HOME | O ARTURZE | BIOGRAFIA
WYWIADY | OSIĄGNIĘCIA | KARIERA
GALERIA | TAPETY | KSIĘGA GOŚCI | KONTAKT




Sobota, 09 czerwca 2007
Sezon z Borukiem - część pierwsza

Czerwiec to okres podsumowań, plebiscytów, „jedenastek” sezonu i innych kibicowsko - dziennikarskich fanaberii. My również postanowiliśmy zebrać sportowy dorobek Artura w jeden tekst. Aby jednak oddać wyjątkowość minionego okresu nie ograniczymy się tylko do zakończonego sezonu. Nasze podsumowanie obejmie ostatnich 12 miesięcy. Dokładnie rok temu nasz Boruk debiutował w finałach Mistrzostw Świata, które rozgrywane były w Niemczech. Od 9 czerwca 2006 do dziś przeżył niesamowite chwile, wśród których nie brakowało życiowych dramatów, sportowych sukcesów i ludzkiego szacunku. Zapraszamy do lektury pierwszej części podsumowania.
Czerwiec 2006 - WM`06.
Biało - czerwoni pod wodzą Pawła Janasa jechali do Niemiec pełni nadziei. Grupa wydawała się stosunkowo łatwa. Kluczem do awansu miał być mecz 9 czerwca z Ekwadorem, odbywający się kilka godzin po zakończeniu inauguracyjnego spotkania gospodarzy z Kostaryką. Mimo ambitnych planów, po słabej grze przegraliśmy 0:2. Po meczu Artur mówił: „Jest mi po prostu wstyd. Jeśli przegrywamy z Ekwadorem, to z kim chcemy wygrać. Na pewno bardzo ciężko będzie się pozbierać do następnego meczu, ale ja nie spuszczę głowy i nie zacznę płakać. W sporcie niespodzianki się zdarzają, faworyci nie zawsze wygrywają i może w naszym spotkaniu z Niemcami też tak będzie”. Do niespodzianki zabrakło niewiele... Boruc bronił fantastycznie i to w dużej mierze dzięki niemu do 90 minuty utrzymywał się bezbramkowy remis. Niestety, chwila nieuwagi Dariusza Dudki i brak asekuracji kosztowała nas niezwykle dużo. Przegraliśmy mundial. Oto co napisaliśmy w relacji z meczu: „W tej 90 minucie ucichli kibice w domach, pubach, przed telebimami, rozpaczliwie próbując zrozumieć, co się stało. Ucichł doping, na wielu twarzach pojawiły się łzy rozczarowania. Płakali kibice, Artur Boruc ukrył twarz w dłoniach, a potem w koszulce, jakby nie mogąc pojąć, że przegraliśmy w ostatniej minucie meczu...”. Po tym spotkaniu „Boruk” był na ustach wszystkich kibiców w Polsce. Opinie były jednoznaczne: nasz bramkarz to najwyższa klasa światowa. W Niemczech nasi kadrowicze powoli pakowali już walizki, ale do rozegrania pozostał im jeszcze trzeci mecz - z Kostaryką. Wygraliśmy 2:1, a przy golu dla rywali nienajlepiej spisał się Artur. Jednakże, pamiętać trzeba, że zagrał na własną prośbę, z powodu pierwszej (niestety, nie ostatniej) rodzinnej tragedii.
Po mistrzostwach popularność Boruca wzrosła niesamowicie, czego najlepszym dowodem było przeciążenie naszego serwisu spowodowane ilością wizyt i komentarzy do postów.

Lipiec - Witaj w domu!
Data: 4 lipca 2006. Godzina: 18:00. Miejsce Stadion Wojska Polskiego w Warszawie. Jednym słowem towarzyski mecz Legia - Celtic. Skwar lał się z nieba, pogoda bardziej do opalania niż do oglądania meczu (z czego skwapliwie skorzystał na Żylecie niżej podpisany). A mimo to kibice zjeżdżali się z urlopów na to sparingowe przecież spotkanie. Czemu? Ale nikt nie chciał oglądać rezerw Celtiku. Za to wszyscy mający eLkę w sercu chcieli ponownie powitać idola Łazienkowskiej. Wrócił król Artur! Nasza relacja z meczu: „Artek przyjechał na Łazienkowską pomimo zasłużonego urlopu, na który udał się po mistrzostwach świata. Jak sam przyznał, nie wahał się ani chwili. "Nie mogłem zawieść kibiców Legii" - przyznał. Ci powitali "Boruka" bardzo ciepło, wielokrotnie skandując jego imię i nazwisko, a także wywieszając transparent: "Artur witamy w domu!".”. Na pomeczowej konferencji Artur nie pozostał dłużny fanom: „Każdy czuje się świetnie grając przy takiej publiczności jak ta na Łazienkowskiej. Tym bardziej miło mi, że jestem tu lubiany”.
25 dni później rozpoczął się kolejny sezon Scottish Premier League. Boruc ponownie nie dał szans konkurentom do miejsca w składzie i jako pierwszy bramkarz The Bhoys rozpoczął marsz po mistrzowską koronę od efektownej wygranej 4:1 z Kilmarnock.

Sierpień - pod znakiem kontuzji.
Celtic w drugiej kolejce przegrał z Hearts, potem jednak rozpoczął trwający kilka miesięcy cykl meczów bez porażki. W tym miesiącu z powodu kontuzji pleców Artur zagrał tylko 45 min. w meczu z Inverness i pauzował z Hibernian. Oto co o samej sprawie mówił zainteresowany: „Niefortunnie upadłem i boli mnie kręgosłup. Właśnie przebywam w klubie na masażach, ale jeśli plecy nadal będą mnie jutro bolały, być może nie zagram w niedzielnym meczu”(-meczu z Inverness). Również w sierpniu swój pierwszy mecz pod wodzą nowego trenera - Leo Beenhakkera, rozegrała reprezentacja Polski. Z Jerzym Dudkiem w bramce uległa Duńczykom 0:2, a Artur nie został powołany na to spotkanie. Na wrześniowe mecze eliminacyjne z Finlandią i Serbią holenderski szkoleniowiec sięgnął już jednak po Boruca...

Wrzesień - Liga Mistrzów: do biegu, gotowi, start!
Nie dane było Arturowi zagrać w meczach kwalifikacyjnych do Euro 2008. Po konsultacjach z lekarzami nasz bramkarz opuścił zgrupowanie. Szybko jednakże zapomniał o niepowodzeniach (w obu meczach reprezentacja zdobyła tylko 1 punkt). W swym powrocie do bramki Celtów zachował czyste konto w pojedynku z Aberdeen. Najważniejsza była wówczas Liga Mistrzów. Artur zadebiutował w tych elitarnych rozgrywkach w prestiżowym meczu w Manchesterze z United. Na Old Trafford Boruc nie zawiódł. Wprawdzie po jego rzekomym faulu sędzia podyktował rzut karny dla gospodarzy, ale ...: „Jeśli chodzi o rzut karny, jestem pewien, że został podyktowany niesłusznie. Utwierdzili mnie w tym zresztą dziennikarze - nawet Anglicy przyznali, że 'jedenastka' nie powinna być odgwizdana. Podobnie powiedział mi w szatni trener Gordon Strachan. Szkoda, że nie udało się wyjąć tej piłki - miałem ją już na ręce.”. Ponadto nasz ulubieniec zaliczył asystę przy golu Vennegoora of Hesselinka i popisał się kilkoma znakomitymi interwencjami. W wywiadzie na gorąco dla naszego serwisu mówił: „Miałem świadomość, że ogląda mnie wielu przyjaciół i znajomych, myślę, że w tym debiucie ich nie zawiodłem”. Parę dni później, kilka godzin przed zwycięskim spotkaniem z Dunfermline z Polski dotarły tragiczne wieści: umiera cioteczna siostra Artura...Potem przychodzą sukcesy sportowe: pewna wygrana w Old Firm Derby i pierwsze 3 punkty w Lidze Mistrzów. W obu spotkaniach Borsuk spisywał się przednio, zachowując czyste konto. Nie mogło zatem dziwić powołanie do reprezentacji na mecze z Kazachstanem i Portugalią.

Październik - Coco jumbo i do przodu!
W obu zwycięskich spotkaniach kadry Artur nie zagrał ani minuty, bowiem trener postawił na Wojciecha Kowalewskiego. Natomiast w Celtiku dalej nie miał sobie równych rywali, tak samo, jak Celtic nie miał sobie równych w lidze. The Bhoys pewnie kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa, a najbardziej spektakularnym osiągnięciem była wygrana 3:0 z Benfiką Lizbona w LM. Arczi bronił pewnie, nie popełniał błędów, stając się ostoją celtyckiej defensywy. Niejako już tradycyjnie, pod koniec miesiąca przyszło powołanie na eliminacyjny mecz z Belgią. Jak się okazało, przełomowy jeśli chodzi o pozycję Boruca w kadrze Beenhakkera.

Listopad - podwójny debiut i awans.
Listopad był wyjątkowym miesiącem na sportowej i nie tylko drodze Boruca. Prawdziwa huśtawka nastrojów. Zaczęło się bardzo nieszczególnie od fatalnej porażki 0:3 z Benfiką. Potem miał miejsce niezwykle dramatyczny zwycięski mecz z Hearts, a następnie rewelacyjny występ Artura w Brukseli, okraszony niezwykle cennym zwycięstwem Polaków. W relacji pisaliśmy: „Mija 90 minuta i wygląda, że nic złego nie może spotkać biało- czerwonych. Tymczasem w ostatnich sekundach doliczonego czasu gry, po błędach polskiej brony, ma miejsce istny kocioł pod bramką Orłów. W efekcie piłkę dostaje Mpenza i napastnik katarskiego Al Raayan staje oko w oko z Arturem… Zadrżały serca polskich kibiców…A tymczasem Artur w fenomenalnym stylu broni strzał czarnoskórego reprezentanta Belgii!!! Po chwili sędzia gwiżdże i można wyrzucić ręce w geście triumfu. Wygrywamy na Heysel! Brawo Artur! Brawo biało- czerwoni!”. Żeby nie było zbyt różowo, Celtic odpadł z Pucharu Ligi Szkockiej po porażce w karnych z Falkirk. Mimo przegranej Borsuk wyróżnił się obroną dwóch „jedenastek”. W lidze Celtic wciąż wygrywał bez większych problemów. Dobra forma cieszyła w perspektywie meczu sezonu na Parkahead z Man U. The Bhoys po niesamowitym spotkaniu dokonali historycznego wyczynu: pierwszy raz przebrnęli przez fazę grupową Champions League. A bohaterem został Boruc... Bronił fenomenalnie przez całe spotkanie, m.in. broniąc w sytuacjach sam na sam strzały Cristiano Ronaldo i Louisa Sahy, ale to czego dokonał w 90 minucie już na zawsze zostanie w pamięci kibiców The Hoops: „W 89 min. faulował Lennon, tuż przed swoim polem karnym. Piłkę zagrywał Giggs, ta trafiła skaczącego Maloneya w łokieć i jako, że miało to miejsce w "szestnastce", arbiter wskazał na wapno. Na kolejny pojedynek z Arturem zdecydował się Saha, wyraźnie już sfrustrowany wcześniejszymi niepowodzeniami. Borucek zrobił zwód w lewo, a rzucił się w prawo, dokładnie tam, gdzie strzelił skołowany Francuz! Artur Boruc broni karnego w 90 minucie meczu z Manchesterem United! Polak bohaterem Glasgow! Bohaterem Warszawy i dumą dla całej Polski! Eksplozja radości na murawie i na trybunach. Sędzia dolicza bodajże 4 minuty (wybaczcie, już tego nie zakodowałem, za dużo emocji), ale wynik nie ulega zmianie! Celtic pokonuje United! A po Celtic park rozbrzmiewa wspaniały, jakże dumnie brzmiący tego dnia, hymn "You'll never walk alone...". Po spotkaniu prasa obwieściła go nowym królem Szkocji, a w komplementach prześcigali się najwięksi futbolowi specjaliści na wyspach. Sympatycznie do wyczynu Artura odniósł się dziennikarz Daily Rekord Keith Jackson: „- Jeśli za 30 lat Boruc przyjechałby do Glasgow spłukany i bez pomysłu na życie, kibice Celticu nie dadzą mu zginąć.”. Radość trwała krótko, bowiem z Polski dotarły kolejne dramatyczne wieści. Zmarł wujek Artura...
Gwoli ścisłości: drugim listopadowym debiutem była relacja niżej podpisanego z meczu w Lizbonie...

Grudzień - czas plebiscytów.
W pierwszej części miesiąca w lidze Artur i spółka nie zwalniali tempa. Równo ogrywali kolejnych rywali, jednakże zwycięstwa nie przychodziły już tak łatwo. Po drodze niejako przegrali za to w ostatnim meczu fazy grupowej LM z FC Kopenhaga. Wszystko to jednak zeszło na dalszy plan wobec derbów z Rangers. Relacjonując mecz pisaliśmy: „Wszyscy, którzy do tej pory nie wiedzieli na czym polega fenomen Old Firm derby, właśnie wczoraj mogli się na własne oczy przekonać. Mecz był świetny. Może piłkarsko obie ekipy nie prezentowały się zbyt okazale, popełniały dużo błędów indywidualnych i taktycznych. Ale z boiska czuć było niezapomniany klimat szkockiej świętej wojny.”. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1 i pierwszy raz od dłuższego czasu to The Gers byli bliżsi wygranej. Na ich drodze stanął jednak bramkarz Celtiku, niejaki Artur Boruc. Oceniając jego grę w tym spotkaniu pozwoliliśmy sobie wrzucić kamyczek do plebiscytowego ogródka, bowiem piłkarzem roku wg dziennikarzy tygodnika Piłka Nożna został Euzebiusz Smolarek; „Artur Boruc zagrał rewelacyjnie. Tak naprawdę, gdyby nie on, to Celtic wyraźnie przegrałby ten mecz. Został ponownie bohaterem biało- zielonej części Glasgow. Kilkanaście interwencji, w tym kilka światowej klasy. Również kilkanaście wznowień gry, z tym, że w tym elemencie było ciut gorzej niż ostatnio, ale nie było też szczególnie źle. Forma palce lizać! Może gdyby mecz z Rangers odbył się tydzień wcześniej, to dziś świętowalibyśmy tytuł Piłkarza Roku... Może... Na pewno zaś Artur na niego zasłużył. Nie wdając się w polemikę z wyborem dziennikarzy Piłki Nożnej, należy powiedzieć sobie i Arturowi: do trzech razy sztuka! Dobra robota! Jak zwykle zresztą w tym roku...”. Dało się też wyraźnie odczuć, że rozpoczął się prasowy sezon ogórkowy. Brytyjskie bulwarówki donosiły o rzekomych problemach w małżeństwie Boruców. Byliśmy również świadkami pierwszych przymiarek transferowych: Arsenal Londyn, FC Barcelona, Bayern Monachium.
Koniec roku przyniósł obniżkę formy podopiecznych Gordona Strachana i stratę punktów ze słabeuszami. W 2007 Celtowie wchodzili jednak prawie pewni mistrzostwa, z przewagą 15 punktów nad kolejnym zespołem.

Autor: Qba



.: dodaj komentarz

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (27)

Awaangarda (2007-06-09 11:05:50):
No sporo się tego nazbierało, wiele się zmieniło w życiu Artura od czerwca 06'
Boruc to naprawdę światowej klasy bramkarz, nikt chyba nie ma co do tego wątpliwości. Jaka będzie cześć druga?
Od stycznia też będzie o czym pisać :)) Czekam z niecierpliwością :)

Asia (2007-06-09 11:57:43):
No przecież wiadomo, że Artuś jest najlepszy:))Życzę dalszych sukcesów! I LoVe yOu :*:*

szuwarek_madzia (2007-06-09 21:35:55):
hehe :)) fajne to podsumowanie ;)
dobra robota ;]

Wiki (2007-06-10 02:03:30):
Jestem:)Na wszystkie jabłka świata Qubuś ale superanckie podsumowanko nam zafundowałeś,taka niezła solidna piguła dokonań Borsuczka w minionym sezonie(a tak nawiasowo serdeczne pozdrówka dla Ciebie nasz Mistrzu, stęskniłam się za Twoimi relacjami, tego mi było brak hehe)ależ się"zanurzyłam"w to Twoje podsumowanko łojoj,brawissimo.Od razu przywołałeś mi na myśl wspomnienia zarówno tych pięknych,jak i smutnych chwil.Proporcjonalnie patrząc tych pięknych było jednak zdecydowanie więcej oczywiście:)Oj zbożnego dzieła dokonał Arczi,to niewątpliwe.No tak wow czerwiec:niepomyślna m.in.próba "integracji polsko-niemieckiej","lekki" niewypał naszej kadry przy wyśmienitej postawie kilku naszych Orłów w tym właśnie Boruka. Przy tej jakże mało spodziewanej stracie poczułam się (i pewnie nie tylko ja) jakbym dostała toporem w łeb,ten odcień wielkiego żalu panujący na twarzach zawodników jak i kibiców ech...już ryczę więc ten wątek ominę szerokim łukiem choć z leksza żałuję, że nie dane mi było wówczas na żywo kibicować:(Ale za to zdecydowanie piękniejszy był lipiec-hehe to było wydarzenie,bombastyczne przywitanko "wiecznego (L)egionisty".Hehe też miałam tą przyjemność oglądać to soczyste spotkanko Legia kontra Celtic live choć wkraczałam już wtedy w ósmy miesiąc i trochę przyciasnawo mi było na trybunie hehe no i pewnie słońce nie przyjarało mnie aż tak efektownie jak Ciebie(co śmiem wnioskować z twego komentarza)bo z uwagi na dzidzie trochę musiałam się osłaniać przed promieniami:)No ale widowisko było superanckie,to trzeba przyznać.Mogłoby być więcej takich spotkań na łonie ojczyzny.No i piękna walka z Killies na otwarcie sezonu-miodzio:)Wspomniany niemiły sierpniowy okres dla naszego łapacza hmm...ale wtedy tak na dobrą sprawę uwidocznił się wielki brak tego prawdziwego
killera w bramie.Najpiękniejsze chwile to moim jakże"skromnym"zdaniem udział Artka w LM.Tylko hehe,na samo wspomnienie tego trudu jaki wielu z nas musiało sobie zadać,by obejrzeć te rozgrywki to mnie ciary przechodzą,no niestety na ten wspaniały cud techniki jakim jest telewizor nie zawsze można było liczyć(ale dzięki temu podszkoliłam się trochę np.w czeskim itp.hehe).No ale w CL Arczi błyszczał pełnym blaskiem,dzielny Celt.Jedyne złe wspomnienie to przywołana porażka 3:0 z Benficą.Oj prawdziwy portugalski prysznic zaliczyli wówczas The Bhoysi. Wszyscy grali wtedy poniżej oczekiwań a wpadki Caldwella przyprawiały mnie osobiście o opad szczeny dwa piętra w dół,pamiętam jak miałam wielką ochotę przyłożyć mu w dziób,gdyby była możliwość dokonania tego przez ekran.Ale było minęło,reszta spotkań w LM niczego sobie,a już najwspanialszy to oczywiście cudowny popis borucowych umiejętności z Czerwonymi Diabłami(a propo tychże rywali,przypomniała mi się ta zabawna sytuacja,kiedy to nagle UEFA uczyniła Artka czarnoskórym obywatelem hehe,cóż to były za egzotyczne klimaty...).Sterroryzował Arczi wówczas swymi paradami rywali niemożliwie,jedyne miejsce,gdzie lądowały strzały Diabłów to w objęcia Arturo:)Prezentował się wstrząsająco, więc nic dziwnego,że swymi czarującymi paradami wzbudzał ogromny aplauz na trybunach....ryk uciechy wydobywający się z gardeł kibiców...,sama pamiętam, że moje gardło było tak niemożliwie zdarte,że chyba musiało wyglądać za przeproszeniem jak d**a pawiana.Cóż kibice są do wszystkiego zdolni:)A dzięki "You'll never walk alone" sztukę wylewu łez mam opanowaną do perfekcji:)A te czerwone gęby podnieconych kibiców wrzeszczących wówczas:"Golden Boy","Sends like paradise" czy "Good heavens" po prostu bomba:)Już wtedy wiedziałam,że Arczi powinien być obnoszony w lektyce po całym Glasgow;)A on jakby nigdy nic nie popadł w samozachwyt a na dodatek
o czym wspomniałeś Qba okazało się później,że nie ma na świecie człowieka,który by wygrywał same dobre losy(mam na myśli tragedie,które dotknęły jego rodzinę).Mimo to Arczi silny facet poradził sobie i z tym. Szkoda trochę,że np.wątek sycylijski związany z LM nie okazał się pomyślny dla Celtów ale Arczi i w tych spotkaniach okazał się być istnym wymiataczem.Nie wspominając już o pięknym entree do polskiej bramy, gdzie np.w meczu z Belgią również udowodnił,że jest number 1 i nie ma litości dla rywala.Pokazał,że i na gruncie polskim swoją postawą (w tym pozaboiskową)wzbudza u swoich kibiców niepohamowany zapał.Radosna jak świnka w deszczu okazała się być również SPL(pomijając końcówkę sezonu i porażkę z podopiecznymi Hughesa w walce o Puchar Ligii Szkockiej)ot np.świetne interwencje naszego łapacza w pełnych adrenalinki konfrontacjach z Gersami;),wywalczony Puchar....wszystko to zapewne sprawiło,że hehe no tak wybuchła istna burza medialna wokół jego osoby,stał się łakomym kąskiem,aż z każdej strony zaczęto się na niego rzucać jak na padlinę,szkoda tylko,że niewiele z tego wynikło.Choć z drugiej jednak strony nie ukrywam cieszę się,że nadal będziemy mogli go podziwiać na szkockich stadionach,w zasadzie chłopak świetnie wkomponował się w zespół The Bhoysów,że jakoś trudno mi sobie wyobrazić ten zespół bez jego obecności,chociaż życzę mu na przyszłość pomyślnych transferów.A póki co cudownego zasłużonego wypoczynku.

Pozdrowionka dla Gosi(a propo tego hehe kabaretu,o którym wspomniałaś 2 niusy niżej,ja mogę się dołączyć, chętnie pełniłabym rolę mecenasa tejże sztuki hehe a swoją drogą niezła polemika się zrodziła uff gorąco:),Qby,Turi(hehe rozśmieszył mnie pewien fakt,pewnie od Gosi wiesz o co chodzi;),Madzi,Megii(jak tam bobo)i ogółu.Trzymajcie sie ciepło.



turi (2007-06-10 13:17:03):
wiki :) bo ja jestem zakrecona

MAGIC7 (2007-06-10 14:52:37):
ile naprawdę waży Artur???
ma ktoś prawdziwe informacje???

hajek (2007-06-11 10:49:52):
Do MAGIC7 :
Tutaj o wagach i wymiarach cicho-sza .
A prawdziwe informacje znajdziesz tylko w teczkach z IPN-u :)))
Pozdrawiam

wyslijcie maila do Celtiku, o wielkie SORRY, ze nie wazymy i nie mierzymy artura!


Kasiu(L)ka (2007-06-11 13:40:23):
no, tylko pogratulować Qba . :) świetna robota ... ciary przechodzą jak sie to czyta . Solidna piguła :), w której zawarte są wszystkie najważniejsze wydarzenia ... o to chodziło i prosimy o więcej takich podsumowań !! :D

pzdr wszystkich :)

hajek (2007-06-11 14:44:02):
do Turi :
Ok, z tą wagą to juz trochę przeginamy...
Pzdr

MAGIC7 (2007-06-11 20:40:12):
Artur waży na bank min. z 95 kg..nadwaga tragiczna, motoryka zwinność i gibkość spada co pokazał w 2 ostatnich meczach repry..BOLI MNIE JAK SIĘ STACZA TEN GOŚĆ..TO NIE PRZYSTOI PROFESJONALIŚĆIE..i nie pomogą tu tłumaczenia jak to on nie grał w LM itd..jest tu i teraz a boruc jest gruby..MAM NADZIEJĘ, ŻE ZMIENI TO WNET I WEŹMIE SIĘ ZA SIEBIE bo póki co to wyleciał z reprezentacji..
szkoda..wystarczy mniej jeść i zostawać prze miesiąc po treningach..

skad info, ze wylecial? to damy na stronke!

Tępa Strzała (2007-06-11 22:45:17):
O Wicia w końcu się pojawiłas ja to z kolei stęskniłem się za twoimi dlugimi wywodami;)a to prawda Qba wykonał kawał dobrej roboty i fajnie się to czyta doskonały przegląd dokonań Boruca w minionym sezonie, nic dodać nic ująć. Napewno byl to pomyslny okres w karierze zawodowej Artka, dobra postawa na Mundialu wspaniale rozegrany sezon w Celticu zarówno jeśli chodzi o mecze ligowe jak i LM, zasadniczo dobre (a z Belgia nawet bardzo dobre) występy w reprezentacji,
a jego cudowne parady w rywalizacji z ManU chyba na długo pozostaną w pamieci kibiców. W końcu został chłopak zauważony (po MŚ to chyba heh głównie przez płeć piękną ), doceniony choć może nie aż tak jak byśmy sobie tego życzyli. Szkoda że w podsumowujących cały rok rożnego rodzaju plebiscytach sportowych nie został wyróżniony żal trochę ale chyba trofea nie są najważniejsze. Na pewno też krzywdzący był fakt że w parze z jego wyśmienita postawą na boisku prasa zaczęła się wpieprzać w jego życie osobiste i dosrywać snując nieprawdziwe insynuacje pod jego adresem ale to już chyba tak musi być. Ciekawie na pewno zapowiadała się tez transferowa nagonka na Boruca potem wszystko ucichło czy dobrze czy źle nie wiem. Może Artur faktycznie dobrze czuje się w Celticu i jak na razie nie chce tego zmieniać chyba sam wie co dla niego lepsze. Teraz należy mu jedynie zyczyć dalszej pomyślności w karierze i również w życiu osobistym. A póki co chyba zasłużonego wypoczynku i zregenerowania sił.

Przy okazji pozdrawiam serdecznie najwierniejsze tej stronce kibicki: Wikusię, Gosiaczka;),Szuwarkową Madzię, Emilię i różne tam kobitki, a takie szczególne pozdrowionka to ślę dla Turi;)


Awaangarda (2007-06-11 23:06:33):
Drogi/a MAGIC7:
hahaha... dobre xD Boruc wyleciał z reprezentacji? cholera, kiedy? Naprawdę?
Z tego co ja wyczytałam to Beenhakker nie skreśla Boruca po tych dwóch meczach:))

xD ale mi Twoja jakże zacna osoba przysporzyła radości :* Dziękuje xD
Pa:*

megi (2007-06-12 07:43:41):
No rzeczywiście niezłe to podsumowanko Qba sie musiał nieżle napracować - świetna robotka:)
Wiki - no czekam juz na nasze bobo z niecierpliwościa jeszcze 1,5 m-ca i juz będzie, ale stracha mam juz jak cholerka:) Ale mam nadzieję, że bęzie dobrze w końcu każda kobitka musi to jakos przeżyc co nie? a co u Ciebie?
pozdrowionka dla Ciebie i Gosi i Madzi Szuwarek, Turi, Qby i wszystkich stałych fanów Artka. pozdrawiam gorąco:)

Gosia (2007-06-12 08:09:48):
Czy ktoś równie błyskotliwie potrafi pisać o piłce nożnej jak nasz Mistrz Jakub (zresztą nie tylko o piłce, hehehe Kubuś , Ty wiesz o co mi chodzi, pozdrówki dla Ciebie). Zazwyczaj nie lubię podsumowań , bo są długie i nużące, a ten tekst się po prostu chłonie...tylko na końcu przychodzi rozczarowanie...mało Qba,mało,chcemy więcej:)
Tak jak Wiki już wspomniała, odżyły wspomnienia,pewne obrazy na nowo stanęły przed oczętami.
To dopiero połowa podsumowania, ale już po niej widzimy, że ten sezon zdecydowanie należał do Artura. Nie brakowało oczywiście, tak jak to w życiu bywa, tych gorszych a nawet tragicznych chwil, razem z Arturem przeżyliśmy kilka rozczarowań ...ale zdecydowanie częściej na naszych twarzach gościł uśmiech, radość po zwycięstwie i niesamowita duma z poczynań naszego rodaka.
Z oczywistych względów najbliższe mojemu sercu były występy Artka w reprezentacji narodowej. Te nadzieje pokładane w Orzełkach, łzy wzruszenia podczas Mazurka Dąbrowskiego i wiara,że tym razem na pewno się uda. Niestety mundialu nie możemy zaliczyć do udanych,mecz z Ekwadorem i pierwsze rozczarowanie a nawet złość, bo to co zaprezentowali było zdecydowanie poniżej ich możliwości. Kolejny mecz, Niemcy, znowu ta silna wiara w naszych, niesamowite emocje, nieziemski występ Artura, interwencje wprost z kosmosu... i ta gorycz, żal, łzy i wściekłość,że po tak rewelacyjnym spotkaniu kolejna porażka. Jeden głupi błąd w samej końcówce meczu...w takich momentach ma się ochotę porzucić kibicowanie. Jednak na szczęście miłość do piłki jest silniejsza i w kolejnym meczu znów powraca:)
O Arturze po mundialu aż zahuczało, jednak Beenhakker szybko sprowadził nas na ziemię nie powołując na mecz towarzyski z Danią najlepszego polskiego bramkarza. O co chodzi, to pytanie zadawali sobie chyba wszyscy...no i trochę czasu potrzebował Leo, żeby po tym występku mnie do siebie przekonać,hehehehe.
Jak to było do przewidzenia, bramkarz-nieporozumienie, zwany Jerzym Dudkiem zawalił niemiłosiernie dwa mecze pod rząd. Wojtek Kowalewski pauzował za kartki...a swoją szansę dostał wreszcie Artur, wspaniale ją zresztą wykorzystując. Zacięty i trudny mecz z Belgią, grany zresztą na wyjeździe został wspaniale zaliczony przez naszą drużynę. A Arczi w swój charakterystyczny sposób udowodnił, że może być ostoją drużyny i że można na nim polegać w sytuacjach zdawałoby się katastroficznych. Tylko Boruc potrafi z taką klasą , w ostatnich sekundach meczu wykazać się zimną krwią , ocalić zwycięstwo i jakże cenne 3 punkty. Będąc już przy jesiennych meczach eliminacyjnych nie odpuszczę sobie małej dygresji odnośnie meczu-olśnienia z Portugalią. Chociaż Arczi oglądał go tylko z ławki rezerwowych (hehe i ten słynny wyskok Artka po strzeleniu gola przez Smolarka)to na brawa zasłużył cały zespół ,bo na ten sukces naprawdę zapracowali wszyscy.
O wiosennych meczach eliminacyjnych Kubuś pewnie wkrótce napisze, więc nie będę wyprzedzać faktów:)
Kolejne cudowne chwile, jakie zafundował nam nasz golkiper to z pewnością jego występy w Lidze Mistrzów. Oj tak, Wiki, Ty się podszkoliłaś w czeskim, ja o mały włos nie wyrzuciłam kompa przez okno. Ale co tam, nie ma to jak racjonalnie skonstruowany program TV...hehehe „Moda na sukces” i tym podobne,byle nie mecze.
Wspaniały pierwszy mecz Artura z ManU, asysta przy golu i jakże efektowne parady...no i po raz kolejny Arczi bohaterem przegranego meczu. Jednak zemsta była taka słodka....fantastyczny Nakamura ze swoim strzałem z wolnego i nasz Król Artur, broniący w kapitalny sposób jedenastkę Sahy. A potem ten triumfalny gest Artura i niezapomniana „L-ka”.Nasz bramkarz prowadzi swój klub do historycznej chwili – awansu do fazy pucharowej LM , zostaje bohaterem szkockich i polskich kibiców i jest na ustach całej piłkarskiej Europy.
O meczach Artura w SPL nie będę się rozpisywać, w zasadzie co mecz to sukces. No na pewno do tych specyficznych i najbardziej emocjonujących zaliczyć możemy derby Glasgow, kończące się zazwyczaj jakimś „skandalem” ze strony Boruca, a dokładniej rzecz ujmując zbiorowym wybuchem alergii na Boruca ze strony protestanckiej części Glasgow.
Podsumowując myślę,że śmiało możemy napisać Boruc równa się pierwsza klasa. Szkoda tylko,że w Polsce mamy jeszcze we krwi ten głupi zwyczaj gnojenia kogoś po jednym nieudanym występie. Na szczęście są też prawdziwi kibice, a ci myślę, że są z Artura cholernie dumni i szczęśliwi,że dane im było przeżyć tyle emocjonujących chwil.
Tak więc Arti, podziękowania za sezon, a o tym co nie wyszło...ja już przynajmniej zapomniałam:)
No i czekamy na kolejny, jeszcze efektowniejszy. A póki co, udanego wypoczynku.

Wiki, jak dobrze,że wróciłaś na stare śmieci,hehehe Brakowało tu Ciebie. No i gratulacje, też odniosłaś sukces:) Co do kabaretu to chyba nic z tego nie będzie. Jegomość Hajek chyba się wycofuje, a bez jego tekstów nie damy rady,hehehe.
Polemika rodzi się zawsze gdy nie wyjdzie coś Arturowi. Niektóre osoby czają się przez cały sezon i czekają tylko na jakieś potknięcie.No i wtedy jazda....lecą ich silne argumenty,typu Boruc- hamburger hehehe.

Turi, może zgłosimy do UEFA propozycję ważenia zawodników przed każdym meczem. Skoro w boksie jest to praktykowane to czemu miałoby się nie przyjąć w piłce nożnej.W końcu lud się domaga:)

Pozdrówki dla wszystkich kibiców, którzy zaglądali tu przez calutki sezon: Wiki, Kondka, Tępej Strzały (no tu z pewnych względów szczególne pozdrowienia,hehe a wszystko dzięki Turi), dla Madzi Szuwarek, Megi (i malutkiej kibicki w drodze), dla Emilii, Gadzet i pozostałych członków naszego Boruc-Teamu,jak to kiedyś Qba określił.
No i największe pozdrowienia i podziękowania dla naszych niezawodnych, niezastąpionych, wręcz fenomenalnych autorów tej strony. Turi i Kubuś jesteście wielcy!


MAGIC7 (2007-06-12 13:54:22):
BOŻE TUTAJ ŻADNA Z KOBIET NIE MA POJĘCIA O PIŁCE..JEDYNE CO DOBRE TO BORUC BO SIĘ PODOBA..I DLATEGO TEŻ NAJLEPIEJ BRONI..PROPONUJĘ GARNKI PRZECZYŚCIĆ..
jAKAŚ DEBILKA NAPISAŁA ZE BRAMKARZ POMYŁKA - J.DUDEK..HAHAHA..DUDEK TO NADAL NIEDOŚCIGNIONY WZÓR DLA ARTURA POD WZGLĘDEM UMIEJĘTNOŚCI A PRZEDE WSZYSTKIM TEGO CO WYGRAŁ..
WY KOBICINKI MOŻECIE JEDYNIE SIĘ PODNIECAĆ LIGĄ SZKOCKĄ - LIGĄ ZAŚCIANKIEM W EUROPIE I WASZYM PUCHNĄCYM IDOLEM ALE POJĘCIA NADAL NIE MACIE..A TO PRZYKRE BARDZO..ROZUMIEM JEDNAK ŻE MŁODOCIANE JESTEŚCIE I MACIE PRAWO BREDZIĆ..
WASZ BORUC GRAŁ DOBRZE W TYM SEZONIE - PRZY SWOICH GABARYTACH SUMOKI POWIEDZIAŁBYM NAWET ŻE NADSPODZIEWANIE DOBRZE..NO ALE SIĘ SKOŃCZYŁO..PO WAKACJACH PRZYTYJE Z 7 KG..I BĘDZIEDZIE MU ZUPĘ KAPUŚCIANĄ GOTOWAĆ:)
I NIE BROŃCIE GO ZA TE 2 OSTATNIE MECZE..BO TO KOMPROMITACJA MAXYMALNAAAA...PÓKI CO..DZIĘKI ZA ROZRYWKĘ JAKĄ MAM CZYTAJĄC WAS DROGIE DZIEWKI!!!:)))

POZDRAWIAM SERDECZNIE

Oglądaliśmy na wideo tę sytuację. Artur nie miał szans. Wszystko zrobił jak trzeba, dobrze ustawił mur, była w nim odpowiednia liczba zawodników, sam był dobrze ustawiony. Nic nie dało się zrobić - zgodnie ocenili selekcjoner reprezentacji Polski Leo Beenhakker i trener bramkarzy Frans Hoek. Podobnego zdania jest Andrzej Dawidziuk. - Jak można jednego dnia kogoś wychwalać pod niebiosa, a drugiego tak krytykować? Bramkarz albo jest dobry, albo słaby. Jeśli jest dobry, to nie w pięciu meczach, tylko cały czas. Każdy wie, że Artur ma klasę - mówi

ty nasz autorytecie od jurka niedoścignionego wzoru - pomoz pisac pamietniczek o tym jak nie broni sie dwa lata i jak to wytlumaczyc, a nie sie produkujesz tutaj. ciao.

ps. boli ten mecz z kolumbia, boli :))))))))
ps2. i niech boli.

hajek (2007-06-12 14:26:06):
Sorry , ale MAGIC7 ma trochę racji .Mecze z Armenia i Azerbejdzanem to A.Boruc zapisze in minus i nie wiem jakbyscie go nie bronili / broniły to tutaj nic nie pomoże . A wypowiedzi trenerów : Beenhakkera , Hoeka i Dawidziuka trzeba potraktowac jak chronienie swego tyłka. Musieliby niestety przyznać iż dwa razy popełnili błąd w stawianiu na konkretnego bramkarza , a jak widać niełatwo sie do tego przyznać.
Wydaje mi się ( moge sie mylić ), że fala krytyki jaka spadła na Boruca po tych meczach jest podobna tej do Dudka po meczu z Finlandią .Tylko , że Arturowi sie upiekło z Azerbejdżanem , bo wygraliśmy a Dudek nie miał tego szczęścia ( choć i w tym i tamtym meczu repra zagrała słabiutko ). Dodatkowo Dudek siedzi na ławie od wielu miesięcy w silnym Liverpoolu a Artur Boruc nie ma sobie równych w przeciętnym jak na warunki europejskie Celticu. Wydaje mi się , że Jurek spokojnie poradziłby sobie także w Celticu a Artur miałby ten sam problem co Dudek w Liverpoolu , bo przy Benitezie Jose Reina jest nie do ruszenia.
Duże znaczenie ma to jaka będzie forma Boruca po letnim okresie przygotowawczym , bo jak podobna tej sprzed tygodni , to na Celtic może to i starczy ale na reprezentację na pewno nie .Poza tym Kowalewski , Kuszczak ,Fabiański i inni na pewno nie zrezygnuja z bycia nr 1 .
Pozdrawiam

Gosia (2007-06-12 14:53:05):
Ty MAGICZNY, chyba się za bardzo zakręciłeś w tej swojej magii.
W każdym razie miło mi,że mi latek ujmujesz. A do czyszczenia garów, to mam zmywarkę.
Z jednym się tylko zgodzę,że Artur nie opanował jeszcze umiejętności Dudka....ale tych w siedzeniu na ławie,hehehehe.
A maksymalną kompromitacją były nie występy Artura,tylko dwa mecze Dudka za kadencji Beenhakkera, w przeciwnym razie chyba nadal dostawałby powołania panie znawco.
No i nie gorączkuj się tak, na zewnątrz wystarczająco wysoka temperatura. Pozdrawiam.

Kasiu(L)ka (2007-06-12 15:30:09):
do MAGIC7:

człowieku nie podniecaj sie tak, bo Ci ciśnienie skoczy . Dudek to akurat kupe dziada [ nie obrażając nikogo, ale się zdegustowałam ]przy Borucu i większość przyzna mi racje . :) co On takiego wygrał ?? hahaha śmieszny jesteś za całą swoją karierę nie zebrał tego wszystkiego co Boruc przez 2 czy 3 lata i na dodatek puszcza znaczy sie puszczał, bo "biedaczek" już nie gra [ ława sie grzeje pod Jego tyłkiem ]haha takie szmaty, że można Mu było tylko współczuć, Dudek już dawno zszedł na psy i Jego forma zniknęła po wygraniu LM z Mlianem a może nawet wcześniej. Nieraz przynosił nam wstyd, ale o tych gorszych stronach już nie napisałeś, bo widzisz tylko plusy a może nie znasz minusów ?? . Może dostrzegł byś plusy u ARTURA ?? jest ich na pewno o wiele więcej niż u Dudka . heh biedny jesteś . i kto tu sie nie zna na piłce ... tylko Ci współczuć prawda ?? hahahaha wiesz, jesteś bardzo śmieszny . jak czytałam Twój komentarz to prawie sie posikałam hahaha ... na Twoim miejscu nauczyłabym się poprawnie składać zdania, bo Twoje wypowiedzi nie mają większego sensu [ hahaha ] . niejedna dziewczyna tutaj zna sie lepiej na piłce niż Ty, ale cóż jak ktoś tak leczy swoją chorą zazdrość czy kompleksy no to współczuje ...

p.s - wcale nie boli ;] bo gdyby nie ARTUR nie zagralibyśmy w Niemczech nawet 90 min. ...

p.s 2 - zagraj kilkadziesiąt spotkań to wtedy pogadamy ;] będzie bolało nie ??

hahaha znawca sie znalazł :/ a tak poza nawiasem współczuje Ci jeszcze, że musisz czyścić gary ręcznie heh .

pzdr Gosie :) i pozostałych :))

pati (2007-06-12 23:02:23):
do MAGIC7: słuchaj gościu, to czy Artur jest gruby czy nie, to jego własna sprawa i czy on coś z tym zrobi czy nie to tylko zadecyduje on sam..a w ogóle jest super bramkarzem światowej śławy i chyba nie zaprzeczysz?? on się nie stacza gra świentnie!! a poza tym Arczi musi mieć w końcu jakieś porażki, takie jest życie i od razu nie gadajmy, że sie stacza, te człowiek jest poprostu super, a jeśli chodzi o wagę...przecież on ma wspaniałą żoną, która jak widać o niego dba....tak więc ma kochającą i dbającą o niego żonę, świetnie gra, odnosi sukcesy(a porażki to normalna rzecz, każdemu może się zdarzyć), więc czego mu tu życzyć??? chyba tylko dzieci :) i nie czepiaj się więcej wagi Arcziego, on na pewno to kontroluje....a z reprezentacji wyleciał, bo oni byli ślepi i nie widzieli tego co jest najważniejsze w nim!!!! pozdrawiam gorąco Arturka:)

Wiki (2007-06-13 00:54:29):
Turi- hehe lajcik kochana,w każdym razie było zabawnie;)
Tępak –a bo wygrzewałam się na Seszelach i z deka zapomniałam o stronce;)żarcik,a to prawda,w tym sezonie kaczuszka dziennikarska wielokrotnie dawała o sobie znać.
Ależ można sobie było poczytać o Borucu...najlepsze to chyba te wieści z Gersami w roli głównej;)A ty natomiast w czape zarobisz ode mnie i dobrze wiesz za co.
Megi-a to widzę,że już jesteś na finiszu,kochana to całkiem normalne ale
będzie dobrze.Poród to naprawdę nic strasznego,grunt pozytywne nastawienie,a wtedy wszystko będzie ok.Zresztą jest to tak niepowtarzalna chwila,że wtedy najmniej się myśli o sobie,a całą uwagę skupia się na tym malutkim człowieczku,wszyscy będziemy tu trzymać kciuki za pomyślne rozwiązanie i czekać wieści o malutkiej kibicce:)a u mnie po staremu:praca,szkoła(wrrr...sesja),bąble,upps kibicowanie ostatnio troszkę zeszło na dalszy plan;)no i z utęsknieniem czekam wyjazdu na wczasy ale to jeszcze miesiąc:(
Gosia- no wywiało mnie stąd,e tam mój sukces w porównaniu ot np.z osiągnięciami Arturo to wielkie nico ale dziękuję:)A niech mnie drzwi ścisną,ja już tak się napaliłam na ten kabaret i trach...;(
Nic,przeżyję,jednak fenomenalne jest to,jak ci chłopcy się potrafią "pocić od wewnątrz";)ale normalka taka to już typowo polska mentalność.
Pozdrówka wszystkim:)

Saimon (2007-06-13 13:31:36):
Zapraszam do zobaczenia mojej kompilacji piłkarskiej Polska vs Niemcy , w tej kompili są też fragmenty meczu Niemcy Polska z 2006 r.Pozdro dla wszystkich.
http://www.youtube.com/watch?v=7WKVjPqnIBg

MEbi (2007-06-13 17:10:55):
Ładni z Was kibice, skoro zapomnieliście, co Jurek zrobił dla Liverpoolu...

MEbi (2007-06-13 17:30:15):
Do osiągnięć Dudka, to Borukowi jeszcze daleko. Dudek w swojej karierze zaszedł wyżej - ten "bramkarz-nieporozumienie" wybronił Puchar LM Liverpool'owi. Teraz mówi się o tranferze do ligi portugalskiej. Gdyby nie Benitez Dudek napewno do tej pory boniłby bardzo dobrze. Najwyrazniej macie kiepską pamięc...Ciekawe co zrobicie, jeżeli Boruc zasiądzie na ławie np. w Reprze a jego miejsce zajmie ktoś inny i zaprezentuje się lepiej. Więc Gosiu radzę pochamować się z tym entuzjazmem co do osoby Artura i komentarzy typu: "Z jednym się tylko zgodzę,że Artur nie opanował jeszcze umiejętności Dudka....ale tych w siedzeniu na ławie,hehehehe" Polska mentalność...Że Niemcy nas zaatakowali to pamiętacie do dzisiaj, a jak znany Polak odnosił sukcesy i z przyczyn niezależnych od siebie opadł na ziemię, to już nie pamiętacie.

mysle, ze jesli zasiadze, bo ktos bedzie lepiej gral, a nie duzo gadal, to kazdy to przyjmie bo kazdego czas nadchodzi i kazdego sie konczy

MAGIC7 (2007-06-14 19:25:38):
WITAM PONOWNIE...chciałbym coś dodać:

..JAKAŚ ISTOTA POD KOMENTARZEM MEbi DODAŁA JAKIŚ BEŁKOT..COŚ O GADANIU I O CZASIE ŻE SIĘ ZACZYNA DLA JEDNYCH A INNYM SIĘ KOŃCZY..

WIĘC POSŁUCHAJ TŁUSTY DRUKU..:)))
NIKT NIE GADA MNIEJ INTELIGENTNIE UDZIELAJĄC WYWIADÓW ITD OD PANA ARTURA BORUCA - TO WCALE NIE JEST ZŁOŚLIWOŚĆ..TO FAKT.
A ODNOŚNIE PRZEMIJANIA CZASU..PAN JERZY DUDEK MA DOPIERO 34 LATA I KAŻDY KTO ZNA SIĘ NA PIŁCE WIE ŻE FACET JESZCZE POGRA NA NAJWYŻSZYCH OBROTACH JAKIEŚ 5 LAT...JAKO PRZYKŁAD MOŻNA TU PODAĆ NAZWISKA KHANA LEHMANNA, KTÓRZY SZCZYT FORMY MIELI W WIEKU 33- 39 LAT. CAŁY CZAS GRAJĄ I TO W JAKICH KLUBACH..WIEK U BRAMKARZA NIC NIE ZANCZY..

POKORY DLA WSZYSTKICH PAŃ TUTAJ WOBEC PANA DUDKA BO DLA WAS TO PAN DUDEK..CZAPKI Z GŁÓW DZIEWCZĘTA..

a dla ciebie artur to od dzis pan artur boruc i jak tego nie zaakceptujesz to katowickie wpisy przestana sie pojawiac. pasuje? z glupia argumentacja nikt polemizowac nie bedzie. jest jedna roznica - pan lehman i pan kahn GRAJA, pan Dudek - ... :) dzieki za uwage! real madrid hehe

Genghis-Han (2007-06-15 09:04:01):
Faktycznie jest powód do zachwytu.
Wszyscy rozpływacie się w komentarzach jaki to Boruc jest wspaniały.
Ok, jest dobry, no ale przepraszam, takich jest wielu.
Co to jest Celtic? W 1888 roku był wspaniały, bo jeden z najstarszych, no ale teraz to jest mocno średni klub. Glasgow też ma swoje najlepsze chwile za sobą. Taka jest prawda, że ostatnie występy w lidze mistrzów trafiły się Celticowi jak ślepej kurze ziarno, bo nie od dziś wiadomo, że Rangersi i Celtowie mają nienajlepszą sytuację finansową. Gdzie im do angielskiej Premiership? Kiedyś były plany by oba te kluby tam zagrały, a wiecie dlaczego je porzucono? Bo z obecnymi możliwościami finansowymi zleciałyby to drugiej ligi. Szkocja to brytyjski zaścianek a prawdziwa kasa pojawia się dopiero za murem hadriana. Obiektywnie wydaje mi się, że w Polsce zrobiono niepotrzebnie szum o jakiejś "polskiej szkole bramkarskiej". Jeśli piłkarz jest dobry, to w dzisiejszych czasach menadżerowie wynajdą go nawet w Tybecie. Największe kluby nie przepuszczają okazji i płacą duże pieniądze za utalentowanych piłkarzy. Nie tak dawno przeczytalem, że Fiorentina kupiła dwóch 18-latków z Hradec Kralove (liga czeska), bo widać uznała, że mają spory talent. Jakoś nie widać żeby wielkie kluby rzucały się na Boruca, co oznacza ni mniej ni więcej, że uważają, iż jego poziom jest w sam raz na Celtic, czyli średni. Liga szkocka jest do bani i sam nie wiem, gdzie jest wyższy poziom, w Polsce czy u nich. Niektóre drużyny prezentują się gorzej niż polska II liga, więc fakt, iż Boruc ma udany sezon niewiele znaczy. Myślę, że jego umiejętności zweryfikowałaby dopiero Anglia, gdzie grałby co 3 dni z prawdziwymi zespołami.
Na koniec chciałbym napisać dlaczego zabrałem swój głos w tej debacie. Po pierwsze wypadało mi skomentować relację Kuby (pozdrawiam), która jest bardzo udana (tak jak i wcześniejsze), ale również dlatego, że nie podobał mi się tekst Boruca o tym, że nie zna Szczęsnego. No sorki, ale Szczęsny to jest jednak ktoś i należy mu się odrobina szacunku. Szczęsny ma prawo krytykować Boruca, bo tak robi się na całym świecie. Boruc powinien na krytykę odpowiedzieć dobrą grą, a nie niezrozumiałymi tekstami, o tym, że nie zna Szczęsnego. Szczęsny grał w piłkę z sukcesami przez wiele lat i ja pamiętam jego piękne interwencje w wielu meczach. Obojętnie czy Boruc żartuje, czy nie, ale kolegę po fachu powinien pamiętać. Nie w ten sposób zdobywa się szacunek. To chyba tyle.

Mixxx (2007-07-09 18:20:09):
Widziałem ostatnie zdjęcia Artura na jakiejś stronce... Na kilku był z kolegami. wszyscy byli bez koszulek i co jeden miał większy brzuszek. Biorąc pod uwagę wzrost Artura i patrząc na jego posturę domniemam, że waży CO NAJMNIEJ 115 - 120 kg. Przynam, że do twarzy mu z tym brzuszkiem i jest sexy mrauu ;> Pewnie wnet (po wakacjach) znowu okaże się, że przytył kilka kg ;]

Czeladź (2007-09-07 10:50:12):
hej mistrzu jesteś dla mnie najlepszym bramkarzem

 
Wiadomość:
Treść komentarza:
Autor:
Mail:   

DODAJ KOMENTARZ
Do dodania kometarza wymagana jest obsługa JavaScript!
Redakcja ma prawo do usunięcia lub redagowania komentarza.
UWAGA! Jeżeli komentarz będzie zawierał treści niecenzuralne lub obraźliwie lub niezwiązane z tematem nie zostanie opublikowany.


© 2005 ArturBoruc.com Wszelkie prawa zastrzeżone
Created & hosted by Legia LIVE!