|

Niedziela, 03 czerwca 2007
El. ME: Azerbejdżan 1-3 Polska
Uff, było naprawdę gorąco, zarówno jeśli chodzi o warunki atmosferyczne, jak i o poziom emocji na stadionie Tofika Bachramowa w Baku. Piłkarze reprezentacji Polski zadbali o to, by ich kibice nie mogli narzekać na nudę. Mówiąc szczerze, takiej dawki napięcia pewnie wszyscy wolelibyśmy jednak uniknąć. Zaczęło się bardzo źle, bo już w 5 min. lewym skrzydłem popędził naturalizowany Azer serbskiego pochodzenia Bronimir Subaszic, po czym w dziecinny sposób ograł Dariusza Dudkę i znalazł się w polskim polu karnym. Wydawało się, że będzie dośrodkowywał do któregoś z parterów, ustawionych na 7 - 8 metrze przed bramką Boruca. Tymczasem ku zaskoczeniu Artura, który szykując się już do przecięcia podania zrobił krok do przodu, tym samym odsłaniając krótki róg, azerski pomocnik precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Błąd Dudki, wielbłąd Artura...
Zanim mecz na dobre się zaczął wszystkie założenia taktyczne wzięły w łeb i Polacy przez kolejne 10 minut sprawiali wrażenie zupełnie zagubionych, nie bardzo wiedzących, co robić. Tymczasem gospodarze cofnęli się i spokojnie próbowali kontratakować. W 13 minucie znów zagrozili naszej bramce, ale tym razem bez zarzutu spisał się Boruc. Polski zespół, grający w dość eksperymentalnym zestawieniu personalnym z wysuniętym Grzegorzem Rasiakiem i wspomagającymi go ze środka pola Maciejem Żurawskim i Jackiem Krzynówkiem, przejął inicjatywę dopiero ok. 20 min., głównie za sprawą szalejącego na prawym skrzydle Jakuba Błaszczykowskiego. To po jego dośrodkowaniach przed szansą stawali Euzebiusz Smolarek, którego strzał w 24 min. został zablokowany przez obrońców i Rasiak, ale jego uderzenie głową z 30 min. minimalnie minęło słupek. Sam Błaszczykowski miał swoją szansę w końcówce I połowy, kiedy to po znakomitym podaniu Żurawskiego znalazł się w sytuacji sam na sam z Welijewem. Niestety, przy próbie minięcia, został w ostatniej chwili powstrzymany przez bramkarza. Do przerwy wynik nie uległ zatem zmianie. Gra polskich piłkarzy wyglądała bardzo źle. Zupełnie niewidoczny był Żurawski, niewiele lepiej poczynał sobie Krzynówek, a w związku z tym cały ciężar rozgrywania spadł na defensywnego pomocnika Mariusza Lewandowskiego. Trzeba przyznać, że pomocnik z Doniecka robił, co mógł i był bardzo aktywny, jednakże nie ma on zwyczajnie predyspozycji do kierowania poczynaniami drużyny. Słabo spisywał się Smolarek, tym razem nic dobrego nie można powiedzieć o grze w ofensywie Marcina Wasilewskiego i Michała Żewłakowa. Niepewny w swych poczynaniach był Dudka.
W przerwie trener Beenhakker nie zdecydował się jeszcze na zmiany i gra Polaków nie uległa zmianie. Wydawało się, że selekcjoner zbyt długo wbijał swym podopiecznym do głowy by grali spokojnie, by nie dali się sprowokować. W związku z tym brakowało pressingu, walki o każdą piłkę. Nie było też ruchu w ataku, wychodzenia na pozycję. Wszystkie zagrania wydawały się być bardzo czytelne dla rywali. Ponownie jednak okazało się, że stary lis na polskiej ławce trenerskiej wie co robi… Nasi piłkarze mieli przewagę, ale nie miało to żadnego przełożenia na zagrożenie pod bramką Azerów. Gospodarze wciąż próbowali kontratakować, jednakże ich ofensywne zapędy rozbijały się o mur w postaci Bąka i Żewłakowa, którzy rozgrywali profesorską partię w defensywie. Mimo to, ze względu na fakt, że nasz bramkarz nie miał swojego dnia, każdy rzut rożny, czy wrzutka z bocznych sektorów boiska na pole karne podnosiła ciśnienie obserwującym mecz kibicom. Co więcej, niektórzy zamykali oczy obawiając się o interwencje Boruca (specjalne pozdrowienia dla Gosi niedowiarka;)). Widząc, że gra zespołu nie uległa poprawie, Leo zdecydował się na zmiany. Zmordowanego Błaszczykowskiego zastąpił świeżo upieczony mistrz Polski Wojciech Łobodziński, a bezproduktywnego „Magica” zmienił Marek Saganowski. Zmieniło się również ustawienie i od tej chwili graliśmy klasycznym systemem 1-4-4-2. Po chwili okazało się, że były to niezwykle trafne posunięcia Holendra. W 63 min. skrzydłowy z Lubina został sfaulowany po prawej stronie boiska. Dośrodkowywał Krzynówek, do piłki wyskoczył Rasiak, ściągając na siebie dwóch azerskich obrońców. Tymczasem za plecami walczących o futbolówkę przyczaił się zupełnie niekryty Smolarek i świetnym strzałem głową wyrównał stan meczu. 1:1 i wielka radość polskiej ekipy. Emocje nie zdążyły jeszcze opaść, kiedy po podaniu Łobodzińskiego strzelał najpierw Saganowski, potem spod nóg Rasiaka piłkę wybił obrońca, ale do bezpańskiej futbolówki dopadł na 13 metrze Krzynówek i w swoim stylu lewą nogą posłał prawdziwą „petardę” do bramki Farhada Welijewa. W ciągu 180 sekund Polacy odwrócili losy meczu. Potem nasi piłkarze rozsądnie cofnęli się, starając się kontrolować grę i wyprowadzać szybkie ataki. Zazwyczaj się to udawało, jednakże w pewnym momencie byliśmy świadkami zdecydowanej przewagi gospodarzy. Na szczęście nie bardzo wiedzieli jak przełamać pewnie grającą defensywę biało - czerwonych. Tymczasem wśród Polaków zdecydowanie wyróżniał się „Sagan”, który tradycyjnie dużo walczył, był niezwykle aktywny, co rusz absorbując uwagę obrońców gospodarzy. Jego starania przyniosły wreszcie efekt w 89 min. Marek świetny zwodem uwolnił się spod opieki obrońcy i precyzyjnym podaniem obsłużył rozgrywającego świetne zawody Krzynówka. Jacek świetnie „zawinął” na zamach obrońcę i przełożył sobie piłkę na prawą nogę, a następnie huknął nie do obrony z ok.12 metrów. Na tablicy pojawił się wynik 1:3 i wiadomym już było, że nie stracimy punktów w Baku. Wielkie brawa dla „Krzynia”!
Generalnie zwycięzców się nie sądzi, co wielokrotnie podkreślali, tradycyjnie już marudni komentatorzy: Dariusz Szpakowski i Grzegorz Mielczarski (a`propos: tym razem „Szpaku” wyjątkowo nie nazywał Euzebiusza Smolarka Włodzimierzem i odwrotnie), zwłaszcza, że komplet punktów na tym terenie stracili już Finowie, a ciężka przeprawa czeka jeszcze Serbów i Portugalczyków. Może to banalne, ale prawdą jest, że wielkie drużyny potrafią wygrywać nawet wówczas, gdy gra się im nie układa. Polska reprezentacja wielka jeszcze nie jest, ale z pewnością pokazała wczoraj klasę. W efekcie na ich koncie jest 19 punktów w 8 meczach, a to bardzo dobry kapitał. Będzie świetny, jeśli wygramy również spotkanie w Erewaniu.
W kontekście całego meczu cieszy fakt, że w trudnych momentach możemy znowu liczyć na rutyniarzy takich jak Bąk, Żewłakow, Lewandowski czy przede wszystkim Krzynówek. Dobrym prognostykiem jest również to, że mamy niezwykle wartościowych dublerów, ale to już potwierdziły również wcześniejsze mecze eliminacyjne.
Jeśli natomiast chodzi o Artura, to trzeba z przykrością stwierdzić, że to chyba był jego najgorszy występ w kadrze. Nasz ulubieniec nie był dostatecznie skoncentrowany, bo oprócz puszczonego głupio gola nie popisał się również m.in. w 37 min., gdy po podaniu od równie słabego wczoraj Dudki, piłka skozłowała i przy próbie wybicia Artur po prostu się „machnął”. Na szczęście zdołał naprawić swój błąd. Po chwili znów interweniował niepewnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, wypuszczając piłkę z rąk. Strzał przewrotką Subaszica był jednak niecelny. Wówczas mogliśmy dostrzec jak gracz Celtiku próbuje ocknąć się z letargu uderzając w twarz rękawicami. Byliśmy już tego świadkami w jesiennym meczu z St. Mirren i wówczas przyniosło to pożądany efekt. Tym razem na niewiele się to zdało, bo Artur wciąż sprawiał wrażenie zdenerwowanego. W II połowie też zdarzyło mu się jedno niepewne piąstkowanie piłki, po którym trafiła ona pod nogi rywala, na szczęście strzał Azera trafił w boczną siatkę. Potem było już lepiej, również za sprawą świetnej postawy bloku obronnego, który nie dopuszczał do groźnych strzałów na polską bramkę. Trzeba przyznać, że Artur miał za co dziękować kolegom po meczu. Dobrze, że błędy przytrafiły mu się w spotkaniu, które zdołaliśmy wygrać. Na pewno nasz bramkarz wyciągnie wnioski i w środę zagra z Armenią na swoim normalnym, wysokim poziomie. Czego jemu i sobie życzymy.
Autor: Qba
Reprezentacja Polski po ciężkim boju pokonała w Baku drużynę Azerbejdżanu 3-1. Gole dla "biało-czerwonych" strzelali: w 62. minucie Euzebiusz Smolarek, w 66 i 89. minucie Jacek Krzynówek. Polacy przegrywali już od 5. minuty w której najpierw błąd popełnił Dariusz Dudka, a następnie Artur Boruc zostawił mnóstwo wolnego miejsca napastnikowi gospodarzy Subasicowi. W drugiej części gry udowodnili swoją wyższość. W środę kolejny wyjazdowy mecz Polski - tym razem przeciwnikiem będzie Armenia.
Skład Polski: Boruc - Wasilewski, Dudka, Bąk, Michał Żewłakow - Błaszczykowski (57' Łobodziński), Lewandowski, Krzynówek, Smolarek - Rasiak (81' Sobolewski), Żurawski (57' Saganowski).
Sędziował: Konstantínos Kapitanis (Cypr).
Widzów: 15 000
.: dodaj komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze czytelników. Mamy prawo do usuwania i redagowania komentarzy.
Wasze komentarze: (20)
Kagie (2007-06-03 13:42:32):
Powiem szczerze, że byłam w szoku- tak słabego Boruca nie widziałam nigdy (a trochę meczów w jego wykonaniu miałam okazję obejrzeć...). I nie chodzi mi tylko o tą szmatę puszczoną w 5 minucie. Każdemu bramkarzowi zdarzają się farfocle. Przerażały mnie pozostałe interwencje w 1.połowie (wypuszczanie piłki z rąk, złe wybicie, po którym o mały włos nie było 2:0...). Gdy piłka znajdowała się w naszym polu karnym, była straszna nerwówka, bo nie wiadomo było, czego się można spodziewać po Borucu.
Przyzwyczaił wszystkich do swojej wysokiej formy, a tu nagle takie "niespodzianka"...
Całe szczęście, że jego koszmarne błędy nie przełożyły się na ostateczny wynik.
Mimo tej wpadki, Boruc nie raz i nie dwa udowodnił swoje umiejętności, więc teksty, które od wczoraj słychać, typu "Boruc jest złym bramkarzem i nie nadaje się na grę w reprezentacji" są co najmniej śmieszne. Każdemu zdarzają się gorsze dni. Ale w Polsce już tak jest- zaliczasz słabszy moment- jesteś zerem, mimo że jeszcze kilka dni temu byłeś dla tych samych osób bogiem.
Trzymamy kciuki w środę.
MEbi (2007-06-03 13:48:42):
To żeś Artur pograł wczoraj...To chyba była zemsta za ten turniej, w którym byłeś trzeci...
Ulusia (2007-06-03 14:43:56):
Każdy może mieć gorszy dzień, Artur jest cudownym bramkarzem i mam nadzieję że wydzie na murawę w środę. Wtedy pokaze co potrafi. Artur, wierzę w ciebie, jesteś boski!!!
wierny kibic (2007-06-03 15:24:56):
Artek nic sie nie stało jestes wielkim goalkeeperem
Gucio FAN ARTURKA (2007-06-03 16:14:51):
Artur i tak jest najlepszy na swiecie a Buffon to co jest idealny ? Nobodys's perfect :) Artur w srode wyciagniesz karnego :D Ja gram w trampkarzach tez mam czasami slabe dni chociaz ty jestes zawodowcem ale kazdemu sie zdarza:)JESTES NAJLEPSZY!!! Wierze w ciebie ze pokazesz to do czego nas przywyczailes wysmienite parady :) Rozwalcie ormianów!
Awaanagrda (2007-06-03 17:20:01):
Uff... dobrze, że wygraliśmy, a łatwo nie było, jeszcze ta wpadka Artura (ale i tak uważam go, za mojego idola:)i nie mam zamiaru pamiętać tego incydentu ) , na szczęście zażegnaliśmy pierwszą połowę i w drugiej było już tylko lepiej. 3;1 to dobry wynik, liczą się 3 punkty:)) teraz nam pozostaje tylko rozbroić Armenię w środę :)) dajmy więc czaduu :)
LEGIA MISTRZ (2007-06-03 18:39:40):
wczorajsze wpadki mozna zrzucic na pogode i boisko (w przypadku wykopywania pilki) trudno bramkarzowi bronic w takich warunkach, w sumie dobrze ze slabszy wynik przyszedl w wygranym meczu. zreszta cos juz jest w Borucu ze najlepiej gra w meczach o najwyzsza stawke, w spotkaniach ze slabeuszami czesto nie jest na 100% skoncentrowany - no ale to akurat cecha wielkich pilkarzy.
Kasiu(L)ka (2007-06-03 19:00:11):
błędy zdarzają się nawet najlepszym ...
[ to nie podlega dyskusji]
Tak - Artur popełnił kardynalny błąd w 5 min. i w pierwszej poł. zdarzyło Mu sie mieć niepewne sytuacje, co jest bardzo dziwne [ bronił jakby był zamroczony ], zresztą te jego gesty po niefortunnych próbach obrony np.: bicie się w twarz . ... zgadzam się z poprzedniczką, że Arczi przyzwyczaił nas do swojej wysokiej formy i sprawił nam nielada 'niespodzianke' [dobrze, że owa niespodzianka nie przerodziła się w koszmar]podczas wczorajszego spotkania z Azerbejdżanem. Ważne zdobycie 3 punktów, które zasłużenie wywalczyła sobie nasza reprezentachja, bo w 2 poł. nasi chłopcy pokazali się z zupełnie innej strony, choć i tak nie był to szczyt ich możliwośći.
Miejmy nadzieje, że w środe nasze ORŁY pokażą nam to do czego nas przyzywczaili w ostatnich meczach eliminacyjnych.
kibic (2007-06-04 09:07:07):
ten becz był łatwy. ale Boruc ładnie bronił :d
Gosia (2007-06-04 09:34:44):
Gratuluję Biało - Czerwonym zdobycia kolejnych trzech punktów, chociaż ten mecz niekoniecznie będzie przeze mnie mile wspominany.
Trzeba im przyznać jedno, że zafundowali nam niezłą dawkę nerwów :)
Zaczęli fatalnie, nie potrafili wejść w rytm meczu, byli rozkojarzeni, od pierwszych minut wyglądali na przemęczonych i chwilami odnosiłam wrażenie jakby mieli wszystko w nosie.
Pocieszający jest jedynie fakt, że potrafili się podnieść po utracie bramki, chociaż zajęło im to trochę czasu. Nie bardzo jest się tym razem nad kim zachwycać. Na pewno brawa dla Smolarka, za przywrócenie nadziei i słowa uznania dla Krzynówka, dającego nam prowadzenie. Zawodnikiem zdecydowanie wyróżniającym się na boisku był z pewnością Kuba Błaszczykowski, który jako jeden z nielicznych próbował podejmować jakieś akcje. Oprócz niego na plus jak dla mnie również Saganowski, zdecydowanie bardziej aktywny i zdecydowanie więcej wnoszący do zespołu niż Maciek Żurawski. Zaskoczył mnie brak Grzesia Bronowickiego w pierwszej â11â, no i proszę, Fabian wygryzł Kowalewskiego i zasiadł na ławeczce jako bramkarz nr 2.
Jeżeli chodzi o grę Artura, to chyba po raz pierwszy w życiu wolałabym tego nie komentować.
Przyjmijmy wersję, że wszystkiemu była winna zbyt wysoka temperatura:)Ale głowa do góry,następny mecz będzie Twój:)
Mam nadzieję, że mecz z Armenią będzie rozegrany z większym polotem i bez głupich błędów, bo przecież chłopcy potrafią grać rewelacyjnie.
Trzymam kciuki za środowe zwycięstwo.
Jeszcze jedno, przed meczem zastanawiałam się czy na trybunach będą jacyś polscy kibice, a tu niespodzianka... Legioniści są wszędzie!
Dziękuję za pozdrowienia Kuba.W następnym meczu będę większą optymistką:)
jacek (2007-06-04 11:13:09):
stroskany fan, panie Arturze przy takiej konkurencji wśród polskich bramkarzy nie moze pan sobie pozwolić na żadną chwilę słabości, niektórzy fani tamtych pana "zagryzą", błagam niech sie pan pilnuje pozdrawiam
Gwal (2007-06-04 15:45:04):
Moim zdaniem przydaloby sie wprowadzic na Ormian jakies zastepstwo w bramce zeby Arturek nie czul sie zbyt pewnie bo jak widac nie za dobrze mu to sluzy.
Jak cisnienie o walke w bramce kadry wzrosnie to moze i Boruk bedzie bardziej skoncentrowany w przyszlosci...
... a ze Artur dobrym bramkarzem jest kazdy wie.
pozdro
Gwal - m.p.k.
ktoś.. (2007-06-04 20:26:39):
Boruc i tak jest najlepszy!!!!!!!!! Miał zły dzień i tyle.. nie czepiajcie się go!
SITO1989 (2007-06-05 18:27:43):
Niema co najeżdźać na Arcziego! bo jak byście wy grali cały ligowy sezon w szkockiej lidze to byście byli tak zmęczeni że nic wam by sie niechiało!
Artur pozatym jak i inni piłkarze musiał jakoś przywyknąć do tamtego klimatu! To by trudny mecz ale wygraliśmy i liczą sie 3punkty!
Artur jestem z Tobą!!!!!!!!!!
szaweł (2007-06-07 10:38:10):
Mecz z Azerbejdżanem Artur zagrał fatalnie - dużo błędów. Z Armenią było już dużo lepiej, błędów praktycznie nie popełniał. Czy mógł obronić? Piłka została kopnięta nie ze skraju pola karnego tylko kilka metrów dalej. Czas na reakcję był, ale i sam strzał był niewiarygodnie silny i precyzyjny.
Inna sprawa, że gdyby dziś Saganowski wykorzystał 100% sytuację i np. Łobodziński to nie byłoby o czym mówić.
Wiele osób czepia się Boruca, ale jak zagrali inni? Sobolewski - bez komentarza, Żurawski - b. słabo, Bąk - w takim wieku takie nieodpowiedzialne zachowanie? etc.
Cała kadra zagrała słabo, niestety. Ale nie ma się co łamać. I tak trzeba walczyć do końca i tak.
Bartek Dąbal z Warszawy (2007-06-10 14:19:07):
Boruc gola puściłeś,ale nic nie zawaliłeś.Z kadry niewyleciałeś.
Artur jestem z tobą !!!
a masz! (2007-06-12 14:13:43):
tylko Igloopol! nie ma w dębicy, wisłoki nie ma w dębicy!
Zakochana Borucowa (2007-06-14 13:29:14):
Artusiu, każdemu się zdaża popełnić błąd!!!!!!!!!!!!!!!!!! Tak jak już pisałam, zapomnij o tym golu i niemartw się!!!!!!!!!! ja, twoja gorąca kibicka, nieprzestane Cię popierać!!!!!!!!!!!!!to, że wyszłeś za daleko z bramki, nieznaczy, że nie myślisz - jak to inni oceniają!!!!!! po prostu taka jest rola bramkarza, przecierz niewiesz, gdzie ta piłka poleci!!!!!!!!!!!!!!! moim zdaniem Bardzo dobrze zagrałeś ten mecz!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! BUZIACZKI!!!!!
rambo (2007-08-16 09:24:50):
kiedy jest mecz jutro czy cos ??? pisac jak cos
Sylwia@@ (2007-09-09 13:54:40):
artur boruc to najlepszy bramkaz polski i najprzystojniejszy na calym swiecie
|
|