HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA | KARIERA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | GALERIA
TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | LINKI | KONTAKT




Piątek, 30 listopada 2007
Celtic-Szachtar 2:1.Wygrana w ostatniej akcji meczu!

Parkhead nie do zdobycia! Celtowie ponownie triumfują u siebie, znów po golu w końcówce i mają już na koncie 9 punktów. Do awansu brakuje im tylko jednego "oczka". A jeszcze miesiąc temu Gordon Strachan, jak mówił Artur Boruc, nakazał skupić się na lidze. Chociaż, może w ten sposób po prostu chciał zawodnikom dać więcej luzu w spotkaniach Champions League...
Mecz z Szachtarem był grą ostatniej szansy dla Celtiku. Już w środę mogli zapewnić sobie awans, pod warunkiem, że pokonają rywali co najmniej 3:0, bowiem w Doniecku The Bhoys przegrali 0:2, a przy równej ilośći punktów w tabeli, o awansie decyduje bilans bezpośrednich spotkań.
Podopieczni Strachana wyszli na plac gry z silnym postanowieniem zrealizowania swego celu. Niestety, już w 4 minucie przegrywali 0:1. Tomas Hubschman wykopał na oślep piłkę spod swojego pola karnego. Wydawało się, że futbolówkę spokojnie wybije John Kennedy. Młody obrońca popełnił jednak fatalny błąd i podał piłkę wprost pod nogi Brandao. Brazylijczyk popędził w stronę bramki i pewnym strzałem nie dał szans rozpaczliwie interweniującemu Borucowi. W tym momencie Celtic Park ucichł, a gra Celtów wyraźnie siadła. Stracona bramka wyraźnie wybiła ich z uderzenia. Dość powiedzieć, że pierwsze składne i stwarzające jakieś zagrożenie pod bramką Szachtara akcje miały miejsce dopiero ok. 40 minuty meczu. Wcześniej dominował chaos i bezwładna kopanina. Jakby tego było mało, gospodarze z powodu kontuzji szybko stracili dwóch podstawowych zawodników. Najpierw ucierpiał lewy obrońca Lee Naylor, a następnie wspomniany już Kennedy. W ich miejsce pojawili się Massimo Donati i Steven Pressley. W międzyczasie świetną okazję na podwyższenie rezultatu po rzucie rożnym mieli gości, ale na wysokości zadania stanął Artur, który popisując się refleksem sparował piłkę ponad bramkę. Wreszczie w samej końcówce pierwszej połowy The Bhoys osiągnęli optyczną przewagę. Jej efektem był wyrównujący gol Jiri`ego Jarosika, po fatalnym błędzie środkowych obrońców. Nie minęło 60 sekund, a Czech mógł zostać bohaterem Glasgow, jednakże koszmarnie przestrzelił uderzając piłkę głową z 5 metrów.
Druga część gry przez dłuższy czas była senna. Celtic atakował, jednakże Szachtar mądrze grał w defensywie, próbując kontratakować. Mistrzowie Szkocji imponowali zaangażowaniem i wolą walki, z mozołem konstruując kolejne akcje. Szczególne brawa za waleczność należą się Jarosikowi i Paul`owi Hartley`owi, który z konieczności występował na lewej obronie. Gdy zegar pokazywał 90 minutę gry emocje sięgnęły zenitu. Celtowie bez powodzenia, ale z wiarą bili głową w ukraiński mur. I wreszcie tuż przed końcowym gwizdkiem udało im się przebić! Kapitalną, indywidualną akcją popisał się Aiden Mc Geady, który po ograniu dwóch rywali na prawym skrzydle zagrał do środka. Tam czyhał na swoją szansę Donati i bez zastanowienia kropnął w kierunku bramki. Futbolówka odbiła się po drodze od nóg jednego z obrońców i wpadła do siatki, wywołując prawdziwy szał radości piłkarzy i kibiców w biało - zielonych barwach.
Celtic ponownie potwierdził, że mimo przeciętnych umiejętności i ogromnych problemów kadrowych, jest w stanie wygrywać w Lidze Mistrzów. Ku temu są jednak niezbędne dwa warunki: serce do walki i wsparcie cudownej widowni na Parkhead. Tego Celtom brakuje na wyjazdach (15 przegranych z rządu!). Do Mediolanu pojadą jednak pełni nadziei. Muszą zdobyć choć jeden punkt, a AC Milan jest już pewny awansu. Ponadto warto pamiętać, że ostatnie spotkanie we Włoszech między tymi drużynami po regulaminowych 90 minutach zakończyło się bezbramkowym remisem. Gospodarze dopiero w dogrywce udokumentowali swoją wyższość. W fazie grupowej LM dogrywek nie ma...

Celtic Glasgow - Szachtar Donieck 2:1
Jiri Jarosik 45', Massimo Donati 90' - Brandao 4'

Celtic - Boruc, Caldwell, Kennedy (Pressley 40), McManus, Naylor (Donati 14); McGeady, Brown, Hartley, Jarosik; Vennegoor of Hesselink (Killen 79), McDonald

Szachtar - Pyatov; Srna, Kucher, Chygrynskiy, Rat; Hubschman, Lewandowski, Jadson, Isinho (Yezerskiy 83); Brandao, Lucarelli




.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (7)

www.jerzymistrzeuropy2005obronionykarnySzewczenkidudek.blabla (2007-11-30 19:04:07):
W Realu dzień 154:
mam dość bycia najlepszym i najdroższym rezerowym w najlepszym i najdroższym klubie na świecie. Od 2,5 roku siedzę na ławce rezerwowych i przez to mam już wrzody na dupie. W ogóle nie dają mi pograć, zupełnie nie rozumiem dlaczego. Przecież prawie 3 lata temu obroniłem karnego Szewczenki...Boję się, że nawet w pucharze Hiszpanii sobie nie pobronię. Zresztą swoje już tutaj zrobiłem: zarobiłem kasiorkę, do siwi wpisałem sobie Real Madryt więc teraz łatwiej będzie mi znaleźć klub, w którym na mnie postawią. I żaden Górnik Zabrze. W końcu znam swoje potrzeby!Za czapkę gruszek i wagon węgla nie mam zamiaru taplać się w błocie. Co innego Derby czy inny Bolton. Tam płacą całkiem. Coś tam brzęczeli o Wiśle Kraków, ale wątpię czy ich też na mnie stać. To, że nie gram to pewnie sprawka Janasa, on też nie chciał mnie wziąć na mistrzostwa. Największa zadra w moim sercu...Dlatego ogłaszam wszem i wobec, że mimo tego, że zapuściłem korzenie w rezerwie zgłaszam akces do kadry na EURO 2008!Może Kuszczak zrezygnuje z kadry? Fabiański złamie nogę? A Borucowi odpadną te paluchy? To dopiero byłby powrót w moim stylu, wielkim stylu! Kadra jest drugim z powodów dla których chcę opuścić Real, mimo, że pół roku temu nikt mnie nie zmuszał do podpisania kontraktu w Madrycie... Ach ten kontrakt, to słoneczko, to błogie lenistwo...Może jednak nigdzie nie będę się ruszał?

Gosia (2007-11-30 19:52:47):
No tak magia zaczarowanego Parkhead trwa nadal.Nie zdziwię się gdy niedługo rywale Celtów zaczną przyjeżdżać do Glasgow z jakimś klubowym egzorcystą lub innym "czary mary",albo zażądają by mecze odbywały się na jakimś neutralnym gruncie:)
W każdym bądź razie,dzięki takim akcjom my kibice nie możemy narzekać na brak emocji w trakcie meczu.
Mimo,że boiskowe popisy naszych ulubieńców nie zawsze wyglądają najlepiej,a często wręcz rażą dużą ilością głupich błędów to jednak ogląda się takie spotkania z wiarą i nadzieją,że biało-zieloni coś wykombinują.A że serca i ducha walki im nie brakuje to mecze z ich udziałem kończą się właśnie najczęściej tak jak ten środowy.
Wielkie brawa dla strzelców bramek,dla Mc Geade'go za niezłe akcje, no i dla Artka za świetne interwencje(hehe,nawet Lewy testował swojego kolegę z reprezentacji).
W remis na San Siro wierzę jak najbardziej,bo w takich meczach Artur potrafi zamurować bramę:)
Tak więc za tydzień prosimy o jeden malutki punkcik i znów oszalejemy z radości.Powodzenia!!!
P.S.Jak ja lubię te odwieczne dylematy pana Jerzego,hehehe.Jedno mu jednak trzeba przyznać...nie pozwala o sobie zapomnieć ta nasza "onetowa gwiazda".
Ale od kadry prosimy jak najdalej:)


Wiki (2007-12-01 01:29:50):
Tak na dobry początek to ja może serdecznie pogratuluję The Bhoysom tej wygranej...hmm bo dalej już chyba nie będzie tak pięknie hehehe.No co tu dużo gadać,zaryzykowałam wypełznięciem z betów licząc na to,że obejrzę czaderską grę The Bhoysów,a tu czekała mała kaszana.Niestety tym razem błędów w grze Celtów było od zarąbania jak na moje oko,zagrali mało koncepcyjnie,I połowa wręcz katastrofalna,może ten niefart czyli gol z pierwszych minut ich speszył(drzwi mi o mało z framug nie wyleciały tak się wściekłam),zero akcji z kontry,wiele nieskładności, trochę pójścia środkiem,parę wejść ze skrzydeł,sporadycznie pojawiające się ciekawe akcje,ale tak naprawdę nic fajnego na przedzie nie wymyślili, ogólnie to mordowali tę piłkę niemiłosiernie,do tego ciężko stwierdzić,by dużo było piękna w tym spotkaniu.Więcej było ostrych wejść,twardych starć niż gry,słowem jak to się mówi trup na murawie padał dość często.Hehe w zasadzie fajna rzecz:gdy nic nie wychodzi,gdy nie starcza umiejętności chyba najlepiej skupić się na wzajemnym przeszkadzaniu w grze,uciekając się do gry faul...to jest jakieś wyjście.Szkoda tylko,że było tego w dużym stężeniu i,że Kennedy nie mógł sobie już popracować nad odkupieniem win z 4 min.po swym kardynalnym błędzie,bo zaczepił"nosem w podłogę"chwytając kontuzję.I teraz urazy piorunem zawitały do wrót Celticu:(,bo jak wspomniałeś Qba jeszcze Naylor dodał własną martyrologię.I teraz mamy prawdziwą czystkę:(Za bardzo nie będzie kogo wysłać w bój.Cholera jasna,może jestem jakąś zbzikowaną estetką i widok non stop czyjegoś zewłoku wykładającego się na murawie w pozycji "adoruj mnie" niezwykle mylącej wściekle działa na mój autonomiczny układ nerwowy,ale nic na to nie poradzę.Jeszcze jakby było tego mało,nie zabrakło sytuacji kiedy na dobre mogła polać się krew,już się tam przykładano do wymierzenia lewego sierpowego lub prawego prostego i byłaby marmolada.Słowem:niefajnie się ogląda mecz,który jest cholernie brzydki.Całe szczęście,gdy pierwsza połowa chyliła się ku końcowi doczekaliśmy się dziubnięcia piłki tam gdzie trzeba,bo irytowały nieco te niewykorzystane sytuacje McDonalda po świetnym rozegraniu piłki przez McGead'iego,czy Jarosika albo Browna w okolicach 20 min.spotkania.Sytuacje wymarzone.Ale była jeszcze druga połówka:),gdzie było chyba trochę więcej z gry(choć Qba przyznam Ci rację momentami można było zapaść w sen sprawiedliwego hehehe),nie zabrakło gorących minut,kilka świetnych dośrodkowań dających pasiastym sytuacje w ataku pozycyjnym, niestety nie dało to lokowania piłki w siatce.Najważniejsze jednak,że w doliczonym czasie wzbogaciliśmy się o komplet punktów.Ach cudownie wszedł ten strzał Donatiego na dobicie, złociusieńki.Szkoda,że nie dało się wycisnąć trzeciej bramy...ajajaj to byłoby coś.Ale jest dobrze.Tak jeszcze na koniec...hmmm zgodzę się Qba z Tobą,że brawa należą się Czechowi i Hartley'owi,ja bym tam jeszcze od siebie dodała po oklasku Caldwellowi hehehe,który chyba już w akcie totalnej rozpaczy posyłał piłki wprost do napastników np.Jankowi idealnie na dynkę co mogło zaowocować,oklask też dla McGeady'iego by nie zaszkodził, świetnie schodził do środka,dobre dośrodkowania i cała seria oklasków dla Arczika.Jak zwykle pokazał wielką klasę.Opieprzka za wpuszczonego bęcka akurat nie powinna być skierowana do niego,to nie on podarował bramkę rywalowi,a w przeciągu całego meczu ładnie zabezpieczał bramkę.Niebiańska była ta jego parada przy dośrodkowaniu Srny w czasie intensywnej serii rożnych,potem znów ładnie reagował na jego strzały,nie ma to jak akcja i doskonała reakcja hehehe,trochę też nawalał celownik Jadsonowi,cud piąstkowanie,udany skok policzkiem w bok przy próbach rywala...poraz kolejny pozwala stwierdzić,że Boruc fachowo się spisuje w bramie.Mam nadzieję,że z Milanem też doskonale zaprezentuje swe rzemiosło czego mu życzę.Mam nadzieję,że będzie można sobie klapnąć na fotelu(tu trzeba liczyć hehe na cudowny dar naszej telewizji,ewentualnie net albo "n") i oglądać na włoskiej ziemi grę Celtów bardziej barwną,a przede wszystkim bardziej poukładaną(przynajmniej tak to wygląda w palecie moich marzeń).W końcu chęć dokopania rywalowi u Celtów w trakcie takich spotkań jest doskonale wyczuwalna,co Bogu dzęki przekłada się też na bramki ku ich wielkiemu szczęściu.No ale to ponoć sztuką jest wygrać,gdy gra się słabo.Pamiętać jednak należy,że piłka to nie kura nie reaguje na cip cip,cip.A co do minionego spotkania uruchamiam już swoją niepamięć wsteczną całkowitą i służę oczami na dzisiejsze?(o cholewcia trza iść spać)spotkanie z Serduchami.POWODZENIA!!!

Ps.Ty www.jerzy...-dobre to hehehe,ach wielka szkoda,że to nie mi jest dane pisanie tego "pamietnika",bo mam pomysła na zakończenie;)


Ania (2007-12-01 10:18:15):
Naprawde Swietny mecz.

qba (2007-12-01 11:24:51):
Wiki hehe, ale www.jerzyblebleble.eu nie jest marką zastrzeżoną;)jestem bardzo ciekawy Twojej wersji zakończenia!nie krępuj się!;))))

Wiki (2007-12-01 19:38:44):
Qbe-hehehe,no może i nie jest to mara zastrzeżona...hmm ale żebyś wiedział, że w sprawie tego bla bla Dudka czuję się totalnie onieśmielona;),normalnie na samą myśl o jego finale rumienię się jak stuprocentowa osiemnastowieczna dziewica hehehe.Także kochany,cóż idealnie mnie rozgryzłeś;)Nie no oczywiście robię sobie teraz jajca,a ten pomysł na dudkowe zakończenie mam dość niebanalny,ale mój drogi,ciekawość to pierwszy stopień do piekła,niech to na razie pozostanie moją słodką tajemnicą,zresztą zdaj się na mój kobiecy szósty zmysł;),który rzadko zawodzi,no może tylko uchylę rąbka tajemnicy i zdradzę,że w tym moim projekcie,czeka Jurcia pewne "niedoczekanie"ale o całej reszcie póki co cicho sza;)Pozdro:)

zosia (2007-12-03 20:36:59):
Moje gratulacje!Artur jak zwykle wypadł świetnie.Szkoda że Maciek nie grał:(trzymam kciuki za Was we wtorek. pozdrowionka:)

 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005-2007 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Legia LIVE!
Profesjonalne statystyki odwiedzin