zawsze będę się żegnał, czy to na Ibrox Park czy w Wodzisławiu. Nie ma znaczenia z kim gramy.

Szkotów pańskie wyczyny jednak szokują.
To jest bardzo typowe dla tego kraju. Szkocja nie jest duża, ale na pięć milionów mieszkańców cztery kojarzą cię z nazwiska, czy twarzy. Tu właściwie wszyscy żyją piłką nożną - nie sądzę, bym spotkał się z czymś takim w innym kraju. Doprawdy trudno tu coś zrobić bezszelestnie, tak by zaraz gdzieś o tym nie usłyszeć.

No ale Leo Beenhakker też pytał pana, czemu jest pan taki dziwny...
Błagam, nie wałkujmy tego tematu, to było kilka miesięcy temu. Zgadza się, zapytał.

Czyli coś w tym jest?
No nie wiem. Mnie się wydaje, że jestem całkiem normalny i nie mam pojęcia skąd się biorą inne opinie.

Czy będą to pańskie ostatnie derby Glasgow?
Nic mi o tym nie wiadomo. Na razie przed nami Barcelona. Chociaż kto wie, czy właśnie spotkanie z Katalończykami nie będzie ostatnim w mojej karierze...

Jak to?!
Kiedyś, gdy byłem bardzo młodym człowiekiem, złożyłem pewną deklarację. Powiedziałem, że jak puszczę w jakimś meczu siedem goli, to dam sobie spokój z piłką...

Może tak źle nie będzie?!
Mówiąc już poważnie - absolutnie nie zamierzamy się poddać! To będzą ważne i ciekawe mecze.

A potem równie ciekawy transfer? Przecież głośno pan powtarza, że w Celtiku zostaje pan tylko do lata.
Bo ja po prostu jestem dobrym agentem. Jak wiadomo sam jestem sobie menedżerem, więc muszę sobie jakoś radzić. Staram się.

I co, posypały się oferty po tych deklaracjach?
Kto wie, może podpiszę nową umowę!

Z kim?
No jak to z kim, z Celtikiem (śmiech).

A co z Milanem, z Arsenalem?
Nigdy nie mówiłem, że chcę zmienić klub zimą, ale powiedzmy, że nie chcę wybiegać za daleko w przyszłość...

Ale prawo Webstera pan poznał i nawet zamierza pan z niego skorzystać.
A właśnie, że nie tak brzmiały moje słowa. Dokładnie zacytowała je polska prasa, a do Szkocji dotarły już zniekształcone. Powiedziałem, że nie chciałbym rozstawać się z Celtikiem w taki akurat dość smutny sposób. Grając w Celtiku jestem w miarę szczęśliwym człowiekiem i nie muszę szukać czegoś na siłę. Co będzie, to będzie.

O transferze cisza, to wróćmy do Barcelony. Mecz jak mecz?
Otóż to. Cieszę się, że zagramy z moim ulubionym zagranicznym klubem, ale bez przesady - nie myślę o tym non-stop. Trochę tych ważnych meczów już rozegraliśmy - z Manchesterem United, z Milanem. Powiedzmy sobie szczerze - dla nas priorytetem jest liga szkocka i mistrzostwo, zaś Liga Mistrzów to pewien bonus. Wiadomo, że faworytem w starciu z nami pozostaje Barcelona, ale dlaczego nie mielibyśmy zrobić niespodzianki?

Niespodzianki zawsze w cenie, bo w Glasgow podobno strasznie się pan nudzi.
Szczególnie wieczorami. Z nudów obgryzam paznokcie.

No tak, wyjść na drinka nie można, bo przecież może pan przegrać zakład z żoną, której obiecał pan, że przez pół roku nie będzie pić alkoholu.
No powiedzmy... Wiadomo, że zakład był wygrany z góry.

Nie wierzę, że nie przypięczętował pan tegorocznych sukcesów Celtiku lampką szampana na klubowym Christmas Party...
Sześć miesięcy już chyba minęło, od kiedy założyliśmy się z Kasią... A tak w ogóle, to przełożyliśmy zakład na przyszły rok.

Jak będą wyglądały te święta na obczyźnie?
Jak mawia staropolskie przysłowie - gość w dom, Bóg w dom. Przyjeżdża do nas moja rodzina - tata z siostrami. Rodzice Kasi nie mogli niestety zostać na wigilii - odwiedzili nas kilka dni temu, podzieliliśmy się opłatkiem. Choinkę już ubraliśmy, tradycyjne dania też będą.

Czego się pan spodziewa pod choinką?
Pewnie igieł, które z czasem spadną z choinki. Jak co roku Świętym Mikołajem będę ja, bo przecież mam odpowiednie krągłości, a ostatnio nie trenowałem, to już w ogóle (śmiech).

A Sylwester?
Również w Glasgow. Nie da rady nigdzie wyjechać, bo Sylwestera przypada akurat na porę między meczami z Gretną i Rangers. Na bal się nie wybieramy - ponownie gościć będziemy bliskich z Polski, tym razem mojego brata z rodziną. Posiedzimy w domu, pośmiejemy się, a o północy wybierzemy się na dach, obejrzeć pokaz sztucznych ogni. Nowy Rok przywitamy lampką szampana, oczywiście bezalkoholowego. Kwadrans potem pójdę spać, bo już dzień później czekać mnie będą wielkie derby Glasgow!

Małgorzata Chłopaś


Źródło: Dziennik


.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (9)

Kate (2007-12-25 12:12:38):
Hehe xD Ja troszkę podobnie sie zachowuje :)
Również nie obchodzi mnie to co kto o mnie mówi czy też pisze.
Często słyszę, że jestem dziwna itp. Ale ja tak nie uważam. Ci co mnie znają wiedzą jaka jestem tak naprawdę, ja uważam że jestem raczej normalna.
A Artur moim zdaniem jest normalnym człowiekiem troszkę porywczym, wesołym i właśnie za to że jest go uwielbiam ;]

Oby kolejne mecze Celtic wygrał.!! :) POWODZENIA
Pozdrawiam i Wesołych Świąt :*

Nikola (2007-12-25 12:36:14):
Dobra wiadomość, że Boruc wraca do pelni zdrowia. Wkrotce beda wspomniane Old Firm Derby mega impreza w Glasgow zwlaszcza gdy Celtowie wygrają na takie spotkanie potrzebny jest dobrych umiejetności charyzmatyczny bramkarz wiec mam nadzieje, że Boruc wybiegnie już na murawę a jak wcześniej to jeszcze lepiej. Zresztą nie mogę się doczekać na Steinie kibica Roya i jego okrzyku Boruk is fu**ing the best przy udanych jego interwencjach uwielbiam te akcje.
Ohhh Artur Boruc The Holie Goalie...!!!

iwona1515 (2007-12-26 14:28:29):
wesołych świąt i szczęśliwego nowego roku ARTURKU

magic7 (2007-12-30 14:24:21):
ale koleś jest pusty.żal mi go.mam jednak nadzieję, ze to tylko jakaś poza ponieważ jeśli jest taki na co dzień to wieś, wieś i jeszcze raz wieś.

karlos (2007-12-30 20:57:10):
supcio bramkarz najleprzy jakiego znam

Dawid (2007-12-31 21:50:46):
a ty co magic7 masz kompleksy jakies, ze odrazu ludzi obrazasz? najpierw zastanow sie nad soba i zwoim zachawaniem, a pozniej krytykuj innych.

magic7 (2008-01-03 15:04:03):
Nie mam kompleksów. oceniam jak normalny człowiek - nie jakiś ślepo zapatrzony fan to co ten koleś mówi. a mówi jak wieśmen.
krytykować jego zawsze mogę a ty chłopcze weź się za książki.
możesz chłopcze krytykować, ale nie możesz obrażac. to pierwsze i ostatnie ostrzeżenie. qba

magic7 (2008-01-04 18:23:22):
qba--->ja stwiewrdzam fakty chłoptasiu.ostrzegaj sobie swoich kolegów.
PRAWDA ZAWSZE BOLI.NIE IRYTUJ SIE.

przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałem. albo się ogarniesz, albo jest to twój ostatni komentarz na tej stronie

magic7 (2008-01-05 12:31:23):
Chłopie weź ty mnie nie strasz.Jeżeli każdy krytyczny głos ma mieć uporządkowaną formę albo ma go w ogóle nie być bo nie można nic krytycznie napisać względem Boruca to zróbcie logowanie na stronie tylko dla fanów i rozpływajcie się w nirvanie pisząc o nim.ja mam swoje zdanie i je przedstawiłem.nie musisz mi wytłuszczonym drukiem pisać swoich wypocin bo to ty się kompromitujesz.
nie bronię ci krytykować Boruca, ale obrażanie kogoś np. poprzez nazywanie go "wieśniakiem" wykracza poza granice krytyki. nie straszę cię, bo ani ty nie jesteś tutaj potrzebny, ani ta strona nie jest potrzebna tobie (no może oprócz tego, że masz możliwość wylewania gromadzonej żółci). zresztą, miejsce magików jest w cyrku. o kompromitacji nie będziemy rozmawiać, bo nie mam czasu dla frustratów. poprzednie wpisy pozostają aktualne.

 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005-2008 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Legia LIVE!
Profesjonalne statystyki odwiedzin