|

Środa, 19 września 2007
Potwornie zdenerwowany
- Znów zawaliliśmy początek. Kiedy dobra drużyna przegrywa 0:2, potrafi czasem odmienić wynik i grać odrobinę lepiej. Nam udało się tylko to drugie - złości się Artur Boruc po przegranym meczu Celticu z Szachtarem Donieck w Lidze Mistrzów.
Gazeta Wyborcza: W ósmej minucie Szachtar Donieck prowadził z Celtikiem 2:0. Co pan czuł?
Artur Boruc: Pierwsza myśl była taka, żeby dziesięciu nie wpuścić. Byłem zły... Zresztą kiedyś przyrzekłem sobie, że jeśli puszczę w meczu siedem bramek, od razu kończę karierę. Poważnie. Na razie rekord wynosi pięć, ale to było dawno temu w juniorach. Kiedy dobra drużyna przegrywa 0:2, potrafi czasem odmienić wynik i grać odrobinę lepiej. Nam udało się tylko to drugie. Nie straciliśmy kolejnych goli, ale i nie strzeliliśmy żadnego.
Internetowa strona Celticu wybrała pana na najlepszego zawodnika tego meczu.
- O czym to świadczy?
Że pan bronił dobrze, a koledzy grali słabo.
- Nie wyszło nam to spotkanie, robiłem, co mogłem, by nie wpadły kolejne gole. A te wyróżnienia strony internetowej to słabe pocieszenie. Niczego nie zmienią.
Niedawno powiedział pan, że nie jest w formie.
- A co mam odpowiadać na pytania w stylu "jak się pan czuje"? Ja czasem lubię odpowiadać półżartem, choć na pewno nie mogę powiedzieć, że jestem absolutnie szczęśliwy z powodu swojej dyspozycji. Fajnie, że to tak dobrze w meczach wychodzi. I rzeczywiście, głupio byłoby narzekać, ale kto mnie zna, wie, że zawsze może być lepiej.
Celtic przegrał 14. z kolei wyjazdowy mecz w Lidze Mistrzów.
- I znów zawaliliśmy początek. Ostatnio często się tak zdarza i coś trzeba zrobić. Nie wiem, czemu tak się dzieje, musimy zmienić nasze podejście do zawodu. Tak dalej być nie może. Popełniliśmy błędy, mecz był kiepski z naszej strony, ale nikt nie płacze. Życie się nie skończyło, zostało jeszcze pięć meczów i 15 punktów do zdobycia.
Milan to faworyt grupy. Benfica, Celtic i Szachtar będą szukać punktów głównie u siebie.
- I z Milanem można powalczyć. W poprzedniej edycji, w 1/8 finału, zremisowaliśmy z nimi dwa razy po 0:0. Na San Siro gola strzelili dopiero w dogrywce, więc nie widzę w nich zespołu poza zasięgiem.
Z grającym w Szachtarze Mariuszem Lewandowskim pan porozmawiał?
- Przez moment. Właściwie to po meczu uścisnęliśmy sobie tylko ręce. Byłem potwornie zdenerwowany, nie miałem ochoty na rozmowę. A potem już nie było czasu.
Rozmawiał: Robert Błoński
Źródło: Gazeta Wyborcza
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (6)
milenka (2007-09-19 19:29:39):
i tak jesteś bohatrem!!!!!
sOsnOwiczanka (2007-09-22 10:27:03):
no cóż ... "O porażkach zapominam najszybciej"
- niech i teraz tak będzie :)
dobrze jest !
Sagan (2007-09-27 21:58:28):
Boruc ty łowisz ryby w pralce?
Aleks (2007-10-20 18:42:32):
Cześc jestem twoim fanem.I też chce kiedyś bronić w reprezentacji polski
Aleks (2007-10-20 18:44:15):
Lubię cię
daro 89 (2007-12-04 22:01:05):
KURDE CHCIALBYM TAK GRAC JAK TY
|
|