HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA | KARIERA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | GALERIA
TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | LINKI | KONTAKT




Niedziela, 25 listopada 2007
Celtic - Aberdeen 3:0 (2:0)

The Bhoys udanie powrócili do rozgrywek ligowych po dwutygodniowej przerwie. Bez większego wysiłku wysoko pokonali rywali, prezentując dobrą formę, mimo braku kilku kluczowych zawodników. Zwycięstwo po błyskotliwej grze stanowi dobry prognostyk w obliczu środowego meczu z Szachtarem Donieck w Lidze Mistrzów.
Mecz właściwie bez historii. Piłkarze Aberdeen od 6 lat nie są w stanie wygrać z Celtami i wczoraj kolejny raz nie dali im rady. Gospodarze dominowali od 1 do 90 minuty, a zastępujący Artura Boruca bramkarz Mark Brown nudził się niemiłosiernie.
Dzięki temu zwycięstwu mistrzowie Szkocji umocnili się na pozycji lidera Scottish Premier League.
Na pomeczowej konferencji Gordon Strachan stwierdził, że Artur nie zagrał z powodu bólu palców u stóp. Jednakże bez wątpienia trener oszczędzał Borsuka na mecz z Szachtarem, bowiem ból nie był na tyle uciążliwy by Artur nie mógł zagrać.

Celtic - Aberdeen 3:0 (2:0)

Bramki:
14’ Vennegoor of Hesselink
27’ Aiden McGeady
49’ Scott McDonald

Celtic: M Brown; Caldwell, Kennedy, McManus, Naylor; McGeady, S. Brown, Donati (Sno 82), Jarosik; McDonald (Zurawski 78), Vennegoor of Hesselink (Killen 78).

Aberdeen: Langfield; Hart, Diamond, Severin, Mair, Byrne; Smith (De Visscher 73), Nicholson, Clark (Maguire 46), Aluko; Miller (Lovell 76).



.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (9)

LEGIA MISTRZ (2007-11-25 03:45:43):
zagra z Szachtarem, najwyzej jakis obronca bedzie wybijal piatki. no i zawsze mozna obandazowac stope. 3m sie mistrzu!!!

edytka01 (2007-11-25 10:33:35):
Własnie-ból palcóww u stóp,napewno nic groźnego;) a te pii [cenzura] z interii napisali,ze Arczi ma pewnie grzybice stóp po Śląskim;/ / Turi,będą zdjęcia z meczu Polska-Belgia? ;) Buź;*

Basia (2007-11-25 12:00:16):
Czyli Artur zagra w środę?? Nie ma żadnego zagrożenia? Bo się martwię :/

Wiki (2007-11-25 13:21:01):
Faktycznie chyba nie jest żadną niespodzianką fakt,że wczoraj ponownie udało nam się zdeklasować grajków z The Dons.Zdecydowanie-wyższość gospodarzy we wczorajszej ligowej konfrontacji nie powinna podlega dyskusji,tym razem według mojego widzimisię pasiaści prezentowali bardzo poukładaną piłkę,z łatwością przenosili grę na połowę gości,gdzie w miarę umiejętnie atakowali,robili dużo wiaterku w polu karnym,rozprowadzili kilka dość ładnych kontr,udanie pilnowali przewagi bramkowej...hmm widocznie dłuższy rozbrat ze sobą doskonale im służy hehehe.Troszkę druga połowa była senna, kiedy celtyckie boy'e poczuli reklaks i pozwolili rywalowi mnożyć swe sytuacje.Ale całe szczęście Aluki, Millery,Maguire'y itp. gady guzik zdziałały.I właśnie te dwa trafne spalone nieco przespałam ale i tak to, co miałam ujrzeć ujrzałam hehehe.No i z pewnością był to doskonały występ trzech katów tego spotkania,bo jak zwykle swą snajperowską klasę pokazał będący już w użytku Jan Niezbędny,świetnie komunikował się z McDonaldem;McGeady jak zwykle wariował na flance,tym razem prawej i to całkiem przyzwoicie wariował,no raz mnie wkurzył,gdy w głupi sposób stracił piłkę czując oddech Byrne'a na swych plecach ale poza tym świetnie dośrodkowywał dając Big Jankowi szanse na podwyższenie wyniku także luzik,no i oczywiście bardzo ładnie zaprezentował się Skippy-elegancko dorzucił do pogromu rywala swoje trafienie wykorzystując prezent od golkipercia i zamykając skutecznie akcję no i znów powiększając swą strzelecką statystykę o kolejnego becka.Ciekawie spisał się również:Jarosik-szkoda tylko, że nie wykorzystał danych mu sytuacji, ostemplowana poprzeczka itp.,ale pokazał kilka dobrych ostrych wejść,również Kennedy swój występ myślę,że może zaliczyć do udanych,był dość skuteczny w destrukcji,no może kilka razy był niepewny z piłką przy nodze ale za to ślicznie zatrzymał strzał Smitha brawo:)Gratulacje należą się również Scottowi Brownowi-widok jego ofensywnych zapędów wprost miodzio,ten typek muszę przyznać ma niezły ciąg na bramę,kręcił rywalem niemożliwie,świetnie uwikłał się w drybling,szkoda tylko,że potem jego podania nie wykorzystał Naylor,sam też nie wykorzystał sytuacji z 20min.decydując się na uderzenie w samo światło bramki ale olać to,w każdym razie wiele piłek tego spotkania przechodziło właśnie przez Browna no i w końcu maczał palce(nóg hehe)przy dwóch trafieniach także jest dobrze.Cieszy również fakt,że swoją porcję meczową ku wielkiej uciesze mojej córi hehehe zaliczył "Dziuraw" szkoda tylko,że dość niezdarnie złożył się do strzału:( Jeszcze słowo w sprawie bramkarza pierwszego gatunku-niezła konfabulacja faktów się zrodziła:)W każdym razie brak Artura w bramie poraz kolejny utwierdził mnie w przekonaniu,że stanowi on porządny filar drużyny,a jeśli faktycznie również sprawy zdrowotne zaważyły o jego nieobecności między słupami no to niech zdrowie będzie z nim!!!,niezależnie od tego,jak jest faktycznie,końcu zdrówko zawsze potrzebne.Co do jego zastępcy-Brown jest cholernie niepewny między słupami i pokazał to we wczorajszym spotkaniu, Arczi nawet spalone potrafi ujarzmić hehehe.A tak na poważnie to rzeczywiście w odróżnieniu od kolesia po przeciwległej stronie boiska,Markowi przypadła rola gostka szalenie statycznego w bramie toteż nie miał okazji pokazania swych umiejętności,no i taka mała dygresja...przez Browna oberwało się wczoraj "panu Ajtkowi" od mojej małej,nazwała go nawet "dżupkiem".Z początku jakoś szło,bo nie skumała,że ten rzekomo strzaskany na bruneta blondyn to nie jest Arczi,więc w właściwym dla siebie stylu powitała go przed ekranem odzewem "siemaś źłotko"ale gdy na dobre pobudziły się jej receptory wzrokowe szczególnie niezwykle wrażliwe na żółć hehehe zaczęła zgrzytać ząbkami, ripostować dosyć ostro,polały się nawet łzy,a potem tylko stwierdziła,że ten łeb w żółtej bluzie należy do wymiany,no i do końca meczu już miała taki wyrzut w spojrzeniu,że strach.Także na środę najlepiej niech Arczi wraca do bramy,mała niestety pamięta o meczu z Szachtarem i obawiam się,że w przeciwnym razie ponownie zaprezentuje przed ekranem oblicze małej światowej damy:chłodne i nieprzeniknione hehehe. Licze więc na to,że pojawi się jednak dobrze nam znane wcielenie w bramie i co najważniejsze,że The Bhoysi równie szybko jak wczoraj "załatwią sprawę" w końcu zwycięstwo jest już ich obowiązkiem.Tego im życzę i zaciskam kciukasy.
Hail Hail The Bhoysi!!!
Pozdro wszystkim:)


qba (2007-11-25 19:59:36):
hehe, Wiki, dzięki za wnikliwą analizę:)dzięki Tobie wszystko jest jasne,choć relację z meczu napisałem zdawkową. pozdrawiam!

Wiki (2007-11-26 00:17:10):
Qba-hehe nie ma za co dziękować,zawsze do usług;),nie wiem tylko,czy ta"analiza" jest aż tak wnikliwa i jasna...wiesz,w końcu przez drugą odsłonę meczu trochę się nakimałam,a to tylko takie jakieś tam moje luźne ogólne przemyślenia co do meczu,nie wiem czy warto na nich zamęczać swe gały,a tym bardziej się z tym zgadzać,no i miało być krótko,a znów rozgrzałam klawiaturę.Również pozdrawiam:)

macieja95 (2007-11-28 19:33:04):
BRAWO PANOWIE!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

graf (2007-11-29 14:23:42):
Artur Boruc on jest najlepszy!!!

Kasper Sputoa (2007-11-30 16:13:25):
i love u Artur Boruc


 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005-2007 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone.
Created by Legia LIVE!
Profesjonalne statystyki odwiedzin